Pluszowe kary dla księży, którzy i tak stoją nad grobami. Kościół w Polsce moralnie już bankrutuje

Jacek Gądek
Seksualni drapieżcy często są w Kościele nietykalni - aż do momentu, gdy stoją już nad grobem. A i tak są to kary wręcz pluszowe. Na ks. Andrzeja Dymera skromna kara spadła cztery dni przed śmiercią. Kard. Henryk Gulbinowicz po przedstawieniu mu kar przez Watykan leżał jeszcze na tym świecie przez niecałe dwa tygodnie.

Zobacz nagranie. Apel o. Gużyńskiego do kard. Dziwisza: Powiedz prawdę, przestań kombinować:

Zobacz wideo

Abp Sławoj Leszek Głódź, bardzo zasłużony obrońca pedofilów, zwykł mawiać, że "chce już tylko umrzeć w spokoju". A w swoim biskupim zawołaniu krzyczy "milito pro Christo!" ("Walczę dla Chrystusa!").

W rzeczywistości walczył - nie on jeden spośród hierarchów - o spokój swoich pedopupilów. Starał się im zapewnić komfortowe życie i śmierć: prałatowi Henrykowi Jankowskiemu, ks. Andrzejowi Dymerowi, ks. Franciszkowi Cybuli. O nich wiemy. Udało się ekscelencji, choć nie był w tej obronie doskonały. Odpokutowuje teraz tę hańbę, rozkoszując się życiem w swoim prywatnym pałacyku we wsi Bobrówka. Od państwa i Kościoła dostaje na osłodę ok. 20 tys. zł emerytury.

Tak działał ten system: pedofile wśród szeregowych księży mieli swoich możnych protektorów wśród biskupów. Tak było na całym świecie, w Watykanie i także w Polsce.

Efekt? Tak wyglądali najwięksi drapieżcy seksualni wśród duchownych, gdy byli karani - często zresztą w sposób wyłącznie symboliczny: 

Ks. Fernando Karadima - jeden z absolutnie najpopularniejszych i charyzmatycznych księży w Ameryce Południowej. Gdy spadła na niego prawomocna kara, miał 88 lat - wydalono go ze stanu kapłańskiego.

Ks. Fernando Karadima oskarżony o wykorzystywanie seksualne nieletnich, zdjęcie z 11 listopada 2015 r.Ks. Fernando Karadima oskarżony o wykorzystywanie seksualne nieletnich, zdjęcie z 11 listopada 2015 r. Fot. Luis Hidalgo / AP Photo

Kard Henryk Gulbinowicz - uznawany za "ojca chrzestnego" (przeczytaj dlaczego - wywiad z Tomaszem Terlikowskim) układu chroniącego pedofilów w polskim Kościele. Sam też oskarżany o wykorzystywanie seksualne. Gdy Watykan ogłosił mu kary,, miał 97 lat. Kara była symboliczna: zakaz pogrzebu w katedrze.

kardynał Henryk Gulbinowiczkardynał Henryk Gulbinowicz Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Zakonnik o. Marcial Maciel Degollado - największy znany nam zdemaskowany drapieżca seksualny w Kościele. W wieku 86 lat został odesłany w odosobnienie, by pokutować. Dopiero po śmierci w 2008 r. został przez Kościół potępiony. Pierwsze oskarżenia o pedofilię pod adresem o. Maciela pochodzą jeszcze z lat 40.

Ojciec Marcial Maciel Degollado podczas mszy świętej w 2005 r.Ojciec Marcial Maciel Degollado podczas mszy świętej w 2005 r. WWW.LEGIONARIESOFCHRIST.ORG / AFP

Kard. Theodore McCarrick - wydalony ze stanu kapłańskiego w wieku 89 lat. Oskarżany o molestowanie nieletnich.

