Kolejny dzień poszukiwań ciała Jana Lityńskiego. Strażacy: Lód może utrzymać się jeszcze przez tydzień

Strażacy wraz z innymi służbami wciąż poszukują ciała Jana Lityńskiego, który w niedzielę wszedł do Narwi, by uratować swojego psa. Akcję utrudnia gruba pokrywa lodowa. Jak informują strażacy, lód może utrzymać się na rzece jeszcze co najmniej przez tydzień.

W środę strażacy wraz z ratownikami WOPR i policją wznowili poszukiwania ciała Jana Lityńskiego. 

- Koncentrujemy się na okolicy, gdzie w niedzielę załamał się lód. Po rzece poruszamy się na pontonie, ale rozstawiliśmy też trap ratowniczy. Wspólnie z ratownikami WOPR kruszymy pokrywę kawałek po kawałku, a później wpuszczamy pod wodę kamerę. W tym miejscu rzeka ma od dwóch do czterech metrów głębokości. Jest tam też dużo zakamarków, w których mogło schować się ciało - powiedział w rozmowie z Gazeta.pl mł. bryg. Karol Kierzkowski, oficer prasowy mazowieckiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej. Przekazał też, że w akcji uczestniczy 25 strażaków. 

- Podejrzewam, że lód utrzyma się jeszcze przez siedem dni, o ile nie dłużej. Pokrywa na całej rzece jest dosyć gruba - dodał. 

Poszukiwania ciała Jana Lityńskiego. Straż: Na razie nurkowie nie będą wchodzić po lód

We wtorek Elżbieta Bogucka, wdowa po Janie Lityńskim, napisała na Facebooku: "Szukają Janka dalej. Wiem, że wczoraj znaleźli czapkę. Jest trudno, bo lód. Zastanawiam się nad sprzętem, którego użyła rodzina Staraków w poszukiwaniu syna".

W sierpniu 2019 r. ciało producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka odnalazła na jeziorze Kisajno Grupa Specjalna Płetwonurków RP. Jej szef, Maciej Rokus, w rozmowie z Wirtualną Polską zadeklarował, że jest gotów pomóc w poszukiwaniach ciała Lityńskiego.

-  Będę rozmawiał o tym z żoną pana Lityńskiego. Akcja o tej porze roku, na rzece pokrytej lodem, będzie bardzo trudna [...]. Metoda poszukiwań i zastosowany sprzęt zależy od zastanych warunków na rzece Narwi. Zbieram w tej chwili informacje o warunkach hydrologicznych w miejscu wypadku - powiedział Rokus. Jego płetwonurkowie pracują obecnie na rzece Wisłok w okolicach Rzeszowa, gdzie trwają poszukiwania zaginionego 25-latka.

Poszukiwanie ciała Jana LityńskiegoPoszukiwania ciała Jana Lityńskiego. Żona: Stracilam swoje życie, serce

Rzecznik mazowieckiego komendanta PSP przyznał, że grupa Rokusa rzeczywiście nawiązała kontakt ze służbami, choć, jak zaznaczył, na razie nie ma potrzeby, by do akcji wkraczali płetwonurkowie. 

- Ciało trzeba najpierw zlokalizować lub wyznaczyć chociaż jego prawdopodobne położenie. Dopiero wtedy można wchodzić pod lód. Poza tym jako straż mamy własnych nurków. Nie wykluczam, że gdy uda się natrafić na jakiś ślad i ktoś będzie chciał pomóc w akcji, to tak się stanie. Jednak o dalszych działaniach będzie decydował komendant Komendy Powiatowej PSP w Pułtusku - powiedział Kierzkowski portalowi Gazeta.pl. 

Jan Lityński wszedł do Narwi, próbując ratować swojego psa. 

Do tragicznego wypadku doszło w niedzielę. Jan Lityński wybrał się razem z żoną na spacer. Towarzyszył im pies. Małżeństwo spacerowało w okolicach rzeki Narew w Pułtusku w województwie mazowieckim. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 75-latek wszedł do rzeki, aby uratować psa, pod którym załamał się lód.

Po pomoc zadzwoniło małżeństwo przechadzające się w okolicach miejsca wypadku. Na swojej trasie spotkali zmarzniętą i przemoczoną kobietę z psem, która powiedziała, że mąż utonął w rzece. Spacerowicze zawiadomili straż pożarną oraz policję.

O śmierci Jana Lityńskiego poinformował dziennikarz i działacz opozycyjny w okresie PRL Eugeniusz Smolar. "Z potwornym bólem. Nie żyje Janek Lityński, przyjaciel od zawsze" - napisał na Twitterze. Później tragiczną informację potwierdziła żona Lityńskiego - Elżbieta Bogucka. "Janek nie wypłynął z przerębli, ratując psa. W przerębli znaleźliśmy się razem, bo pobiegłam go ratować" - napisała w mediach społecznościowych. 

Zmarł Jan LityńskiZmarł Jan Lityński. "Pryncypialny i odważny." "Umiał cieszyć się życiem"

Lityński urodził się w 1946 roku w Warszawie, w 1968 roku uczestniczył w protestach po zdjęciu ''Dziadów'' Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka z repertuaru Teatru Narodowego. Za udział w studenckich protestach został relegowany ze studiów, a 12 marca 1968 - aresztowany, skazany wyrokiem sądu na 2,5 roku więzienia. W 1969 roku zwolniony na mocy amnestii. W 1976 roku brał udział w akcji pomocy dla represjonowanych robotników Ursusa i Radomia. Był współzałożycielem, autorem i redaktorem niezależnych pism: "Biuletynu Informacyjnego" KOR/KSS KOR, "Robotnika" i kwartalnika politycznego "Krytyka". Od 1977 roku działał w KOR.

W 1980 roku objął funkcję doradcy władz "Solidarności". W stanie wojennym został internowany do września 1982, następnie aresztowany. Od 1984 roku działał w podziemiu jako członek Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ "S" regionu Mazowsze. Uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu.

Po 1989 roku był posłem trzech kadencji, w latach 2010-2015 był doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego. W 2006 roku został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.