Urzędnik państwowej agencji zamieścił nekrolog ks. Dymera. "Wybitny twórca i organizator"

"Najszczersze kondolencje" z powodu śmierci "wybitnego twórcy i organizatora" znalazły się nekrologu ks. Andrzeja Dymera w szczecińskiej gazecie. W takich słowach księdza oskarżanego o czyny pedofilskie opisał urzędnik państwowej agencji.
Zobacz wideo "Ten cały przeklęty dwór watykański trzeba rozsadzić"

Nekrolog ks. Andrzeja Dymera ukazał się w tym tygodniu w "Kurierze Szczecińskim". Oskarżany od 25 lat o czyny pedofilskie duchowny jest przedstawiony jako "wybitny twórca i organizator wielu dzieł edukacyjnych i społecznych Kościoła katolickiego na Pomorzu Zachodnim".

Dalej czytamy: "W tych najtrudniejszych momentach, kiedy bliski Człowiek staje u progu wieczności, twarzą w twarz z Bogiem i Jego Miłosierdziem, a tu na ziemi bliscy pogrążeni w żałobie, moją modlitwą i pamięcią wspieram wszystkich cierpiących po stracie oraz przekazuję najgłębsze wyrazy współczucia, słowa pamięci i najszczersze kondolencje".

Pod nekrologiem podpisany jest dyrektor Oddziału Terenowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Bydgoszczy Stanisław Zimnicki. Zdjęcie fragmentu gazety zamieścił na Twitterze poseł Michał Szczerba. "Rząd PiS nekrologami za pieniądze podatników żegna Pedofila. Bezczelne plucie ofiarom w twarz" - napisał. KOWR to rządowa agencja, utworzona w 2017 roku.

Inny poseł Koalicji Obywatelskiej, Sławomir Nitras, wydał oświadczenie dot. abp  Andrzej Dzięga. Jest on oskarżany o ignorowanie lub tuszowanie pojawiających się od lat 90. zarzutów wobec ks. Dymera. Nitras zapowiedział, że nie będzie uczestniczył w żadnych wydarzeniach czy uroczystościach, na które zaproszony będzie także abp Dzięga.  

Sprawa ks. Dymera

Ks. Andrzej Dymer przez ćwierć wieku był oskarżany o wykorzystywanie seksualne chłopców w ognisku św. Brata Alberta w Szczecinie - władze archidiecezji już w 1995 roku wiedziały o czynach duchownego. Jednak dopiero dziewięć lat później rozpoczął się karny proces kanoniczny. W 2008 roku wina duchownego została uznana przez kościelny trybunał. Jednak ksiądz złożył apelację. Treść wyroku kościelnego trybunału była poufna - nie znali jej nawet pokrzywdzeni (ujawnił ją dopiero w listopadzie 2020 r. kwartalnik "Więź"). Wciąż nie ma ostatecznego wyroku instytucji kościelnych w tej sprawie. Żaden wyrok nie zapadł też przed sądami świeckimi, bo przestępstwa zdążyły się przedawnić.

"Uważam, że niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania, nie mają żadnego usprawiedliwienia" - napisał abp Wojciech Polak, Prymas Polski oraz delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży.

W czwartek 11 lutego abp Andrzej Dzięga odwołał ks. Andrzeja Dymera z funkcji dyrektora Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie. Hierarcha podjął tę decyzję podczas spotkania z mężczyzną, który przed laty był wykorzystywany seksualnie przez ks. Dymera. Magazyn "Więź" podkreślał, że dla abp. Dzięgi było to pierwsze od 12 lat osobiste spotkanie z ofiarą duchownego, któremu "powierzył poważne zadania w imieniu archidiecezji". Dzień przed śmiercią ks. Dymera telewizja TVN24 wyemitowała reportaż, z którego wynika, że duchowny cieszył się szacunkiem hierarchów m.in. z powodu swoich talentów biznesowych - specjalizował się m.in. w przejmowaniu nieruchomości i gruntów.

Ksiądz zmarł we wtorek w szpitalu w Szczecinie, miał choroby onkologiczne. Jak dowiedział się Onet, prokuratura prowadzi postępowanie pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci.

Więcej o: