Jest wniosek do prokuratury ws. Stanisława Dziwisza. Złożyła go komisja ds. pedofilii

Komisja ds. pedofili informuje, że "skierowała we własnym zakresie zawiadomienie i wniosek o przeprowadzenie postępowania" w sprawie czterech hierarchów - Tadeusza Rakoczego, Stanisława Dziwisza, Romana Pindla i Piotra Gregera. Chodzi o podejrzenie niezawiadomienia organów ścigania o przestępstwie.

Pismo w tej sprawie otrzymał Janusz Szymik, który w latach 80. był wykorzystywany seksualnie przez ks. Jana Wodniaka, proboszcza w Międzybrodziu Bialskim (województwo śląskie). List, który otrzymała także Gazeta.pl, dotyczy zarejestrowaniu dwóch zgłoszeń w sprawie popełnienia przestępstwa z art. 240 par. 1 k.k. Chodzi o przepis dotyczący niezawiadomienia organów o możliwości popełnienia przestępstwa.

Zobacz wideo Hołownia: Jestem zwolennikiem, żeby państwo z największą surowością i rzetelnością rozliczyło Kościół Katolicki

Pedofilia w kościele. Zawiadomienie ws. czterech hierarchów

Zawiadomienie w komisji złożył mecenas Artur Nowak, pełnomocnik Janusza Szymika. "Komisja [...] przekazała ww. zgłoszenia w dniu 2 marca 2021 do Zastępcy Prokuratora Generalnego" - czytamy. Dalej w piśmie poinformowano, że komisja "skierowała we własnym zakresie zawiadomienie i wniosek o przeprowadzenie postępowania w sprawie podejrzenia popełnienia przez Tadeusza Rakoczego, Stanisława Dziwisza, Romana Pindla i Piotra Gregera czynów stypizowanych w przepisie art. 240 par. 1 k.k.".

"Wreszcie komisja może kierować wnioski do prokuratury"

- Wreszcie komisja może kierować wnioski do prokuratury, może występować w tej sprawie jako oskarżyciel posiłkowy i może, ze mnie przynajmniej, zdjąć część obowiązku udowadniania, że te rzeczy się w przeszłości wydarzyły i ci hierarchowie przez tyle lat nic z tą sprawą nie robili, cały czas ją ukrywając poprzez brak swojego działania - powiedział w TVN24 Janusz Szymik. - Uważam, że komisja działa, jak na komisję, szybko i sprawnie. Zdążyła przeanalizować moje materiały, które przedstawiłem i zdążyła wyciągnąć wnioski, że zachodzi uzasadnione podejrzenie naruszenia przepisu artykułu 240 Kodeksu karnego przez wymienionych przeze mnie hierarchów - dodał. Jak podkreślił, daje państwowej komisji "kredyt zaufania". - Widzę, że wszyscy, co do których mam żal, że we właściwym czasie nie zachowali się jak ludzie sumienia i nie wdrożyli odpowiednich procedur, będą pociągnięci przed oblicze komisji w celu złożenia stosownych wyjaśnień w tym zakresie - przyznał.

Biskup Tadeusz Rakoczy w latach 1992-2013 kierował diecezją bielsko-żywiecką. Od 2013 r. jest biskupem seniorem. Z relacji Szymika wynika, że bp Rakoczy dowiedział się o przestępstwach seksualnych, których dokonał ks. Janusz Wodniak już w 1993 roku.

Roman Pindel jest obecnym biskupem diecezji bielsko-żywieckiej, natomiast Piotr Greger jest biskupem pomocniczym diecezji. W przeszłości przesłuchiwał m.in. Janusza Szymika w postępowaniu dotyczącym ks. Wodniaka. Szymik uważa, że również kard. Stanisław Dziwisz wiedział o sprawie. W 2012 roku miał go poinformować o niej ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Kard. Dziwisz mówił w październiku ubiegłego roku w TVN24, że proponował Szymikowi spotkanie. Według ofiary ks. Wodniaka do dzisiaj spotkanie się nie odbyło. 

"Wtórna wiktymizacja"

- Wieloletnie przewlekanie tej sprawy przez biskupa Rakoczego i kardynała Dziwisza z dzisiejszego punktu widzenia zrobiło mi większą krzywdę niż rzeczywisty okres wykorzystywania seksualnego. Gdyby w 1993 roku biskup podjął stosowne działania i odsunął sprawcę od urzędu i gdyby nie wymuszono na mnie wtedy wycofania zawiadomienia z prokuratury, Wodniak zostałby zapewne skazany prawomocnym wyrokiem. Nie byłoby dalszych ofiar i całego postępowania, które dla mnie było wtórną wiktymizacja - mówił w Gazeta.pl Janusz Szymik. 

Biskupi / zdjęcie ilustracyjneTajne i traumatyzujące postępowania kościelne. "Pytano o mój homoseksualizm"

Więcej o: