Mężczyzna skrzywdzony przez księdza pedofila: Zabiłeś mnie, żyję tylko kawałeczkiem życia

- Moje odejście było pewnym głosem sprzeciwu wobec postawy biskupów z Konferencji Episkopatu Polski - tak o swojej rezygnacji z działalności w zwalczającej pedofilię w Kościele Fundacji św. Józefa mówił w TVN24 Robert Fidura. Jak wyjaśnił, jednym z głównych czynników była sprawa ks. Andrzeja Dymera.

Robert Fidura w lutym złożył rezygnację z funkcji członka Rady Fundacji św. Józefa, która zajmuje się zwalczaniem pedofilii w Kościele. Mężczyzna, który w młodości sam był ofiarą księdza pedofila, podjął tę decyzję po emisji reportażu "Najdłuższy proces Kościoła" o księdzu Andrzeju Dymerze w programie "Czarno na Białym" w TVN24.

Z materiału wynikało, że Kościół wiedział o zarzutach wobec Andrzeja Dymera od lat 90., a mimo to duchowny przez lata nie ponosił żadnych konsekwencji. W 2008 r. został skazany przez kościelny trybunał za molestowanie wychowanków, ale złożył apelację. Postępowanie kanoniczne zakończyło się w 2020 r., nie wiadomo jednak, jaki zapadł ostateczny wyrok. Andrzej Dymer zmarł 16 lutego tego roku.

Zobacz wideo Wicemarszałkini Senatu: Zadośćuczynienie dla ofiar pedofilii jest priorytetem

Robert Fidura: Mnie praktycznie nie ma

- Moje odejście było pewnym głosem sprzeciwu wobec postawy biskupów z Konferencji Episkopatu Polski. Z jednej strony księża biskupi finansują tę fundację, wpłacają pieniądze pobierane od poszczególnych księży. Z drugiej strony właśnie jest sprawa Dymera, nie tylko jego, ciągnąca się od dwudziestu kilku lat - skomentował swoją decyzję w niedzielę w "Faktach po Faktach" w TVN24 Robert Fidura.

W radzie fundacji zasiada prymas Polski abp Wojciech Polak. - Prymas jest tylko i wyłącznie tytułem honorowym, za tym tytułem nie idzie żadna władza, żadna jurysdykcja.  W Polsce jest 14 metropolitów i każdy z nich jest sobie równy. Nad nimi jest tylko i wyłącznie Stolica Apostolska, papież - mówił Fidura.

Mężczyzna jako nastolatek był wykorzystywany przez księdza i zakonnika. Obaj już nie żyją. Zapytany w TVN24 o to, co powiedziałby swojemu oprawcy, Fidura odpowiedział: "Zabiłeś mnie, żyję tylko kawałeczkiem życia. Dzięki temu, co zrobiłeś, mnie praktycznie nie ma".