Podkarpacie. Wierni mszczą się na mieszkańcu, który doniósł o łamaniu obostrzeń w kościele

Mieszkaniec gminy Czudec powiadomił policję, że w kościele liczba wiernych jest o wiele wyższa, niż zezwalają na to przepisy sanitarne wprowadzone w związku z epidemią koronawirusa. Oburzeni wierni wytypowali potencjalnego zgłaszającego i postanowili się zemścić. Na terenie parafii rozwiesili obraźliwe kartki z wizerunkiem tej osoby.
Zobacz wideo Czy kościoły powinny zostać zamknięte na czas pandemii?

Jak podaje portal nowiny24.pl, sprawa dotyczy Parafii Świętej Trójcy w Czudcu, w województwie podkarpackim. Od kilku tygodni na drzwiach świątyni wisi informacja, że ze względu na obostrzenia sanitarne, wewnątrz kościoła mogą przebywać maksymalnie 42 osoby.

Donosy na kościół, w którym nagminnie łamano obostrzenia. Policja była osiem razy 

Wierni jednak nie zawsze stosowali się do zaleceń i tłoczyli się w kościele, zwłaszcza przy ważnych nabożeństwach. Jeden z mieszkańców postanowił wezwać policję. Mimo mandatów, sytuacja łamania obostrzeń epidemicznych w kościele, powtarzała się. Z danych Komendy Powiatowej Policji w Strzyżowie wynika, że przez ostatnie pół roku funkcjonariusze interweniowali w czudeckim kościele dokładnie osiem razy. - W trzech przypadkach prowadzone są czynności wyjaśniające o wykroczenie z art. 116 par. 1a Kodeksu wykroczeń - wylicza rzecznik policji w Strzyżowie, podkomisarz Piotr Niemiec.

Sondaż. Ponad 40 proc. Polaków nie chce, aby podczas pandemii były otwarte kościołySondaż. Ponad 40 proc. Polaków chce zamknięcia kościołów w czasie pandemii

Księża modlą się za tych, którzy "utrudniają spotkanie z Bogiem". Wierni typują "winnego"  

Duchowni kościoła w Czudcu zaczęli więc modlić się "o łaskę nawrócenia, uzdrowienia dla tych, którzy utrudniają spotkanie z Panem Bogiem w naszej świątyni". Natomiast wierni wytypowali jednego z mieszkańców, którego posądzono o donosicielstwo. Na rynku pojawiły się plakaty z wyzwiskami i podobizną zgłaszającego. W rozmowie z portalem nowiny24.pl mężczyzna przyznał, że słyszał nawet groźby pod swoim adresem.

"Przełykając komunikant po eucharystii powiedział, że mi na rynku łeb up…doli"

- Sakrament eucharystii ledwie się skończył, podszedł do mnie potężnej postury człowiek w średnim wieku, w ustach wciąż jeszcze miał komunikant. I powiedział, że jak jeszcze raz wezwę policję, to mi na rynku łeb up…doli. Wokół byli ludzie, ale nie jestem pewien, czy ktoś to słyszał. Na pewno widział zamieszanie ksiądz proboszcz, który wtedy na to wszystko wyskoczył z konfesjonału. Po wszystkim poszedłem do niego do zakrystii, chciałem dowiedzieć się, kim jest człowiek, który mi groził. Usłyszałem, że sam sobie jestem winny - powiedział w nieoficjalnej rozmowie z dziennikarzami.

Mężczyzna przyznał, że już wcześniej prosił proboszcza o to, by przestrzegano obostrzeń i ostrzegał, że może wzywać policję. - Co innego podejrzenia i przekonanie, co innego dowody - mówi napiętnowany przez wiernych mężczyzna.

Na tym się jednak nie skończyło. Po raz kolejny w okolicach rynku wywieszono wizerunek mężczyzny z czarnym prostokątem zamiast oczu i zapowiedzią: "Ciąg dalszy nastąpi". Policja prowadzi już czynności  dotyczące gróźb karalnych wobec mieszkańca Czudec.

Dziennikarze portalu korso24.pl zadzwonili z kolei do Parafii Świętej Trójcy z prośbą o komentarz. Usłyszeli, że informacji w tej sprawie udzieli kuria rzeszowska, która na razie także nie odniosła się do zdarzenia z kościoła w Czudcu.

Ogłoszenie dotyczące obostrzeń na drzwiach kościoła Świętego Krzyża w KielcachInterwencja w kościele. Na mszy 5 razy więcej osób, niż dopuszcza limit

Więcej o: