Krystyna Ptok, szefowa OZZPiP o problemach w walce z COVID-19: Nowe łóżka covidowe, to tylko meble

- Nowe łóżka covidowe, to tylko meble. Potrzebni są do nich ludzie - mówiła przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok o dotkliwych brakach kadrowych przy rosnącej liczbie pacjentów. Nowelizację ustawy covidowej, która zakłada rozszerzenie grupy pracowników kwalifikujących pacjentów do szczepień skwitowała: - Burzy się w nas krew. Ale odmowa może się wiązać ze zwolnieniem.

Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, w czwartkowej rozmowie  w RMF FM przyznała, że sytuacja służby zdrowia jest zła i nie jest ona przygotowana na szczyt trzeciej fali epidemii. Krystyna Ptok potwierdziła to, o czym alarmują również lekarze: ilość miejsc covidowych jest wystarczająca, jednak brakuje personelu.

Zobacz wideo Jak wygląda codzienna praca medyków?

- Jeżeli tworzymy nowe łóżka, to są to tylko meble, do tych łóżek potrzebni są ludzie - podkreśliła przewodnicząca OZZPiP. - Jeśli kierujemy pracowników do tych nowo tworzonych szpitali, to ubywa ich w tych naszych szpitalach, w których też mamy covidowych pacjentów. Przypomnę państwu, że jeżeli chodzi o szpitale węzłowe, które szczepią w tej chwili pacjentów w bardzo dużej ilości, to w tych punktach szczepień są tylko te osoby, które do tej pory tam pracowały. Więc mamy bardzo okrojone etatowe oddziały - powiedziała Krystyna Ptok. - Przybywa wyłącznie łóżek, nie lekarzy ani pielęgniarek. No jest źle.

Pielęgniarki i położne będą kwalifikować pacjentów do szczepień?

Na pytanie dziennikarza RMF, czy pielęgniarki i położne są przygotowane do samodzielnego dopuszczania pacjentów do szczepień [co zakłada procedowana właśnie nowelizacja ustawy covidowej - red.] szefowa OZZPiP odpowiedziała, że takie kwalifikacje nabywane są w toku kształcenia. - Wcześniej była grupa pielęgniarek, która w procesie kształcenia przechodziła ocenę fizykalną pacjenta i ta grupa była przygotowana. W tej chwili jest decyzja, ale to są decyzje administracyjne - podpisuje rozporządzenie minister, stawia dyrektorów w sytuacji bez wyjścia - wyjaśniła Ptok. Dodała, że takie rozwiązanie wywołuje w pielęgniarkach i położnych obawy przed odpowiedzialnością karną, cywilną i zawodową.

- Burzy się w nas krew, ale odmowa wykonania polecenia służbowego może wiązać się ze zwolnieniem - powiedziała Ptok.

 - Mamy teraz sytuację, że szczepimy wszyscy i że rozszerza się grupę osób, które wykonują szczepienia po kursach e-learningowych. W tej chwili próbujemy nadrobić wszystkie braki z dekad. I braki w zakresie personelu. Bo personelu pielęgniarskiego potrzebowalibyśmy co najmniej jeszcze raz tyle - dodała.

Koronawirus w Polsce - zdjęcie ilustracyjneZ powodu COVID-19 zmarło m.in. 86 lekarzy i 67 pielęgniarek. Są dane

Nowelizacja ustawy covidowej. Rozszerzenie grupy pracowników decydujących o szczepieniu

Obecnie pacjentów do szczepienia kwalifikuje lekarz. Rząd planuje jednak nowelizację ustawy covidowej, która umożliwi rozszerzenie pracowników medycznych uprawnionych do przeprowadzania wywiadu i podjęcia decyzji o szczepieniu.

- Nie przewidzieliśmy dodatkowych szkoleń na ten moment. Przy odpowiednim określeniu kwalifikacji tych osób, nie będzie to wymagane. Pielęgniarki i felczerzy udzielają porad i są w stanie ocenić stan zdrowia pacjenta oraz przeprowadzić badanie fizykalne - mówiła wiceminister zdrowia Anna Głogowska,cytowana przez portal PolitykaZdrowotna.com. Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej tłumaczył natomiast "Rzeczpospolitej", że farmaceuci ze względu na medyczny charakter studiów, wymagają "jedynie niewielkiego rozszerzenia wiedzy i umiejętności".

Pandemia koronawirusa. Rehabilitacja ozdrowieńców w Wielkopolskim Centrum Pulmonologii. Poznań, 1 lutego 2021COVID. Dyrektor szpitala o pacjentach: Coraz młodsi ludzie, coraz cięższe stany

Więcej o: