Wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska jest także sędzią NSA. "Rz": Wyroki mogą być podważane

Anna Dalkowska otrzymała od prezydenta nominację do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jednocześnie nadal jest wiceministrem sprawidliwości. Łączenie obu stanowisk może mieć poważne konsekwencje prawne - opisuje "Rzeczpospolita".

Nominację od prezydenta Anna Dalkowska otrzymała 23 lutego. Jak zauważa "Rzeczpospolita", mimo stanowiska w NSA, Dalkowska wciąż jest podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie odpowiada za funkcjonowanie sądownictwa powszechnego. "Łączenie tych dwóch funkcji może mieć poważne konsekwencje" - czytamy w dzienniku.

Zobacz wideo Animacja "Kajko i Kokosz" już w Netfliksie. Twórca namaszczony przez Christę

Anna Dalkowska dostała nominację do NSA. Wciąż jest w Ministerstwie Sprawiedliwości

Wiceminister sprawiedliwości może m.in. delegować sędziów do orzekania w innych sądach. W przypadku Dalkowskiej taka czynność, jak wynika z artykułu "Rz", może okazał się nieważna, co w konsekwencji może doprowadzić do podważania wyroków wydanych przez delegowanych sędziów. - Ważnej delegacji może udzielić jedynie ten podsekretarz stanu, który sam sprawuje swoją funkcję na podstawie zgodnego z prawem aktu - tłumaczy w artykule sędzia z Łodzi Krzysztof Kurosz. 

- Z chwilą powołania na urząd sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego sędzia straciła wszystkie uprawnienia związane z byciem sędzią sądu powszechnego (którym już nie jest) - stwierdza prof. Jacek Skrzydło z Uniwersytetu Łódzkiego

Prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego Dariusz Zawistowski ma wątpliwości, czy "oddelegowanie sędzi Dalkowskiej do MS pozostaje skuteczne". - To nie może być oceniane jako przypadek, bo trzeba uwzględnić odrębność ustrojową SN i NSA, które nie podlegają nadzorowi administracyjnemu ministra sprawiedliwości. Z tego względu wątpliwe jest, czy delegacja udzielona wcześniej sędziemu sądu powszechnego jest nadal ważna, gdy sędzia awansował do NSA - mówi.