Theodore McCarrickTheodore McCarrick Fot. Andrew Medichini / AP Photo

Ks. Andrzej Dymer. Parasol ochronny nad nim trzymało kilku biskupów szczecińskich i abp. Sławoj Leszek Głódź. Rolę Głódzia doskonale opisał Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny kwartalnika "Więź". Pokazano to również w reportażu TVN24 "Najdłuższy proces Kościoła".

Otóż przez ponad 25 lat nie dosięgnęła Dymera kara, choć kolejne osoby zgłaszały się do biskupów i oskarżały księdza o przestępstwa seksualne. Mimo że w kurii wiedza o zarzutach istniała już w 1995 r., to proces kanoniczny rozpoczął się dopiero w roku 2004. Uznano go winnym. Jak ujawnił Zbigniew Nosowski, w uzasadnieniu podkreślono "pewność moralną co do zasadności oskarżeń ks. Andrzeja Dymera o molestowanie wychowanków Ogniska św. Brata Alberta w Szczecinie w latach 1993-95".

Ostatecznego wyroku jednak Dymer nie doczekał, bo złożył odwołanie, a abp Sławoj Leszek Głódź - mimo ponagleń z Watykanu! - przez prawie 10 lat nie podpisał dekretu nakazującego wszcząć proces w II instancji (uczynił to dopiero 31 grudnia 2017 r.). Tuż po rozstrzygnięciu Dymer zmarł. Jego wina nie została prawomocnie uznana przez Kościół, a zarzuty karne w państwowym sądzie się przedawniły.

Abp Głódź, a potem abp Andrzej Dzięga zadbali o komfortowe życie drapieżcy. Dymer bowiem opływał w splendory, a abp Dzięga powierzał mu eksponowane zadania już po skazującym wyroku I kościelnej instancji. Odwołał go z funkcji dyrektora Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie dopiero po - jak informował kwartalnik "Więź" - spotkaniu z mężczyzną wykorzystanym seksualnie przed laty przez ks. Dymera.

Ksiądz Andrzej DymerKsiądz Andrzej Dymer Fot. Łukasz Wądołowski / Agencja Gazeta

Ks. Franciszek Cybula - były kapelan prezydenta Lecha Wałęsy. Ofiara księdza Cybuli skonfrontowała się z nim. Duchowny przyznał się do czynów pedofilskich, co pokazano potem w filmie braci Sekielskich. Ofiara złożyła oficjalne doniesienie do kurii arcybiskupiej, czyli do abp. Głódzia. Gdy ksiądz szybko potem umarł, to arcybiskup celebrował mszę pogrzebową i rozpływał się nad nim.

Ks. Franciszek Cybula, kadr z filmu 'Tylko nie mów nikomu'Ks. Franciszek Cybula, kadr z filmu 'Tylko nie mów nikomu' 

Biblijna zasada nakazuje, aby brata, który grzeszy, najpierw upomnieć w rozmowie w cztery oczy. Potem przy świadkach. A ostatecznie, cytując Biblię: "Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi!". Jeśli chodzi o pedofilię wśród duchownych, to ta zasada brzmi jak żart. Bo jak donosić Kościołowi jako ostatecznej instancji, gdy część hierarchów byli obrońcami czystego zła?

Owszem, są w Episkopacie biskupi, którzy starają się walczyć z pedofilią w szeregach duchowieństwa, ale to wyjątki. Jednym z nich jest Delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży prymas Polski abp Wojciech Polak. Po emisji w TVN24 reportażu "Najdłuższy proces Kościoła" stwierdził: - Uważam, że niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera nie ma żadnego usprawiedliwienia.

Prymas mówi tak po raz setny. I jeszcze - przy ujawnianiu kolejnych podobnych historii - wiele razy zapewne powtórzy. Dobra wola i determinacja pojedynczych hierarchów, a nie całego Episkopatu, to za mało. Kościół instytucjonalny w Polsce - niestety - osuwa się w moralne bankructwo. Trup pedofila wciąż bywa ważniejszy niż życie ofiar.

Więcej o: