Sąd w Sieradzu wydał wyrok ws. pijanego kierowcy. Nie zauważył, że skazany nie żyje od 2 miesięcy

Sąd Najwyższy uchylił wyroki Sądu Rejonowego i Sądu Okręgowego w Sieradzu, które zapadły w sprawie mężczyzny przyłapanego na jeździe po pijanemu. Kierowca zmarł po złożeniu apelacji. Sąd Okręgowy nie zwrócił jednak na ten fakt uwagi i mimo to wydał orzeczenie.

W styczniu 2020 r. mężczyzna został skazany przez Sąd Rejonowy w Sieradzu za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu (blisko 3 promile) na karę 10 miesięcy ograniczenia wolności (30 godzin prac społecznych miesięcznie). Mężczyzna miał także orzeczony 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów i musiał zapłacić 5 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Obrońca skazanego złożył w marcu ubiegłego roku apelację. Sąd Okręgowy 1 października utrzymał wyrok Sądu Rejonowego w mocy. Gdy jednak wydawał orzeczenie, mężczyzna od ponad 2 miesięcy już nie żył.

SN uchyla wyroki skazujące

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wniósł kasację, domagając się uchylenia obu tych orzeczeń i umorzenia postępowania. Sąd Najwyższy na lutowym posiedzeniu przyznał rację Ziobrze i wyroki uchylił.

Jak czytamy w uzasadnieniu, "w aktach sprawy na karcie 124 faktycznie znajduje się wysłane oskarżonemu zawiadomienie o terminie rozprawy apelacyjnej wyznaczonej na dzień 30 września 2020 r.". Na zawiadomieniu znalazły się jednak dwie adnotacje pracownika poczty z informacją, że "adresat zmarł". Co więcej, do akt dołączono zaświadczenie z systemu PESEL2-SAD, które wskazywało, że mężczyzna zmarł 9 lipca.

"Sąd Okręgowy procedując w dniu 30 września 2020 r. najwyraźniej tego nie dostrzegł i sprawę w tym dniu rozpoznał" - wskazuje Sąd Najwyższy. Jak wyjaśnia SN, "śmierć oskarżonego zawsze stoi na przeszkodzie prowadzeniu postępowania karnego".

Zobacz wideo Transfery do ruchu Hołowni. "Na końcu walczymy wszyscy razem z PiS-em"