"Rzeczpospolita" o zakażeniach w ZK w Garbalinie. Służba Więzienna odpowiada: Sytuacja jest opanowana

Służba Więzienna odpowiada na artykuł "Rzeczpospolitej" o epidemii koronawirusa w Zakładzie Karnym w Garbalinie. SW twierdzi, że sytuacja tam jest "opanowana". Służba zaprzecza też, że do wzrostu zakażeń doszło z powodu zlekceważenia zagrożenia przez kierownictwo jednostki.

Służba Więzienna wydała komunikat w sprawie czwartkowej publikacji "Rzeczpospolitej". Dziennik opisał sytuację w Zakładzie Karnym w Garbalinie w województwie łódzkim. Jak podawała gazeta, w Polsce jest zakażonych 185 więźniów, z czego połowa z nich to osadzeni w Garbalinie. W artykule pojawia się zarzut, że sytuacja była spowodowana zaniedbaniami ze strony kierownictwa więzienia

Zakład karny w Garbalinie. 2015 r.Ognisko koronawirusa w więzieniu. "Rz": Kierownictwo złamało procedury

Ognisko koronawirusa w ZK w Garbalinie. SW: Sytuacja opanowana

SW w swoim komunikacie informuje, że odsetek zakażonych więźniów w Polsce wynosi 0,29 proc. "Dla przykładu w Czechach - 2,27 proc., Słowacji - 5,02 proc., Węgrzech - 0,4 proc. - czytamy. Jak twierdzi służba, zakażenia w zakładach karnych stanowiły to jednostkowe przypadki. 

"Sytuacja w Zakładzie Karnym w Garbalinie jest opanowana. Zakażeni więźniowie przechodzą infekcję bezobjawowo" - twierdzi Centralny Zarząd Służby Więziennej. 

Zobacz wideo "Jedna fala wirusa obejmuje około 20 procent społeczności"

Jak stwierdza CZSW, "nieprawdą jest, że w Zakładzie Karnym w Garbalinie doszło do zakażeń koronawirusem po przetransportowaniu tam 21 stycznia br. chorego mężczyzny z Zakładu Karnego w Sieradzu". "Skazany, który zgłosił dolegliwości 25 stycznia, nie miał kontaktu z innymi więźniami od czasu transportu. Natychmiast też wszystkich osadzonych z transportu wraz ze współosadzonymi z cel mieszkalnych poddano kwarantannie. Czas trwania kwarantanny uzgodniony był z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną" - czytamy.

Dalej Służba Więzienna stwierdza, że nieprawdziwe jest stwierdzenie, jakoby "do nagłego wzrostu zachorowań w Zakładzie Karnym w Garbalinie doszło w związku ze zlekceważeniem zagrożenia przez kierownictwo jednostki". "We wszystkich jednostkach więziennictwa przestrzegane są rygorystyczne procedury postępowania w przypadku podejrzenia lub zakażenia koronawirusem COVID-19, opracowane w porozumieniu z Głównym Inspektoratem Sanitarnym" - czytamy w komunikacie. 

SW informuje, że o zdarzeniu w ZK w Garbalinie powiadomiono Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Łęczycy, która zdecydowała o wykonaniu testów na osadzonych. "Uruchomiono procedury nadzorcze nad bezpieczeństwem jednostki. Przygotowano też plan działań w przypadku rozszerzenia ogniska epidemicznego, m.in. poprzez przygotowanie miejsc izolacji, a także zabezpieczenie szlaków komunikacyjnych i zapasów środków ochrony osobistej" - informuje zarząd SW. "Oddziały, w których przebywają zarażeni skazani, przekształcono w izolatoria" - dodaje. 

Włoszczowa, szpital powiatowyWłoszczowa. NFZ nałożył karę na szpital, który odmówił przyjęcia pacjenta

Izolacja miała trwać tylko dziewięć dni

"Rzeczpospolita" opisała, że epidemię w ZK w Garbalinie miał wywołać jeden z więźniów, który w styczniu trafił tam z ZK w Sieradzu. Mężczyzna był transportowany wraz z sześcioma innymi osobami, które następnie rozmieszczono w różnych celach. Chory więzień zmarł pod koniec stycznia w szpitalu w Bytomiu.

Kierownictwo zakładu zdecydowało o izolacji więźniów, którzy mieli kontakt z mężczyzną lub z osobami, które były z nim transportowane. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", izolacja trwała jednak dziewięć dni, a w zależności od sytuacji danego więźnia powinno to być 14 lub 21 dni. Po zakończeniu izolacji, koronawirusa zaczęto stwierdzać u więźniów pracujących przy produkcji mebli w hali produkcyjnej zakładu karnego. Produkcję wstrzymano. Dyrektor Zakładu Karnego płk Grzegorz Tomaszewski miał zlecić wyjaśnienie sprawy mjr. Mirosławowi Rajaczykowi. Major twierdzi, że gdy chciał dokładnie zbadać wątek prawidłowości izolacji więźniów, sprawę mu odebrano.