Była radna PiS nazwała Mazowieckiego "stalinowcem". Adwokat: Nie ma 8 mln zł na zamieszczenie przeprosin

Anna Jaśkowska, była radna PiS, nie wykonała wyroku sądu i nie przeprosiła rodziny Tadeusza Mazowieckiego za nazwanie go podczas sesji rady miejskiej "stalinowcem, komunistą i agentem NKWD". Pełnomocnik Jaśkowskiej twierdzi, że wykonanie wyroku kosztowałoby miliony złotych i oznaczałoby przepadek całego jej majątku.

Sprawa byłej lubelskiej radnej Prawa i Sprawiedliwości sięga 2018 r., kiedy podczas jednej z sesji Rady Miasta dyskutowano na temat nazwania jednej z ulic imieniem Tadeusza Mazowieckiego. Takiemu pomysłowi sprzeciwiali się radni PiS. Anna Jaśkowska stwierdziła w czasie dyskusji, że znalazła w internecie informacje, iż Tadeusz Mazowiecki rzekomo miał być "stalinowcem, komunistą i agentem NKWD", który kolaborował z bolszewicką okupacją w okresie stalinowskim. Synowie Tadeusza Mazowieckiego złożyli w tej sprawie pozew o naruszenie dóbr osobistych. 

Była radna PiS przegrała w obu instancjach. Sąd Apelacyjny zaostrzył jej wyrok

Pierwszy wyrok zapadł w lipcu 2019 r. Annie Jaśkowskiej nakazano odczytanie przeprosin podczas obrad Rady Miasta Lublina oraz wpłacenie 10 tys. zł na rzecz Towarzystwa "Więź". Jaśkowska odwołała się do Sądu Apelacyjnego w Lublinie, który w styczniu 2021 r. zaostrzył wyrok.

Puszcza Białowieska. Wilki Brzozów. W lesie zaatakowały ich wilki. Odpalili piły spalinowe

Sąd podtrzymał obowiązek odczytania przeprosin oraz wpłaty 10 tys. złotych, ale nakazał również zamieścić przeprosiny w ogólnopolskich mediach m.in. w TOK FM, "Polityce" i "Do Rzeczy" oraz w mediach lokalnych jak "Dziennik Wschodni" i "Kurier Lubelski". Byłej radnej PiS wyznaczono 30 dni na wykonanie wyroku sądu. Termin zamieszczenia przeprosin w mediach upłynął bezskutecznie wraz z ostatnim tygodniem lutego.

Pełnomocnik Jaśkowskiej: Przeprosiny mogą kosztować nawet 8 milionów

Jak podaje TVN24, pełnomocnik Jaśkowskiej, mec. Michał Skwarzyński, uważa, że wykonanie wyroku przez jego klientkę może ją doprowadzić do bankructwa. - Z wycen, jakie otrzymaliśmy ze strony mediów, wynika, że zamieszczenie przeprosin będzie kosztowało osiem milionów złotych. Moja klientka nie ma oczywiście takiej kwoty. Wyrok oznacza przepadek całego jej majątku - powiedział Skwarzyński. 

Dodał, że złożył już skargę do Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego i liczy na to, że sąd apelacyjny wstrzyma wykonanie wyroku i jego egzekucję do czasu rozpatrzenia kasacji. Skwarzyński podkreślił, że jeśli "zajdzie taka potrzeba", to skieruje również sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. 

Elżbieta PodleśnaUniewinnienie ws. tęczowej Matki Boskiej. Podleśna: Odczułam ulgę

Pełnomocnik strony przeciwnej, mec. Krzysztof Kamiński, twierdzi, że w lubelskim sądzie miał miejsce proces o prawdę, a skutki szerzenia nieprawdy muszą być kosztowne. - Wiem, że w dobie koronawirusa media dają nawet 80-procentowe upusty. Poza tym w Polsce zapadały setki wyroków, w ramach których pozwany był zobowiązany do publikacji przeprosin w mediach. Nigdy nie słyszałem, aby opłaty sięgały ośmiu milionów - powiedział. 

Zobacz wideo Konflikty w Zjednoczonej Prawicy. "Rządzić w ten sposób można długo"