Antyaborcyjny baner ma stanąć przy polskiej autostradzie. "Pozwoli dotrzeć do około 5 mln osób"

Fundacja SMS z Nieba zbiera fundusze na wielkopowierzchniowy billboard z hasłem "Aborcja nie jest dobra", który ma się pojawić przy jednej z polskich autostrad. Inicjatorzy zrzutki napisali, że chcą zwrócić uwagę na "cierpienie kobiet, które dokonały aborcji, a teraz tego żałują".
Zobacz wideo Morawska-Stanecka: Uchwalmy prawo aborcyjne liberalizujące przerywanie ciąży i zobaczymy, jak będzie się zachowywał TK

Fundacja SMS z Nieba zebrała już ponad 22 tysiące z potrzebnych 36 tysięcy złotych na baner "Aborcja nie jest dobra". Dokładna lokalizacja antyaborcyjnego billboardu jest trzymana w tajemnicy z powodu kontrowersji, jakie wywołuje sama zrzutka.

Ksiądz Jarosiewicz od lat chciał umieszczać antyaborcyjne billboardy 

W opisie zbiórki organizatorzy napisali, że plakat ma mieć "setki kilometrów kwadratowych powierzchni, tak by mogło go zobaczyć nawet pięć milionów kierowców". Sam billboard ma wisieć w wybranym miejscu przez pół roku.

Portal Onet.pl poprosił o komentarz inicjatora akcji księdza Rafała Jarosiewicza, który w przeszłości organizował wielotysięczne rekolekcje na Stadionie Narodowym. Kierowana przez niego fundacja SMS z Nieba znana jest z tego, że na początku epidemii koronawirusa zebrała środki na zakup 44 respiratorów dla polskich szpitali. Duchowny przyznał, że już od kilku lat chciał umieszczać antyaborcyjne plakaty przy autostradach i trasach szybkiego ruchu w Polsce. Zawsze jednak spotykał się z odmową.

Teraz jednak, jak zapewnia, otrzymał zgodę na umieszczenie takiego baneru przy jednej z głównych autostrad w kraju. Ksiądz uważa, że niewiele mówi się w mediach o syndromie poaborcyjnym. - Skoro tak wiele medialnych koncernów na ten temat milczy i boi się, to wychodzę na ulicę! - zapowiada ksiądz Jarosiewicz.

Andrzej ZybertowiczDoradca Andrzeja Dudy: Kobieta nie jest dysponentem płodu, gdy w jej macicy...

"Media milczą o syndromie poaborcyjnym". Badania naukowe nie potwierdzają jego istnienia

Wspomniany przez duchownego syndrom poaborcyjny jest sformułowaniem używanym przez ruchy antyaborcyjne i odnoszą się do rzekomych objawów psychiatrycznych, które mają występować u kobiet, które przerwały ciążę. Większość badań naukowych nie potwierdza jednak jego istnienia. Przeciwnymi używania takiego sformułowania są m.in. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, brytyjskie National Collaborating Centre for Mental Health czy National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine, które w wielu badaniach stwierdziły, że aborcja nie prowadzi do depresji, zespołu stresu pourazowego czy innego zagrożenia dla zdrowia psychicznego.

Niektóre kobiety wykazują problemy na tym tle, jednak dotyczyło to głównie pacjentek, które w przeszłości miały problemy ze zdrowiem psychicznym. Syndrom poaborcyjny nie jest też ujęty w DSM-IV-TR (klasyfikacji zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), ani na liście zaburzeń psychiatrycznych w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10.

Jakie warunki musi spełnić kobieta, by zrobić karierę w polityce? Zaskakujące słowa KempyBruksela. Debata o aborcji w Polsce. Kempa: Nie wjedziecie nam lewackim pociągiem