Wasyl zmarł w fabryce trumien, jego szefowa wywiozła ciało do lasu. Kobieta ukrywała się przed odbyciem kary

W styczniu tego roku zapadł prawomocny wyrok w sprawie szefowej jednego z wielkopolskich zakładów stolarskich, która odmówiła wezwania pogotowia do pracownika, który zasłabł, a następnie wywiozła jego ciało do lasu. Kobieta została skazana jedynie za nieudzielenie pomocy, jednak nie stawiła się do odbycia wyroku. Policja właśnie odnalazła Grażynę F.

Jak pisaliśmy półtora roku temu, do tragedii doszło w czerwcu 2019 roku. 36-letni Wasyl C. zasłabł podczas pracy w hali produkcyjnej. Jego koledzy powiadomili szefową. - Leżał na plecach, miał drgawki. Przytomny, ale nic nie mówił. Powiedzieliśmy pani Grażynie, żeby wezwała pogotowie. Mówiła, że zadzwoni po przyjaciela i sama to załatwi. "Wszystko będzie dobrze" - zapewniała. Gdy wychodziliśmy z zakładu, Wasyl jeszcze żył - powiedział "Wyborczej" jeden z pracowników.

Policja (zdjęcie ilustracyjne)Krotoszyn. 30-letni mężczyzna zmarł po podaniu środków uspokajających

Wasyl C. pracował w zakładzie nielegalnie. Kobieta nie wezwała pogotowia, a kiedy mężczyzna przestał oddychać, przewiozła ciało 120 kilometrów od miejsca pracy i porzuciła w lesie. Początkowo Grażynie F. groziło pięć lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci i nieudzielenie pomocy. Ostatecznie jednak sąd zdecydował, że nie da się ustalić, czy w razie wezwania karetki mężczyzna by przeżył. Sama oskarżona tłumaczyła w sądzie, że nie zawiozła go do szpitala, ponieważ widać było, że już nie żyje. Ostatecznie kobieta została skazana wyłącznie za drugi z zarzutów, za który wymierzona została jej kara roku i dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności oraz dwunastu lat zakazu obejmowania stanowiska związanego z zatrudnieniem pracowników. 

Straż pożarna / zdjęcie ilustracyjnePożar w Międzychodzie. Trzem osobom nie udało się uciec z płonącego budynku

Policja odnalazła Grażynę F. Kobieta uchylała się przed odbyciem kary

Grażynie F. pozostał do odsiadki jeszcze rok - 10 miesięcy spędziła bowiem w areszcie, co wlicza się na poczet zasądzonej kary. Kobieta nie stawiła się jednak do więzienia. W lutym tego roku sąd wystawił za nią list gończy. Jak podaje "Wyborcza", kobieta została zatrzymana w środę 10 marca rano, a następnie przewieziona do zakładu karnego w Gębarzewie.

Zobacz wideo Czy wiesz, co zrobić, gdy zaginie ktoś bliski?
Więcej o: