Sąd wyraził zgodę na transport Polaka w śpiączce do kraju. Mężczyzna leży w szpitalu w Plymouth

Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował w piątek o ubezwłasnowolnieniu Polaka w śpiączce znajdującego się w szpitalu w Plymouth w Wielkiej Brytanii - podał portal wPolityce.pl. W efekcie ma to umożliwić transport mężczyzny do Polski.

"Sąd wyraził zgodę na transport naszego rodaka do kraju" - poinformował w piątek wieczorem na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Według doniesień wPolityce.pl piątkowa decyzja Sądu Okręgowego w Warszawie o ubezwłasnowolnieniu Polaka w śpiączce pozwoli uruchomić procedurę transportu mężczyzny do kraju. Obecnie trwa tłumaczenie dokumentów, które mają trafić do Wielkiej Brytanii.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wcześniej wszczęło procedurę wydania paszportu dyplomatycznego dla Polaka. Paszport ten pozwala na wyjęcie go spod jurysdykcji sądów brytyjskich. Wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk przekazał w piątek po południu Polskiemu Radiu, że paszport dyplomatyczny mężczyzny powinien być już w Wielkiej Brytanii. 

Po rozpatrzeniu wniosku przez sąd, do zakończenia procesu będzie jeszcze niezbędne złożenie wniosku do władz brytyjskich. - Będziemy notyfikowali stronie brytyjskiej, że mamy nowego dyplomatę - mówił Piotr Wawrzyk.

Sąd: Podtrzymywanie życia mężczyzny nie jest w jego najlepszym interesie

Polak, który od kilkunastu lat mieszka w Anglii, 6 listopada zeszłego roku doznał zatrzymania pracy serca na co najmniej 45 minut. W wyniku tego - według angielskiego szpitala - doszło do poważnego i trwałego uszkodzenia mózgu. W związku z tym szpital w Plymouth wystąpił do sądu o zgodę na odłączenie aparatury podtrzymującej życie. Zgodzili się na to mieszkający w Anglii żona i dzieci mężczyzny. Przeciwne są temu jednak mieszkające w Polsce matka i siostra, a także mieszkające w Anglii druga siostra i siostrzenica.

Tomasz TerlikowskiTerlikowski o sprawie Polaka z Plymouth. "Z żalem przyglądam się histerii"

15 grudnia brytyjski Sąd Opiekuńczy uznał, że w obecnej sytuacji podtrzymywanie życia mężczyzny "nie jest w jego najlepszym interesie" i w związku z tym odłączenie aparatury podtrzymującej życie będzie zgodne z prawem, zaś mężczyźnie należy zapewnić opiekę paliatywną tak, aby do czasu śmierci zachował jak największą godność i jak najmniej cierpiał.

Aparatura podtrzymująca życie była dwukrotnie odłączana - najpierw na dwa, następnie na pięć dni - ale później była znów podłączana w związku z wnioskiem o apelację, którego nie przyjęto, a później w związku z nowymi dowodami przedstawianymi przez tę część rodziny, która walczy o podtrzymywanie życia mężczyzny.

Rodzina złożyła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, ten skargę jednak odrzucił. To pozwala szpitalowi ponownie odłączyć podawanie mężczyźnie pożywienia i wody.

Zobacz wideo Jak pomóc osobie, która się dławi?
Więcej o: