Strajk Kobiet. Policja użyła gazu, przy komendzie "solidarnościówka" z zatrzymanymi. "Wypuścić ich!"

"Wypuście ich, to my się rozejdziemy", "Nigdy, przenigdy, nie będziesz szła sama!" - krzyczęli protestujący, którzy zebrali się przy komendzie policji przy ul. Wilczej w Warszawie. To tam, jak wskazują organizatorzy Strajku Kobiet, przebywa co najmniej 11 osób zatrzymanych po środowym Strajku Kobiet.

Po godzinie 21:30 w okolicy komisariatu policji przy ul. Wilczej w Warszawie zorganizowano "solidarnościówkę", czyli demonstrację poparcia z osobami, które zostały zatrzymane podczas środowego protestu. Jak opisywaliśmy, rozpoczął się on przy rondzie de Gaulle'a po godzinie 18. Policja apelowała o rozejście się, a demonstrujący przeszli pod Sejm, a następnie pod rotundę. Uczestnicy demonstracji krzyczeli: "nie dajmy się", "stop przemocy policyjnej!", protestowali także przeciwko zapowiadanej przez Solidarną Polskę ustawie o mandatach (ma ona znosić możliwość odmowy przyjęcia mandatu). - Zostaną wyciągnięte konsekwencje prawne, powtarzamy, prosimy o opuszczenie tego miejsca - powtarzali przez megafon policjanci. Następnie utworzono "kocioł" i zamknięto w nim część demonstrantów.

Czytaj więcej: Strajk Kobiet w Warszawie. Policjanci utworzyli "kocioł", demonstrantów spychano na chodnik. Są zatrzymani

Strajk Kobiet. Pikieta pod komendą policji przy ul. Wilczej. "Wypuście ich!"

 W demonstracji brało udział co najmniej kilkaset osób. Policja parokrotnie użyła gazu łzawiącego - nie tylko wobec protestujących, ale także wobec reportera Agencji Gazeta. "Na ręku miał opaskę Press, a na szyi legitymację prasową" - opisał dziennikarz "GW" Dawid Krawczyk.

Z informacji przekazanych przez posła Adama Szłapkę, który był na miejscu, wynika, że na komendzie przy ul. Wilczej jest 11 osób zatrzymanych. Są z nimi zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, a także poseł KO Michał Szczerba i posłanka Monika Rosa.

Wcześniej z informacji podanych przez Strajk Kobiet i Obywateli RP wynikało, że zatrzymano łącznie około 20 demonstrujących - nie wiadomo, czy pozostałe osoby mogą przebywać na innych komendach. Nieoficjalnie wśród zatrzymanych mogą być osoby nieletnie. Policja nie podała jeszcze danych w tej sprawie.

Funkcjonariusze bronili wejścia na teren komendy. 

Naszą bronią solidarność! Ile jeszcze mamy czekać?
Nigdy, przenigdy, nie będziesz szła sama
"Wypuścić, wypuścić, wypuścić zatrzymanych! Tak, Wypuśćcie zatrzymanych, to my się rozejdziemy!

- krzyczeli protestujący. 

Policjanci pod komendą przy ul. Wilczej apelowali o rozejście się. - Informujemy, że w tym miejscu nie zostało zgłoszone żadne zgromadzenie. Wasze zachowanie jest niezgodne z prawem  - słychać z policyjnych megafonów. Z zamieszczanych w mediach społecznościowych relacji osób będących na miejscu wynika, że początkowo policja chciała interweniować również pod komendą - funkcjonariusze początkowo zaczęli gromadzić się dookoła, ale po chwili odstąpili od działań.

"Nie wracajcie bocznymi uliczkami, trzymajcie się w grupie, filmujcie. Policja dostała rozkazy, aby wyłapywać wracających" - poinformowali w mediach społecznościowych Obywatele RP. "Zatrzymano do tej pory około 20 osób. Część z nich nadal szukamy, część jest na Wilczej. Lećcie tam, prosimy. Media tez - wasza obecność gwarantuje mam bezpieczeństwo, a sami dzisiaj widzieliśmy po raz kolejny, że policja to po prostu mundur z monopolem na przemoc" - dodali w kolejnym wpisie.

Relację spod komendy przy ul. Wilczej można oglądać tutaj: