Katowice. Przywiózł żonę z zawałem do szpitala. Ochroniarz odesłał ich do innej placówki

Pracownik ochrony jednego z katowickich szpitali odesłał do innej placówki mężczyznę, który przywiózł żonę w ciężkim stanie po zawale. Dyrekcja szpitala tłumaczy, że ochroniarz nie wiedział, jak poważna jest sytuacja.

We wtorek wieczorem żona pana Romualda z Katowic źle się poczuła. Mężczyzna zawiózł żoną do Okręgowego Szpitala Kolejowego. Jak relacjonuje w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim", nie była w stanie chodzić. Mężczyzna sam więc zapukał do drzwi placówki, by poprosić o pomoc.

Przyjechała do szpitala z zawałem, ochroniarz ją odesłał

Ochroniarz miał powiedzieć panu Romualdowi, że w szpitalu nie ma oddziału internistycznego i musi jechać do oddalonego o ok. 8 kilometrów szpitala w Murckach na południu miasta. Tam lekarze stwierdzili u kobiety zawał. Pacjentka została przetransportowana następnie do Górnośląskiego Centrum Medycznego. Jak podaje "DZ", kobietę reanimowano, leży obecnie pod respiratorem na oddziale intensywnej terapii.

Zobacz wideo Kiedy starsi uczniowie wrócą do szkół? "Nie mamy dobrego rozwiązania" (wypowiedź z 23.02)

Katowicki szpital tłumaczy

Jak wyjaśnił w rozmowie z RMF FM dyrektor Okręgowego Szpitala Kolejowego Bohdan Kozak, szpital rzeczywiście nie prowadzi obecnie nocnej i świątecznej opieki medycznej.

Według przedstawiciela szpitala pan Romuald nie powiedział ochroniarzowi, w jakim jest stanie jego żona. Dyrektor tłumaczył, że gdyby ochroniarz wiedział, jak poważna jest sytuacja, na pewno pokierowałby mężczyznę do znajdującej się tuż obok izby przyjęć. Jak poinformował Kozak, w szpitalu znajduje się również oddział internistyczny.

Bohdan Kozak nie wykluczył, że pracownicy ochrony zostaną w najbliższym czasie dodatkowo przeszkoleni.