Nieletni przyznał się do wysłania dwóm koleżankom SMS z linkiem do strony pornograficznej. Wyraził skruchę i powiedział, że miał być to jedynie "głupi żart". Nie był świadomy tego, że jego zachowanie może zaszkodzić komukolwiek. Zebrane materiały dowodowe wskazały, iż był to czyn jednorazowy, wynikający z niedojrzałości emocjonalnej chłopca. Nastolatek zgłosił chęć przeproszenia koleżanek oraz naprawienia relacji z nimi.
Ostatecznie sąd uznał, że wystarczającym orzeczeniem w sprawie będzie zastosowanie środka wychowawczego w postaci zobowiązania nastolatka do poprawnego zachowania w stosunku do koleżanek. Jednocześnie 14-latek został wpisany do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, do części z dostępem ograniczonym. Osoby, które są wpisywane do tej części spisu, dowiadują się o tym z dopiero z zawiadomienia. Informacja ta nie jest umieszczana w wyroku.
W sprawie zainterweniował Rzecznik Praw Obywatelskich, który wskazał, że zastosowanie wobec nieletniego łagodnego środka wychowawczego powinno przemawiać za tym, aby nie został on umieszczony w rejestrze - ten dotyczy bowiem osób stanowiących zagrożenie stałe.
"Mimo że umieszczenie w rejestrze może nastąpić w przypadku orzeczenia któregokolwiek środka wychowawczego, w tym najlżejszego, to nieletni w tego typu sytuacji powinien trafić do rejestru w sytuacji zupełnie wyjątkowej. Zdaniem Rzecznika okoliczności sprawy do takich nie należą" - czytamy na stronie internetowej RPO.
Rzecznik wskazał również, że nastolatek uczęszczał na spotkania z psychologiem szkolnym i wziął udział w spotkaniach konsultacyjnych w ośrodku psychoterapeutycznym. Nie prowadzono wobec niego żadnych postępowań z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.
"Te wszystkie okoliczności - jak się wydaje - wpłynęły też na rozstrzygnięcie sądu, który uznał za wystarczające w tej sprawie orzeczenie środka wychowawczego w postaci zobowiązania nieletniego do poprawnego zachowania w stosunku do koleżanek" - przekazał Rzecznik Praw Obywatelskich.
Dane nieletniego mają zostać usunięte z rejestru dopiero po upływie 10 lat od momentu, w którym ukończy on 18 lat. W tym przypadku - będzie to 2033 rok. RPO wniósł do sądu rejonowego, aby dane nastolatka zostały usunięte.
RPO podkreślił wadliwość przepisów, które przekreśliły nieletniemu możliwość zajęcia stanowiska w sprawie umieszczenia jego danych w rejestrze. Jego zdaniem, jest to "swoista pułapka proceduralna dla uczestnika postępowania".
"Umieszczenie osób w takiej sytuacji w rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr, określany jako tzw. rejestr pedofilów służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed szczególnie niebezpiecznymi osobami - zwłaszcza gdy chodzi o czyny wobec dzieci. Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, co u nieletniego może wywołać szkodę niemożliwą do przewidzenia" - zauważył rzecznik.