Pogrzeb oskarżanego o pedofilię ks. Dymera. Ponad sto osób uczestniczyło w uroczystości

Duchowni, zakonnice i myśliwi to niektóre z ponad stu osób, które brały udział w pogrzebie ks. Andrzeja Dymera. Nie było jednak biskupa czy lokalnych polityków. Dymer był od wielu lat oskarżany o czyny pedofilskie, jednak nigdy nie spotkały go z tego powodu poważne konsekwencje. Tuż przed śmiercią w TVN wyemitowano reportaż na jego temat.
Zobacz wideo Wicemarszałkini Senatu: Zadośćuczynienie dla ofiar pedofilii jest priorytetem

Msza święta odbyła się w jednej z parafii w szczecińskiej dzielnicy Skolwin. W kościele było kilkadziesiąt osób, jak opisuje Monitor Szczeciński "kilku księży, myśliwi, leśnicy z Lasów Państwowych, trochę biznesmenów, były radny". 

Ks. Andrzej DymerUrzędnik zamieścił nekrolog ks. Dymera. "Wybitny twórca i organizator"

Pogrzebu pilnowała policja, ale - jak podaje Onet - "wszystko odbyło się jednak bez jakichkolwiek zakłóceń". Na cmentarzu zgromadzonych osób było już więcej, ponad setka. 

Odprawiający nabożeństwo ksiądz dziękował zgromadzonym za to, że są "na ostatniej drodze Jędrka". - Był mi nie tylko bratem w kapłaństwie, ale również przyjacielem. Bardzo was proszę, abyście otaczali go modlitwą, która jest niezwykle ważna również po śmierci - powiedział. 

Sprawa ks. Dymera

Ks. Andrzej Dymer przez ćwierć wieku był oskarżany o wykorzystywanie seksualne chłopców w ognisku św. Brata Alberta w Szczecinie - władze archidiecezji już w 1995 roku wiedziały o czynach duchownego. Jednak dopiero dziewięć lat później rozpoczął się karny proces kanoniczny. W 2008 roku wina duchownego została uznana przez kościelny trybunał. Jednak ksiądz złożył apelację. Treść wyroku  trybunału była poufna - nie znali jej nawet pokrzywdzeni (ujawnił ją dopiero w listopadzie 2020 r. kwartalnik "Więź"). Wciąż nie ma ostatecznego wyroku instytucji kościelnych w tej sprawie. Żaden wyrok nie zapadł też przed sądami świeckimi, bo przestępstwa zdążyły się przedawnić.

"Uważam, że niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania, nie mają żadnego usprawiedliwienia" - napisał abp Wojciech Polak, Prymas Polski oraz delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży.

W czwartek 11 lutego abp Andrzej Dzięga odwołał ks. Andrzeja Dymera z funkcji dyrektora Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie. Hierarcha podjął taką decyzję podczas spotkania z mężczyzną, który przed laty był wykorzystywany seksualnie przez ks. Dymera. Magazyn "Więź" podkreślał, że dla abp. Dzięgi było to pierwsze od 12 lat osobiste spotkanie z ofiarą duchownego, któremu "powierzył poważne zadania w imieniu archidiecezji". Dzień przed śmiercią ks. Dymera telewizja TVN24 wyemitowała reportaż, z którego wynika, że duchowny cieszył się szacunkiem hierarchów m.in. z powodu swoich talentów biznesowych - specjalizował się m.in. w przejmowaniu nieruchomości i gruntów.

Ksiądz zmarł we wtorek 16 lutego w szpitalu w Szczecinie, miał choroby onkologiczne. Jak dowiedział się Onet, prokuratura prowadzi postępowanie pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci.

Więcej o: