Śmierć Aleksandra Doby. Organizatorzy podają przyczynę zgonu i odpierają zarzuty

Słynny polski podróżnik Aleksander Doba zmarł podczas wyprawy na Kilimandżaro. Organizator wspinaczki przekazał komunikat od władz Tanzanii, z którego wynika, że do śmierci Polaka doszło "z przyczyn naturalnych". Klub organizujący wyprawę odpiera też zarzuty dotyczące jej przebiegu.

Aleksander Doba zmarł tuż po zdobyciu szczytu Kilimandżaro. "Z głębokim żalem zawiadamiamy, że dnia 22 lutego zmarł wielki kajakarz Aleksander Doba. Zmarł śmiercią podróżnika zdobywając najwyższy szczyt Afryki - Kilimandżaro, spełniając swoje marzenia. Pogrążona w żalu żona, synowie, synowe i wnuczki" - poinformowała w mediach społecznościowych rodzina Aleksandra Doby.

Poszukiwanie ciała Jana Lityńskiego. Opozycjonista (z czasów PRL) utonął w Narwi w ratując swojego psa. Okolice Pułtuska, 22 lutego 2020Poszukiwania ciała Jana Lityńskiego. Pomagają płetwonurkowie

Aleksander Doba prosił o krótki odpoczynek. I zgasł. Podano przyczynę jego śmierci

W rozmowie z Radiem ZET organizator wyprawy Łukasz Nowak mówił, że Doba poprosił o krótki odpoczynek przed zrobieniem pamiątkowego zdjęcia. - Tryskał energią, był pozytywnie nastawiony, były rozmowy i okrzyki. Olek chciał odpocząć przed zdjęciami. Zasnął, stracił przytomność. Nagle po prostu zgasł - relacjonował.

Organizatorzy, którzy byli odpowiedzialni za przygotowanie wyprawy na Kilimandżaro, przekazali informacje na temat przyczyn śmierci podróżnika. "Według aktu zgonu wydanego przez Zjednoczoną Republikę Tanzanii, śmierć Aleksandra nastąpiła z przyczyn naturalnych" - czytamy na stronie internetowej solisci.pl.

Aleksander Doba nie żyje. Organizatorzy odpierają zarzuty dotyczące wyprawy

W dalszej części komunikatu organizatorzy podkreślili, że kluczowe w tym momencie jest "poszanowanie prawa rodziny i przyjaciół Aleksandra Doby do żałoby". Podróżnicy odparli jednocześnie zarzuty dotyczące nieprzygotowania wyprawy lub samego Doby do tak wymagającego przedsięwzięcia.

"Chcielibyśmy podkreślić, że podczas całej wyprawy, w tym wejścia na szczyt, Aleksander Doba nie zgłaszał i nie wykazywał żadnych objawów, które mogłyby wskazywać na problemy zdrowotne. Aleksander był bacznie obserwowany przez przewodników oraz przechodził rutynowe kontrole, podczas których mierzone miał tętno, natlenienie krwi, a także był pytany o samopoczucie" - oświadczyli.

Podwyższony stan rzeki / zdjęcie ilustracyjneWoda w rzekach przekroczyła stany alarmowe. IMGW wydał ostrzeżenia

Aleksander Doba zdobywał Kilimandżaro (5895 metrów n.p.m.) w asyście 104 osób, w tym 16 przewodników i 84 tragarzy. Organizatorzy wyprawy byli wyposażeni w niezbędne zestawy pierwszej pomocy i butle tlenowe.

Zobacz wideo Aleksander Doba: Czuję się młody! Chcę po raz trzeci przepłynąć Atlantyk! [WYSPORTOWANI] [wideo ze stycznia 2016]