Wrocław. Dominikanie przepraszają za historię sprzed lat. Mówią o "religijnej sekcie"

Wrocławscy dominikanie przepraszają za członka swojego zakonu, który miał się dopuszczać przemocy fizycznej, psychicznej, a nawet seksualnej wobec dorosłych wiernych z duszpasterstwa akademickiego. Zakonnik miał stworzyć mechanizmy przypominające religijną sektę, aby pod pozorem pobożności wyrządzać krzywdę innym.

Dominikanie opublikowali list opisujący wydarzenia, jakie miały mieć miejsce w latach 1996-2000 w duszpasterstwie akademickim we Wrocławiu. Zakonnicy podkreślili, że historia nadużyć wydaje się zagmatwana, ale staje się coraz bardziej jasna dzięki świadectwom osób pokrzywdzonych. 

Jak podaje wrocławska "Gazeta Wyborcza", "sprawa, do której się odnoszą, do tej pory nie była opisywana. Nie wiadomo nawet, o jakie dokładne nadużycia chodzi. Dominikanie przyznają jednak, że ofiarom nie została udzielona pomoc".

Wrocław. Dominikanie przepraszają za zakonnika. "Wyrządził wielką krzywdę wiernym"

"W ramach naszego duszpasterstwa akademickiego działał intensywny mechanizm przypominający funkcjonowanie religijnej sekty. Świadectwa pokrzywdzonych - osób wówczas dorosłych - przekonują nas dzisiaj, że ówczesny duszpasterz pod pozorem pobożności wyrządził wielką krzywdę wiernym, stosując przemoc fizyczną, psychiczną, duchową, a nawet seksualną" - czytamy w oświadczeniu. 

Akcja GOPRBieszczady. GOPR-owcy sprowadzili z Małej Rawki dwóch pijanych mężczyzn

W liście bardzo mocno podkreślono, że "ofiary są ofiarami, a sprawca sprawcą" i to nie członkowie akademickiego duszpasterstwa są odpowiedzialni za wydarzenia z końca lat 90-tych.  

"Im więcej faktów poznajemy, tym jaśniejsze staje się także, że pomoc udzielona wówczas osobom poszkodowanym nie była adekwatna do rozmiaru krzywdy i nie wszystko zostało przez Zakon zrobione, aby przynieść im ulgę i przywrócić poczucie sprawiedliwości" - podkreślono w liście.

Zobacz wideo Terlikowski o możliwej karze dla bpa Janiaka

"Za wszelkie zło z serca przepraszamy"

Wrocławscy dominikanie podkreślili, że nikt z nich nie był sprawcą, ani świadkiem tamtych wydarzeń, ale jako całość zakonu mają świadomość swojej odpowiedzialności oraz solidaryzują się z osobami pokrzywdzonymi.  

Piotr Świąc miał 54 lata.Piotr Świąc nie żyje. Znana jest wstępna przyczyna wypadku, w którym zginął

"Za wszelkie zło z serca przepraszamy. Przepełnia nas bólem świadomość, jak trudnym jest naprawienie wyrządzonej krzywdy. Tym bardziej chcemy poznać mechanizmy, które sprawiły, że wspólnota mogła nie widzieć rozgrywających się blisko niej dramatów. To pomoże nam uniknąć zła w przyszłości" - czytamy dalej. 

Zakonnicy wezwali, aby każda osoba poszkodowana zgłosiła się do nich osobiście, telefonicznie lub mailowo. "Wszystkie zgłoszenia przekażemy kompetentnym władzom: Prowincjałowi oraz organom ścigania, jeśli okaże się to konieczne" - dodali. 

Prowincjał: Popieram działania moich braci

Do sprawy odniósł się również o. Paweł Kozacki, Prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów. 

"Popieram działania moich braci z Wrocławia zmierzające do poznania ciemnych kart historii dominikanów, naprawienia krzywdy i zadośćuczynienia osobom poszkodowanym oraz poznania mechanizmów wskazanego dramatu, co pomoże wyciągnąć konsekwencje wobec winnych i uniknąć zła w przyszłości" - zaznaczył Kozacki.

"Jakkolwiek sprawa wrocławska nie dotyczy pedofilii, informuję przy tej okazji, że w najbliższych tygodniach ogłosimy we wszystkich dominikańskich kościołach prośbę o zgłaszanie przypadków nadużyć seksualnych popełnionych przez dominikanów wobec osób niepełnoletnich. Ich rozpatrywaniem zajmie się komisja złożona z niezależnych od Zakonu osób świeckich" - dodał.