Katastrofa helikoptera koło Pszczyny. Przesłuchano mężczyznę, który ocalał z wypadku

Policjanci wyjaśniają okoliczności katastrofy helikoptera, do której doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. W wypadku zginęły dwie osoby, a kolejne dwie zostały ranne. Jeden z poszkodowanych - 54-letni mężczyzna, został już przesłuchany. Na razie nie wiadomo, czy zeznawać będzie także 47-letnia kobieta.

Jak podaje tvn24.pl, 54-letni mężczyzna został przesłuchany w szpitalu w Katowicach, do którego trafił we wtorek 23 lutego po wypadku helikoptera. Prokurator rejonowy w Pszczynie Leonard Synowiec przekazał, że treść zeznań poszkodowanego jest niejawna.

Katastrofa śmigłowca koło Pszczyny. Policjanci przesłuchali już jednego z poszkodowanych

Na razie nie wiadomo, czy przesłuchana zostanie także ranna w wypadku 47-letnia kobieta. Decyzję w tym zakresie będą podejmowali lekarze. Poszkodowana przebywa w szpitalu w Bielsku-Białej.  

Śledztwo w sprawie sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym prowadzi Prokuratura Rejonowa w Pszczynie. Okoliczności wypadku sprawdza też Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, która zabezpieczyła czarne skrzynki śmigłowca.

Katastrofa lotnicza pod Pszczyną. Helikopter był nowy, w powietrzu spędził zaledwie 40 godzinKatastrofa lotnicza pod Pszczyną - nowe ustalenia. Helikopter był nowy

W wypadku zginął pilot oraz Karol Kania. Pasażerowie wyszli z wraku o własnych siłach

Do katastrofy helikoptera Bell 429 doszło w nocy z poniedziałku na wtorek w miejscowości Studzienice pod Pszczyną. W wypadku zginęły dwie osoby: 50-letni pilot oraz 80-letni właściciel śmigłowca Karol Kania, który siedział z przodu. Ocalali z katastrofy pasażerowie znajdowali się z tyłu maszyny. Po wypadku opuścili wrak o własnych siłach.

Dwaj świadkowie, którzy usłyszeli huk, pobiegli na miejsce i wezwali pomoc. Za pomocą krótkofalówki nawigowali służby, które dojechały do granicy lasu. Następnie ratownicy z kilkudziesięciokilogramowym sprzętem musieli przedzierać się około kilkuset metrów do miejsca katastrofy. Drogę torowali im strażacy, którzy wycinali niektóre drzewa. Akcja ratunkowa trwała w sumie trzy godziny.

Na czwartek zaplanowana została sekcja zwłok ofiar. Policja przygotowuje się także do transportu helikoptera, który jest pilnowany przez patrole funkcjonariuszy. - To będzie trudna operacja, musimy znaleźć ciężki sprzęt, który wyciągnie wrak z podmokłego lasu. Na pewno potrzebny będzie dźwig - mówi rzeczniczka pszczyńskiej policji Ewelina Rojczyk.

Karol Kania milioner, który zginął w katastrofie helikoptera. Kim był?Karol Kania. Kim był milioner, który zginął w katastrofie helikoptera