Białystok. Prokuratura sprawdza, czy po 22 października w szpitalu przeprowadzano aborcje

Białostocka prokuratura wystąpiła do szpitala o kopie dokumentacji medycznej i dane pacjentek. Śledczy sprawdzają, czy po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego przeprowadzano w placówce aborcje i dlaczego - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

"Dziennik Gazeta Prawna" informuje, że prokuratura w Białymstoku została zawiadomiona przez jedną z organizacji społecznych (jak ustalono chodzi o Fundację Pro - Prawo do Życia) o możliwości popełnienia przestępstwa. Wskutek zgłoszenia rozpoczęła czynności sprawdzające, czy po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w szpitalu doszło do naruszenia art. 152 Kodeksu karnego: "Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży  z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania".

Przypomnijmy, 22 października TK znał, że aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z konstytucją. Po niemal 100 dniach - 27 stycznia - wyrok ten został opublikowany w Dzienniku Ustaw.

"Aby lekarze czuli na karku oddech prokuratora"

Jak podaje "Dziennik", prokuratura wystąpiła do szpitala o ksero dokumentacji medycznej wszystkich przypadków przerywania ciąż oraz o "dane pacjentek, u których doszło do aborcji z powodu dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub choroby zagrażającej jego życiu". Agnieszka Koprowska z białostockiej prokuratury poinformowała gazetę, że na razie placówka nie przekazała dokumentacji. Nie podjęto także decyzji, czy w sprawie zostanie wszczęte postępowanie. Szpital przekazał "Dziennikowi Gazecie Prawnej", że analizuje dane pod kątem możliwości przekazania prokuraturze.

- Nasze zawiadomienie dotyczy aborcji wykonanych na dzieciach, podejrzanych o chorobę lub wadę genetyczną, po 22 października, czyli po wyroku TK, stwierdzającego niezgodność aborcji eugenicznej z konstytucją - powiedział w rozmowie z "DGP" Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro - Prawo do Życia. Powołał się przy tym na uchwałę Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN z 2016 roku, która podkreśla, że wyrok podlega niezwłocznej publikacji.

Innego zdania jest dr hab. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Od tej daty [22 października - przyp. red.] aż do dnia publikacji decyzji w ustawie o planowaniu rodziny znajdowały się wszystkie trzy przesłanki aborcyjne. Przerywanie ciąż w oparciu o którąkolwiek z nich było w pełni legalne - powiedział "Dziennikowi Gazecie Prawnej". Dodał, że podjęcie przez prokuraturę czynności sprawdzających ma sprawić, "aby lekarze czuli na karku oddech prokuratora, gdy będą decydować o tym, czy np. dana ciąża zagraża zdrowiu kobiety".

Zobacz wideo Bodnar: Moim zdaniem Polska łamie prawa człowieka ws. aborcji