Sondaż: Więcej osób za aborcją do 12. tygodnia niż za "kompromisem aborcyjnym"

Około 20 proc. badanych uważa, że przepisy aborcyjne powinny być jeszcze zaostrzone lub pozostać w obecnym kształcie. Zdecydowana większość jest za liberalizacją prawa, z czego największa część chce dopuszczenia aborcji do 12 tyg. w szczególnych przypadkach.
Zobacz wideo Grzegorz Schetyna - dusza nie człowiek

Miesiąc po ogłoszeniu i wejściu w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej poparcie dla niemal całkowitego zakazu aborcji jest w Polsce na bardzo niskim poziomie - wynika z sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej".

11,8 proc. badanych uważa, że obecne przepisy (aborcja dopuszczana tylko w przypadku gwałtu i zagrożenia zdrowia lub życia matki) nie powinny być zmieniane. Podobnie co dziesiąta osoba (9,8 proc.) uważa, że przepisy aborcyjne powinny zostać jeszcze bardziej zaostrzone. Te dwa poglądy prezentują przede wszystkim wyborcy Zjednoczonej prawicy (47 proc.) oraz osoby w grupie wiekowej 60-69 lat (43 proc.). To także przeważający widzowie telewizji państwowej oraz deklarujący się jako wierzący. 

Przewaga osób za liberalizacją prawa aborcyjnego

Zdecydowana większość jest za liberalizacją prawa w stosunku do obecnych przepisów. Co czwarta osoba (25,6 proc.) chce powrotu do stanu sprzed wyroku TK, czyli tzw. kompromisu aborcyjnego. Oznacza to dopuszczenie aborcji także w przypadkach ciężkich wad płodu. 

Ponad 42 proc. jest za dalszą poszerzeniem możliwości przerywania ciąży w porównaniu do "kompromisu". W tym 25,8 proc. popiera możliwość dokonywania aborcji do 12. tygodnia ciąży "w szczególnych przypadkach, po konsultacji z lekarzem i psychologiem" (takie rozwiązanie popiera PO). Kolejne 16,8 proc. jest za tym, by aborcja do 12. tygodnia ciąży była legalna bez pytania kobiety o powód, a po 12. tygodniu - w przypadku gwałt i nieusuwalnych wad rozwojowych płodu (za takimi przepisami jest Lewica).

"Rz" pisze, że "temat aborcji wciąż mocno polaryzuje polskie społeczeństwo", jednak "nie jest to podział na pół, zdecydowaną przewagę mają bowiem osoby postulujące bardziej liberalne prawo niż stan obecny".

Więcej o: