Dziecko zakażone gronkowcem w szpitalu w Oleśnie. Sąd Najwyższy: 400 tys. zł zadośćuczynienia

400 tys. zł zadośćuczynienia wraz z odsetkami i 1 tys. zł miesięcznej renty otrzyma 16-letni Michał, który w 2005 r. został tuż po narodzinach zakażony gronkowcem na oddziale szpitala w Oleśnie. Chłopak do dziś zmaga się z poważnymi zdrowotnymi problemami. Orzeczenie Sądu Najwyższego kończy wieloletnią batalię pacjenta z placówką. Portal Gazeta.pl dotarł do szczegółów sprawy.

16-letni Michał (imię zostało zmienione) urodził się w marcu 2005 r. na oddziale ginekologiczno-położniczym Szpitala Powiatowego w Oleśnie. Dziecko otrzymało 10 punktów w skali Apgar. Po powrocie do domu noworodek nie chciał jednak jeść i był apatyczny. Zaniepokojona matka poszła z nim do pediatry. W trakcie wizyty Michał dostał drgawek.

Dziecko trafiło do szpitala w Opolu, gdzie stwierdzono u niego posocznicę gronkowcową. Przez kilka dni noworodek nie mógł samodzielnie oddychać. Następne tygodnie i miesiące mijały na kolejnych wizytach w szpitalach. U chłopca stwierdzono m.in. padaczkę i upośledzenie słuchu.

W 2012 r. Michał rozpoczął naukę w klasie integracyjnej. Miał trudności z koncentracją uwagi, potrzebował dodatkowych zajęć logopedycznych, problemy sprawiało mu nawet pisanie. Do dziś jest pod stałą opieką neurologa, przyjmuje leki przeciwpadaczkowe. Ma problemy z równowagą, nie może uprawiać sportu. 

Biegła nie stwierdziła u nastolatka za to zaburzeń myślenia i spostrzegania, chłopak nie jest upośledzony. Podstawowe czynności, takie jak np. korzystanie z toalety, może wykonywać samodzielnie.

Jak się okazało, w latach 2003-2008 r. w szpitalu w Oleśnie stwierdzono 25 przypadków zakażeń gronkowcem złocistym. Biegli stwierdzili, że Michał z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością także zakaził się w placówce.

"Oddział noworodkowy nie był wyposażony w odrębne urządzenie do sterylizacji. W 2005 r. stwierdzono tam zły stan techniczny, a także nieskuteczny proces sterylizacji w jednym autoklawie parowym w centralnej sterylizacji. W placówce medycznej pozwanego nie wykonywano rutynowych kontroli personelu na obecność gronkowca" - czytamy w aktach Sądu Najwyższego.

Sąd Najwyższy: 400 tys. zł zadośćuczynienia

W grudniu 2016 r. Sąd Okręgowy w Opolu przyznał nastolatkowi łącznie 500 tys. zł zadośćuczynienia oraz rentę w wysokości 1,5 tys. zł. Zarówno szpital, jak i matka Michała złożyli apelację. Dwa lata później - w maju 2018 r. - sąd wyższej instancji zmniejszył kwotę zadośćuczynienia do 300 tys. zł, a renty do 1 tys. zł miesięcznie. Powodem było m.in. to, że - jak stwierdził sąd - problemy nastolatka z poruszaniem się (chłopak musi nosić buty ortopedyczne) nie mają związku z zakażeniem.

Sprawa znów trafiła na wokandę - tym razem do Sądu Najwyższego, bo skargi kasacyjne złożyli zarówno matka Michała, jak i szpital. Decyzją SN z października ubiegłego roku (uzasadnienie pojawiło się w styczniu) Michał otrzyma łącznie 400 tys. zł - w praktyce 200 tys. od szpitala i 200 tys. zł od ubezpieczyciela, z którym umowę podpisana miała placówka. Do tego dochodzą odsetki. Nastolatek otrzyma także rentę w wysokości 1 tys. zł, z wyrównaniem od 2011 roku. 

"Zważywszy na to, że zasadniczy wpływ na niepełnosprawność powoda ma (...) padaczka, obniżenie przez Sąd Apelacyjny kwoty zadośćuczynienia o kwotę 200 tys. zł jest za duże" - stwierdził w uzasadnieniu Sąd Najwyższy.

"Wskutek zakażenia, które doprowadziło do wystąpienia napadów padaczkowych, u powoda od urodzenia występują istotne ograniczenia, które miały i mają bezpośrednie przełożenie na sposób jego funkcjonowania i zakres korzystania z życia w okresie dziecięcym i będą one towarzyszyły powodowi również w okresie młodzieńczym, a następnie w dorosłym życiu, bowiem rokowania są niepewne" - dodał SN.

"Szpital nie poczuwał się do żadnej odpowiedzialności"

"W pierwszej kolejności mój Klient odczuwa ulgę, ponieważ był to żmudny i wieloletni proces trwający od 2011 roku, ale również satysfakcję z wygranej" - komentuje w oświadczeniu przesłanym portalowi Gazeta.pl radczyni prawna Katarzyna Makowska, która reprezentowała Michała i jego mamę.

Jak podkreśla radczyni, jeszcze przed złożeniem pozwu rodzina zgłaszała roszczenie szpitalowi i ubezpieczycielowi. "Niestety szpital i ubezpieczyciel odmówili zaspokojenia słusznych roszczeń, zaprzeczyli zaniedbaniom i starali się zrzucić odpowiedzialność na szpitale, które ratowały życie dziecka. Naganne jest to, że szpital w sytuacji tak oczywistego przypadku zakażenia nie poczuwał się do żadnej odpowiedzialności" - twierdzi Katarzyna Makowska.

Prawniczka zaznacza, że "leczenie i nieustanna rehabilitacja dziecka wymagały ciągłych nakładów finansowych już od urodzenia" i było temu podporządkowane całe życie rodziny.

"Zadośćuczynienie jest uzasadnione rozmiarem doznanej przez dziecko krzywdy, stopniem i czasem trwania cierpień fizycznych i psychicznych, trwałością skutków zakażenia, także w przyszłości, oraz wiekiem małoletniego poszkodowanego. Z pewnością zasądzona renta będzie w całości przeznaczana na wciąż niezbędne leczenie dziecka, także specjalistyczne, i wymaganą rehabilitację" - wyjaśnia Katarzyna Makowska.

25 stycznia zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do władz szpitala w Oleśnie. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. 

Zobacz wideo Pierwsza pomoc - zawał serca. Jak rozpoznać i postępować w razie wystąpienia objawów, radzi ratownik medyczny Adrian Zadorecki
Więcej o: