Ksiądz na miesięcznicy o protestach kobiet: Bezwstyd, rozwiązłość, wypaczanie wizji człowieka

Na mszy św. z okazji miesięcznicy smoleńskiej ksiądz potępiał "rozwiązłość", "wypaczanie wizji człowieka" i "zatruwanie ducha" na protestach przeciwko zakazowi aborcji. Doszukiwał się spisków i pytał, "kto za tym stoi". Protesty porównywał do rewolucji bolszewickiej i mówił, że "najwięcej tracą na nich dobre kobiety".
Zobacz wideo Legalna aborcja z uwagi na zdrowie psychiczne matki? "Może być niewielu, którzy podejmą odważną decyzję"

W środę przypadła kolejna "miesięcznica" katastrofy smoleńskiej i jak każdego 10. dnia miesiąca odbyły się uroczystości, a także Msza św. w warszawskiej archikatedrze. W czasie kazania ksiądz Waldemar Chrostowski sprawujący mszę mówił o przykazaniach, a także nawiązał m.in. do protestów kobiet przeciwko niemal całkowitemu zakazowi aborcji w Polsce. 

 - Bóg nie jest w świecie zbytecznym emigrantem, a w miejsce posłuszeństwa jego woli i wynikającej stąd wolności nie można stawiać swobody i swawoli. Nieszczęściem człowieka jest, gdy te porządki myli i miesza - mówił duchowny. - Posłuszeństwo bożej woli i bożym przykazaniom wielu uwiera. Słyszeliśmy niedawno głośne nawoływania: dym w kościołach. Doświadczyliśmy wdzierania się do kościołów, profanowania, szyderczej pogardy wobec kapłanów - stwierdził. - Patrzyliśmy na to jakby bezradnie, zszokowani, że coś takiego jest możliwe. Ale każdy bunt przeciw Bogu i przeciw świętości zawsze obraca się przeciw człowiekowi - dodał. 

Bezwstyd, rozwiązłość i tatuaże 

Ksiądz mówił, że mamy do czynienia z "wołaniem o zmianę natury człowieka", w tym, co dotyczy "płciowości, macierzyństwa, ojcostwa".  - Wypaczenie wizji człowieka tak, żeby był skoncentrowany wyłącznie na doczesności, na seksie i używaniu. Na usługach tej propagandy stoi pycha, arogancja, bezwstyd i rozwiązłość. Widać dobrze, że żeby ludzi zmienić, to trzeba ich zepsuć, zerwać z tradycją, z tym, czego uczył ojciec i matka, dobra szkoła i Kościół - powiedział. 

- Stąd na naszych ulicach wulgarność, przekleństwa, nawoływanie do przemocy, wypaczanie wizerunku kobiety i kobiecości, pogarda wobec czystości życia, skromności, wobec życia małżeńskiego i rodziny - stwierdził. 

Myślę, że na tym, co się działo, najwięcej straciły dobre kobiety. Antychrześcijańska rewolucja Francuska, Komuna Paryska, rewolucja bolszewicka i inne podobne rewolty zawsze miały swoich mocodawców. Tych, którzy kierowali i opłacali, i pilnowali skuteczności. Kto stoi za tym, co obecnie dzieje się w naszej ojczyźnie? Komu zależy na nieustannej polaryzacji i podsycaniu konfliktów, także w Kościele? Kto zajmuje się ustawicznym oszpecaniem wizerunku kapłanów? Skąd się biorą i kim są progresiści, także tzw. kościelni, którzy tworzą w Polsce i w Kościele mętne siatki wpływów, fundacje, narady (...) nagłaśniane przez swoje agencje i swoje media?

- mówił. Stwierdził, że to "groźny proceder, którego nie powinno się lekceważyć". - Większość, sprytnie sterowana przez ideologów i graczy, zawsze wybierze Barabasza - dodał. 

- Z tego, co mówił Jezus, wynika, że rewolucja wiary i obyczajów skutkuje przewrotem mentalnym, który jak wirus rozkłada życie społeczne - powiedział. - Czym różni się ta rewolta, którą obserwujemy na naszych ulicach od poprzednich, krwawych rewolucji? Tamte zabijały ciało, ale duch pozostał nietknięty. (...) Ta rewolta chce pozostawić ludzi przy życiu i przy używaniu, ale zatruwa i zabija ducha - mówił. 

- Dlatego zamiast symboli i znaków religijnych - tatuaże, bzdurne gadżety, zabobony, zaklęcia, wisiorki, a na końcu - licznik apostazji - stwierdził i dodał, że "na obrzeżach Kościoła" nie brakuje "kibicujących" apostazji. - Jako dzieci Kościoła mamy do wykonania wielką pracę - powiedział. 

Ks. Waldemar Chrostowski jest profesorem teologii z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz członkiem Komitetu Nauk Teologicznych Polskiej Akademii Nauk.