Pożar archiwum w Krakowie spowodował ogromne straty. Dwa lata temu urzędnicy mieli zignorować ostrzeżenie

Pożar archiwum w Krakowie miał miejsce ponad miesiąc temu. Zdarzenie wygenerowało ogromne straty, wielu dokumentów nie da się uratować. Jak wynika z doniesień mediów, urzędnicy już przed dwoma laty mieli zignorować ostrzeżenie dotyczące tego, iż w przypadku ewentualnego pożaru, system przeciwpożarowy może nie zadziałać prawidłowo.

Pożar Archiwum Urzędu Miasta w Krakowie objął dwie hale. Obecnie wejście do budynków jest kategorycznie zabronione ze względu na duże ryzyko zawalenia. Do tej pory w środku znajduje się wiele ważnych dokumentów. Urzędnicy nie są w stanie określić, kiedy oraz w jaki sposób będą mogły zostać wydobyte.  

Pożar archiwum w Krakowie. Za dużo regałów, nieodpowiednie hydranty

Jak wynika z ustaleń portalu Onet, urzędnicy archiwum mieli dopuścić się rażących zaniedbań, a także ignorować ostrzeżenie wydane przed dwoma laty. Przechowywane dokumenty były umieszczone bardzo blisko siebie na wysokich regałach. W środku znajdowało się o wiele więcej regałów, niż zakładał pierwotny projekt archiwum.  

Zobacz wideo Pożar restauracji nad zalewem Rejów

Strażacy oraz eksperci, którzy rozmawiali z portalem, przekazali, iż instalacje przeciwpożarowe powinny zostać zaprojektowane zgodnie z konkretnym wyposażeniem w pomieszczeniu oraz parametrami technicznymi. W przypadku archiwum system wybudowano zgodnie z pierwotnym projektem, a ten zakładał o wiele mniejszą liczbę regałów, niż ta, która została faktycznie zamontowana.  

Pożar Archiwum Miejskiego w KrakowiePożar archiwum w Krakowie. "Były tam dokumenty ze wszystkich wydziałów"

Choć podczas przetargu na regały, który miał miejsce w roku 2018, zwrócono urzędnikom uwagę na to, iż instalacja w przypadku pożaru może być nieskuteczna, ostrzeżenie zostało zbagatelizowane. Zgodnie z projektem w halach miało znajdować się ok. 19 tys. metrów półek, tymczasem było ich ok. 20 tys. Zgodnie z dokumentacją w halach zamontowane zostało ok, 23,4 tys. metrów regałów bieżących, co jest liczbą o ok. 25 proc. większą niż w założeniach projektu pierwotnego, informuje Onet.  

Dodatkowo w halach archiwum miały znajdować się regały z napędem elektrycznym - to także nie zostało przewidziane w projekcie. Pomiędzy wspomnianymi regałami zabrakło odpowiednich odstępów. Tymczasem jedną z hipotez dotyczących przyczyny powstania pożaru jest zwarcie instalacji elektrycznej.  

Kolejnymi niepokojącymi kwestiami miały być hydranty znajdujące się w sąsiedztwie, które nie spełniały odpowiednich norm. Ich wydajność wody była zdecydowanie mniejsza, niż zalecano. W związku z sytuacją podjęto decyzję o rozwiązaniu zamiennym w postaci urządzenia gaśniczego aerozolowego.  

Kraków. Pożar w Archiwum Urzędu Miasta. Zniszczeniu mogło ulec nawet 98 proc. zasobówKraków. Miasto bez archiwum. Aż 98 proc. zasobów przepadło w pożarze

Lokalizacja archiwum urzędu to również kwestia budząca niepokój. Budynek znajdował się na terenie zalewowym, dlatego dobrano materiały budowlane tak, aby uchroniły dokumentację w przypadku ewentualnej powodzi. Znacznie utrudniły one akcję gaśniczą, ponieważ należało wyciąć dziury w ścianach budynku.  

Dokumenty, które do tej pory udało się wydobyć, znajdują się w zamrażarkach spożywczych, by nie uległy jeszcze większym zniszczeniom. Wielu akt nie udało się uratować, nie zostały również zdigitalizowane, co oznacza, że ich odtworzenie może okazać się niemożliwe. Krakowska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie pożaru.   

Więcej o: