Dr Aneta Afelt: Kolejne pandemie to tylko i wyłącznie kwestia czasu

- To jest wyścig zbrojeń między wirusem i nami, jako organizmami, które są jego żywicielami i gospodarzami - mówiła o kolejnych szczepach koronawirusa wykrywanych na świecie dr Aneta Afelt, członkini zespołu ds. Covid-19 przy PAN w Porannej rozmowie Gazeta.pl. Dr Afelt określiła również prawdopodobieństwo wystąpienia kolejnych pandemii w najbliższych latach.

Nowe szczepy koronawirusa na świecie. "To jest wyścig zbrojeń"

W trakcie środowej konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski przekazał, że zakażenia brytyjskim wariantem koronawirusa w Polsce wynoszą już powyżej dziesięciu procent ogólnej liczby zakażeń. Według goszczącej w Porannej rozmowie Gazeta.pl doktor Anety Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW, a także z zespołu ds. Covid-19 przy PAN, nie jest to nic dziwnego.

- Wariant brytyjski przenosi się szybciej. Nie ma potrzeby dużej ilości materiału w naszym organizmie, aby wirus mógł się namnożyć. To jest normalne. To jest wyścig zbrojeń między nami, organizmami, które są żywicielami wirusów, ich gospodarzami, a wirusem. Wirus szuka najlepszej strategii. Współczynnik reproduktywności, czyli zwielokrotniania liczby gospodarzy w przypadku wariantu brytyjskiego jest wyższy niż to, czego się spodziewaliśmy i co obserwowaliśmy dotychczas. - tłumaczy eksperta, wskazując na dynamiczny rozwój również innych szczepów wirusa.

- Wariant południowoafrykański jest wariantem, który lepiej sobie radzi z naszym systemem immunologicznym, to znaczy sięga do tego obszaru naszej biologii, który jest słabiej uzbrojony. Niejako jest w stanie łatwiej ominąć nasz system obronny. Ostatnio mówi się znów o wariancie kalifornijskim, innym razem mówi się o wariancie brazylijskim. To też jest normalne. W każdym środowisku, w którym wirus się rozpowszechnia, wirus będzie poszukiwał optymalnej strategii. Strategii, która jest nacechowana efektywnością przeżycia, ale też strategii dostosowanej do naszego działania. I z pewnością, jeśli nie będziemy się mieszać, jeśli nie zaczniemy się znów masywnie przemieszczać między miastami, między krajami i nie dojdzie znów do wymieszania się społecznego na świecie, to będą regionalne swoiste odmiany tego wirusa. To jest naturalny proces. - mówiła dr Afelt.

Doświadczenie uczy tego, że z czasem wirusy łagodnieją, ponieważ ich główną strategią jest strategia przetrwania. Jeżeli nie ma żywicieli, nie można przetrwać.

- oceniła ekspertka, wskazując równocześnie, że koronawirusa można uznać za "wirus smart", gdyż nie prowadzi do szybkiej śmierci nosiciela, a równocześnie sprawnie się rozprzestrzenia. - Ebola zabija swojego gospodarza w kilka dni - dodała dr Afelt.

"Jedna fala wirusa dotyka około dwudziestu procent społeczności"

Minister zdrowia ogłosił, że trzecia fala wzmożonego rozwoju koronawirusa w Polsce jest już faktem, a jej szczyt będzie oscylować na poziomie 10-12 tysięcy zakażeń dziennie. Nieprzerwane wzrosty według modeli matematycznych mają trwać do przełomu marca i kwietnia.

Zobacz wideo Kiedy starsi uczniowie wrócą do szkół? "Nie mamy dobrego rozwiązania"

Goszcząca w Porannej rozmowie Gazeta.pl dr Aneta Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW oceniła, że obecny wzrost liczby zakażeń ma bezpośredni związek ze wzmożonymi kontaktami społecznymi pod koniec ubiegłego roku.

- To, co się w tej chwili dzieje, jest konsekwencją naszych spotkań wigilijno-świątecznych i noworocznych. W każdej epidemii, w każdej fali, mamy pewne cykle. Jeśli wirus kończy eksplorację jednej struktury społecznej, czyli w naszym usieciowieniu nie ma już większej liczby osób, które mógłby zakażać, będzie szukał dostępu, dojścia do innej sieci kontaktów społecznych. - tłumaczyła ekspertka.

Obliczenia matematyczno-statystyczne pokazują, że w zależności od typu społeczeństwa, taka jedna fala to około dwudziestu procent danej społeczności.

- dodała. Jedyną bronią w walce z wirusem jest zasada "DDM", czyli "dezynfekcja, dystans, maseczki".

"Kolejne pandemie to tylko i wyłącznie kwestia czasu"

Dr Aneta Afelt, będąca specjalistką w zakresie geografii zdrowia, przewiduje również wystąpienie w przyszłości nowych wysoce zaraźliwych wirusów, które rozpowszechnią się na świecie.

- Kolejne takie pandemie to tylko i wyłącznie kwestia czasu. My już w 2018 roku ostrzegaliśmy na podstawie wyników naszych badań, że jesteśmy w sytuacji bardzo niebezpiecznej, kiedy presja antropogeniczna, czyli presja człowieka na środowisko w tym regionie świata, jest bardzo intensywna. - mówiła, wskazując na obszar Chin.

Jak tłumaczy dr Afelt, agresywna ingerencja człowieka w środowisko naturalne powoduje, że zwierzęta migrują na niespotykaną dotąd skalę.

- Bardzo często na przykład nietoperze przenoszą się bliżej siedzib ludzkich. Wówczas nietoperze różnych gatunków, które w warunkach naturalnych nie miałyby szansy na kontakt osobniczy, pojawiają się w tej samej niszy ekosystemowej, blisko siedzib ludzkich. Wówczas przyspiesza mutacja patogenów. - tłumaczy dr Afelt.

Eksperta odniosła się również do początków rozwoju epidemii koronawirusa. Jej zdaniem spiskowa teoria o powstaniu wirusa SARS-CoV-2 w laboratorium nie może być uznawana za prawdziwą, jednak sam wirus nie musiał wcale powstać w rejonie targu w Wuhan.

- Mokry targ w Wuhan to prawdopodobnie był ten obszar, gdzie nastąpiła największa liczba kontaktów nosicieli, czyli ludzi, z osobami, które zostały zakażone. Nie należy traktować targu w Wuhan jako miejsca, w którym wykluł się wirus per se. My, kiedy analizujemy cykl rozwojowy epidemii, mówimy o tak zwanej niszy ekologicznej pierwotnej, czyli o tym pierwotnym miejscu przełamania. My w swoim życiu jesteśmy narażeni na kontakt z patogenami odzwierzęcymi, ludzkimi, setki, jeżeli nie tysiące razy w ciągu swojego życia. I tylko niektóre z tych przełamań mają charakter sukcesu. I w tym przypadku SARS-CoV-2 osiągnął sukces. Udało mu się skolonizować nas na tyle efektywnie, że jesteśmy w trakcie epidemii. Natomiast raz jeszcze powtórzę, to są procesy naturalne. - powiedziała eksperta.

Mamy szczęście z koronawirusem. To, co się dzieje, to nie jest katastrofa w sensie biologicznym. My jesteśmy poddani bardzo ważnej próbie, to jest próba dobiegająca z przyrody, mówiąca: "Sprawdzam, czy jesteście gotowi na to, żeby współpracować."

- zakończyła dr Afelt.