Aktywiści alarmują: Babcia Kasia poturbowana i zastraszana podczas zatrzymania. Policja odpowiada na Twitterze

Na czwartkowej demonstracji przed Trybunałem Konstytucyjnym policja spisała kilkaset osób, kierowała wnioski o ukaranie do sanepidu, a kilkanaście osób zostało zatrzymanych. Wśród nich była aktywistka-seniorka Katarzyna Augustyniak. Inni aktywiści alarmują, że miała być źle traktowana po zabraniu na noc na komisariat policji w Piastowie.
Zobacz wideo Opublikowano wyrok TK w sprawie aborcji. Polki i Polacy w wielu miastach wyszli na ulicę

W sumie 13 osób zostało zatrzymanych podczas czwartkowego protestu pod Trybunałem Konstytucyjnym. Kolektyw antyrepresyjny "Szpila" informował, że "niektóre osoby, jak Babcia Kasia (Pruszków) czy Klementyna Suchanow (Mińsk Mazowiecki) zostaną na pewno na dołku", czyli zostaną zatrzymane na noc. 

Suchanow - jak pisaliśmy - została w piątek wieczorem przewieziona do warszawskiej prokuratury rejonowej, a następnie zwolniona do domu. Postawiono jej m.in. zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej policjanta, "wdarcie się do ogrodzonego terenu należącego do siedziby Trybunału Konstytucyjnego" oraz "uszkodzenie cudzego mienia w postaci dwuskrzydłowych drzwi do siedziby Trybunału Konstytucyjnego przez wbicie w nie pięciu gwoździ, gdzie wartość strat wyniosła 2.000 zł".

Babcia Kasia wywieziona do Piastowa

Babcia Kasia - czyli aktywistka Katarzyna Augustyniak - trafiła na komisariat policji w Piastowie. Opuściła go w piątek po południu, po niecałej dobie. Inny aktywista, który miał z nią kontakt, twierdzi, iż była źle traktowana w czasie pobytu na komisariacie. 

"Właśnie wróciłem spod komisariatu w Piastowie, w którym przetrzymywano babcię Kasię. Policjantka podczas zatrzymania przycisnęła ją kolanem do ziemi, naciskając na klatkę piersiową i grdykę. Na komisariacie babcię Kasię rozebrano w obecności mężczyzn, obrażano i zastraszano" - napisał na Twitterze Kuba Socha. Stwierdził ponadto, że "noc babcia Kasia spędziła w zimnie". "Ma cukrzycę, a pomimo to nie zapewniono jej odpowiedniego dostępu do picia, jedzenia i toalety" - napisał.

Policja odpowiedziała na jego wpisy z oficjalnego konta na Twitterze, nie odniosła się jednak do konkretnych zarzutów. "W słowo napisane na TT każdy może uwierzyć, nawet jak to totalne kłamstwo" - napisano i polecono aktywiście, żeby złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa "jeżeli był świadkiem naruszenia prawa i potwierdzi to w zeznaniach uprzedzony o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy". Wysłaliśmy do policji prośbę o odniesienie się do tych relacji oraz wyjaśnienie, dlaczego zatrzymana kobieta została wywieziona kilkanaście kilometrów od centrum Warszawy, choć  jest wiele bliższych komisariatów. 

Interwencja posła

O zatrzymaniu Augustyniak informował także poseł Piotr Borys. "Interweniujemy ws. zatrzymania 'Babci Kasi'. Według świadków była szarpana przez Policjanta. Staramy się wyjaśnić zdarzenie" - napisał. 

Onet.pl cytuje osobę, która była świadkiem zatrzymania seniorki. Mówi ona, że Babcia Kasia "nie sprowokowała policjanta". Ona i Augustyniak miały zostać odepchnięte przez funkcjonariusza i "Kasia zareagowała na jego przemoc".