Artur Nowak o wniosku do prokuratury ws. kardynała Dziwisza. "To jest przełom"

- To jest przełom, jeżeli kardynał Dziwisz będzie musiał przyjść do prokuratora i się tłumaczyć, przypomnieć sobie i opowiedzieć, co się z tą sprawą działo - powiedział Artur Nowak, pełnomocnik Janusza Szymika, ofiary księdza-pedofila. Komisja ds. Pedofilii złożyła do prokuratury zawiadomienie w sprawie czterech hierarchów, w tym Stanisława Dziwisza.

Zawiadomienie do prokuratury dotyczy Tadeusza Rakoczego, Romana Pindla, Piotra Gregera i Stanisława Dziwisza. Podstawą wniosku Państwowej Komisji ds. Pedofilii jest podejrzenie niezawiadomienia organów ścigania o przestępstwie. Wszyscy duchowni mieli nie przekazać do prokuratury posiadanych informacji o wykorzystywaniu seksualnym Janusza Szymika przez ks. Jana Wodniaka

Zobacz wideo Hołownia: Jestem zwolennikiem, żeby państwo z największą surowością i rzetelnością rozliczyło Kościół Katolicki

Artur Nowak: Przesłuchanie Dziwisza będzie symbolicznym aktem

Artur Nowak, pełnomocnik Janusza Szymika, powiedział w programie "Wstajesz i Wiesz" na antenie TVN24, że jest wielkim krytykiem komisji ds. pedofilii, w szczególności sposobu w jaki powstała oraz jej składu. Nowak uważa, że wśród członków komisji jest zbyt wielu "działaczy związanych z Kościołem". 

Laboratorium / zdjęcie ilustracyjnePrzebadano próbki z Gdańska i okolic. 80 proc. do brytyjska odmiana

- Ale moi klienci mówią, że członkowie komisji są przejęci sytuacją w Kościele i rzeczywiście chcą być konsekwentni, jeśli chodzi o realizację swoich zadań, niezależnie od tego, jaki strój nosili sprawcy - powiedział. 

Według Nowaka "to jest przełom, jeżeli kardynał Dziwisz będzie musiał przyjść do prokuratora i się tłumaczyć, przypomnieć sobie i opowiedzieć, co się z tą sprawą działo". Dodał, że ma ograniczone zaufanie do komisji, ale ewentualne przesłuchanie Dziwisza będzie "symbolicznym aktem". - To będzie sukces - powiedział. 

Duchowni mieli nie zawiadomić organów ścigania o przestępstwie

Janusz Szymik był wykorzystywany seksualnie przez ks. Jana Wodniaka, proboszcza w Międzybrodziu Bialskim (woj. śląskie), w latach 80-tych. O sprawie Szymika jako pierwszy miał się dowiedzieć Tadeusz Rakoczy, który w latach 1993-2013 był biskupem bielsko-żywieckim. Bp Rakoczy miał dowiedzieć się o sprawie ks. Jana Wodniaka już w 1993 r.  

Zbuntowane marki. 'Firmy w Polsce, nie chcą odwracać się od obecnych napięć. Chodzi o autentyczność'Prawa osób LGBT w Polsce. Legierski: PiS jest dziwadłem na tle Europy

Obecnym biskupem diecezji bielsko-żywieckiej jest Roman Pindel, a Piotr Greger jest biskupem pomocniczym diecezji. Obaj mieli wiedzieć o sprawie i nie powiadomić organów ścigania. Janusz Szymik uważa, że o jego sprawie wiedział również kardynał Stanisław Dziwisz. Duchowny miał otrzymać informacje o przestępstwie ks. Wodniaka w 2012 r. od ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. 

Więcej o: