Wypadek na A4. Śledztwo będzie prowadzone w kierunku katastrofy w ruchu lądowym

Według najnowszych ustaleń służb, w wypadku ukraińskiego autokaru na autostradzie A4 zginęło pięć osób: trzy kobiet i dwóch mężczyzn. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, śledztwo będzie prowadzone w kierunku katastrofy w ruchu lądowym. Autokar wykonywał kurs na trasie Poznań-Chersoń.

Do wypadku doszło w nocy z piątku na sobotę na autostradzie A4 w pobliżu MOP Kaszyce koło Jarosławia (woj. podkarpackie). Zastępczyni prokuratora okręgowego w Przemyślu Beata Starzecka przekazała PAP, że zakończono już oględziny miejsca wypadku oraz samego pojazdu. Dodała, że autokar był rejsowy, a nie wycieczkowy, tak więc podróżowały nim przypadkowe osoby. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w jechało nim 57 osób, choć na liście pasażerów było ich 54. Wszyscy uczestnicy wypadku to obywatele Ukrainy.

Zobacz wideo Wypadek w tunelu. Kierowca ciężarówki uderzył w inną ciężarówkę

Wypadek na A4. Śledztwo będzie prowadzone w kierunku katastrofy w ruchu lądowym

Jak dotąd służbom udało się potwierdzić tożsamość trzech ofiar z pięciu ofiar śmiertelnych: jednej kobiety i dwóch mężczyzn. Jak na razie wiadomo jedynie, że dwie pozostałe ofiary to kobiety. W szpitalach przebywa obecnie 29 osób, a 14 jest w stanie ciężkim. 

Starzecka dodała, że śledztwo będzie prowadzone w kierunku katastrofy w ruchu lądowym. Śledczy nie wykluczają żadnej z możliwych wersji, m.in. tych o umyślnym lub nieumyślnym spowodowaniu katastrofy przez kierowcę pojazdu. 

- Mogły to być następstwem na przykład jego nieostrożności, czy też zaśnięcia za kierownicą, podjęcia niewłaściwego, czy spóźnionego manewru skrętu na pobliski MOP - wskazała Starzecka w rozmowie z PAP. Jeden z kierowców opuścił już szpital i wkrótce zostanie przesłuchany. 

"W momencie kiedy autobus gwałtownie wyhamował, pasażerowie zaczęli się bezwładnie przemieszczać w autokarze"

Przeprowadzone dotąd czynności wykazały, że obaj kierowcy byli trzeźwi. Tuż przed wypadkiem autokar jechał z prędkością 96-97 km/h, a w ciągu ostatnich czterech sekund jego prędkość spadła do 45 km/h. Wiadomo też, że pojazd uderzył w barierę ochronną, przewrócił się na prawy bok i spadł ze skarpy. 

- Duże siły zadziałały na pasażerów, którzy nie byli zapięci pasami bezpieczeństwa. W momencie kiedy autobus gwałtownie wyhamował, uderzając w bariery energochłonne, pasażerowie zaczęli się bezwładnie przemieszczać w autokarze, uderzając o siebie, o fotele, o wnętrze pojazdu. To spowodowało mnogie obrażenia głowy, kręgosłupa, jamy brzusznej i kończyn - powiedział w rozmowie z TVN24 Marek Jankowski, rzecznik przemyskiego pogotowia ratunkowego. Jak dodał, spowodowało to mnogie obrażenia głowy, kręgosłupa, jamy brzusznej i kończyn.

W sobotę rano Podkarpacki Urząd Wojewódzki poinformował, że 18 podróżujących, którzy nie odnieśli obrażeń, przebywa w bursie szkolnej w Jarosławiu, gdzie oczekują na zakończenie czynności prowadzonych przez prokuratora. 

"W porozumieniu z Konsulem Generalnym Ukrainy w Lublinie, wojewoda zapewniła, że osobom przebywającym obecnie w ośrodku w Jarosławiu zostanie zapewniony transport, aby mogły niezwłocznie powrócić do domów na Ukrainie" - dodano w komunikacie.