Aktywiski policzyły, ile milionów poszło na antyaborcyjne plakaty, które zalały Polskę

Aktywistki Martyna Kaczmarek i Paulina Zagórska oraz dom mediowy Media People obliczyli, że kampania z plakatami antyaborcyjnymi wiszącymi w polskich miastach kosztowała co najmniej 5,5 mln złotych. Za taką kwotę można sfinansować 40 tysięcy godzin pomocy psychologicznej lub 1640 tygodniowych turnusów rehabilitacyjnych.

W 2020 roku polskie miasta zalały plakaty antyaborcyjne z macicą w kształcie serca. Niedawno dołączyły do nich również plakaty zniechęcające małżonków do rozwodu z hasłem "Kochajcie się mamo i tato". Billboardy antyrozwodowe promują działalność Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar, która nakłania do pozostania w małżeństwie nawet w przypadku wystąpienia działań przemocowych lub uzależnienia partnera.

Zobacz wideo Piekło kobiet. „Jeżeli chodzi o aborcję, to jesteśmy pod ścianą”

Andrzej DudaSędzia napisał, że "Duda jest złym człowiekiem i marnym prezydentem"

Za finansowanie kampanii antyrozwodowej odpowiada Fundacja Nasze Dzieci - Edukacja, Zdrowie, Wiara z siedzibą w Kornicach (powiat raciborski, województwo śląskie), która na swoim koncie ma już kampanie z plakatami antyaborcyjnymi. Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, prezesem Fundacji jest Mariusz Kłosek - właściciel firmy EKO-OKNA, który w tym roku zajął w tym roku 97. miejsce na liście 100 najbogatszych Polaków magazynu "Forbes", a jego majątek oszacowano na 674 miliony złotych.

Ile kosztowały billboardy antyrozwodowe i antyaborcyjne?

Rachunek za billboardy Fundacji Nasze Dzieci - Edukacja, Zdrowie, Wiara nie należy do najmniejszych. Według wyliczeń domu mediowego Media People stworzonych z inicjatywy dwóch aktywistek -  Martyny Kaczmarek i Pauliny Zagórskiej, "wartość kampanii fundacji Nasze Dzieci szacowana jest na ponad 970 tys. zł w listopadzie, w grudniu to ponad 3,9 mln zł. W styczniu mówimy o czterokrotnie wyższej sumie - ponad 12,3 mln zł". Jak zaznacza dom mediowy łączna kwota -17,2 mln zł, to cena kampanii billboardowej przed rabatem. Po zniżce cena może wynosić około 5,5 mln zł.

Jak zauważają aktywistki, za taką kwotę można zapewnić szeroką pomoc przewidzianą w statutowych celach Fundacji, która wywiesza billboardy. Są to między innymi działanie na rzecz dzieci i młodzieży, osób niepełnosprawnych, wspomaganie edukacji dzieci i ich rodzin czy zapewnianie wsparcia psychologicznego rodzinom osób ciężko chorych. Kwota przeznaczona na plakaty to równowartość między innymi: 40 tysięcy godzin pomocy psychologicznej, rocznego dożywienia 4655 dzieci, wypożyczenia 4702 łóżek rehabilitacyjnych, zakupu 1868 wózków dla dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym czy wysłania dzieci z trisomią na 1640 tygodniowych turnusów rehabilitacyjnych.

 

Kampania antyrozwodowa. "Kochajcie się mamo i tato"

Jak zauważają mieszkańcy miast, w których umieszczono billboardy, w niektórych miejscach plakaty z hasłem "Kochajcie się mamo i tato" zajmują połowę (!) powierzchni reklamowej. - Z punktu widzenia medialnego to mało efektywne działanie, choć paradoksalnie zyskuje dodatkowy darmowy ekwiwalent reklamowy przez to, że w kółko się o tym mówi - komentuje takie działania  w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Weronika Szwarc-Bronikowska, wiceprezeska firmy Media People.

Kampania ta jest inna niż te, które znamy dotychczas, nie tylko przez jej wielkość. Nie ma sytuacji, w których w przestrzeni publicznej pojawia się cały rząd identycznych reklam

- dodaje Weronika Szwarc-Bronikowska. Jak tłumaczy "mowa o 1275 nośnikach na różnych formatach i wielkościach w 17 miastach Polski" Jednak dodaje, że "dane dotyczą największych firm posiadających nośniki outdoorowe", nie wykluczone, że "kampania jest znacznie większa i wyklejona na nośnikach u małych lokalnych dostawców, których badanie nie obejmuje". Według wyliczeń cytowanych przez "Wyborczą", które przygotowała dla niej firma KANAR Media, wynika, że od listopada do stycznia fundacja Nasze Dzieci najszerzej zakrojoną kampanię prowadziła w Katowicach (przed rabatem jej wartość to ponad 4,7 mln zł), Poznaniu (2,5 mln zł) i w Warszawie (niespełna 2,2 mln zł).

Krzysztof ŚmiszekŚmiszek: Lewica nie przyłoży ręki do Krajowego Planu Odbudowy PiS-u

Więcej o: