Strzał w Sejmie. RMF: Prokuratura nie daje wiary komunikatowi szefa Centrum Informacyjnego Sejmu

Śledztwo prokuratury w sprawie postrzelenia funkcjonariusza Straży Marszałkowskiej na terenie Sejmu jest prowadzone z paragrafu o narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. - Prokuratura nie daje więc wiary komunikatowi szefa Centrum Informacyjnego Sejmu - podaje RMF FM.

W niedzielę w Sejmie doszło do wypadku z użyciem broni palnej. Jeden z funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej przypadkowo postrzelił się podczas czyszczenia broni. Miał to być nieszczęśliwy wypadek - strażnik postrzelił się w nogę.

Zobacz wideo Cezary Tomczyk: „Straż Marszałkowska aresztowała tablicę o układzie Kaczyńskiego”

Strzał w Sejmie. Były szef BOR: Przepisy zabraniają mieć wprowadzony nabójStrzał w Sejmie. Były szef BOR: Przepisy zabraniają mieć wprowadzony nabój

Należy podkreślić, że w żadnej mierze nie było zagrożone bezpieczeństwo osób postronnych

- mówił wtedy Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu w rozmowie z Gazeta.pl.

Strzał w Sejmie. Prokuratura wszczęła śledztwo

Według ustaleń RMF FM, prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie czynu z art. 160 par. 1 Kodeksu karnego. Przepis mówi o narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Kierunek śledztwa podważa więc treść komunikatu Centrum Informacyjnego Sejmu.

Jeśli potwierdzą się podejrzenia prokuratury, to sprawca czynu może być zagrożony karą do trzech lat więzienia.

Na obecnym etapie postępowania przesłuchiwani są świadkowie zdarzenia. Służby planują przejrzenie zapisów kamer w Sejmie i powołanie biegłego z zakresu broni i balistyki. Wewnętrzne postępowanie wszczął także komendant Straży Marszałkowskiej. Ponadto w Sejmie powstała specjalna komisja, która ma wyjaśnić okoliczności wypadku.

Więcej o: