Dziennikarz zamieścił wpis "Gwiazdor TVP gwałcicielem?". Stanowcze dementi TVP i Jakimowicza

W poniedziałek wieczorem dziennikarz śledczy Piotr Krysiak na Facebooku zamieścił wpis zatytułowany "Gwiazdor TVP gwałcicielem?". "Łączenie Telewizji Polskiej z opisaną w internecie historią rzekomego gwałtu jest całkowicie nieuprawnione" - stwierdził szef TAI. W oświadczeniu Jarosław Jakimowicz, prezenter TVP Info, oświadczył z kolei, że opis "może sugerować, że sprawa dotyczy" jego osoby, ale "opisywane zdarzenia mijają się z prawdą". - Podkreślam z całą stanowczością, że przedstawiona przez niego wersja wydarzeń (...) ewidentnie jest przekłamaniem, atakiem na moją osobę - napisał.

Facebookowy wpis Piotra Krysiaka wzbudził wiele kontrowersji w sieci. "Gwiazda publicystyki TVP INFO miała zgwałcić uczestniczkę konkursu Miss Generation 2020. Tak utrzymuje kobieta, która uciekła ze zgrupowania i zgłosiła sprawę policji. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie, ale nie przesłuchała jeszcze 'gwiazdora'. Śledztwo trwa już 8 miesięcy i zostało w tej chwili zawieszone, ponieważ prokurator czeka na informacje od brytyjskiej policji" - napisał Krysiak. Zgodnie z relacją dziennikarza ofiarą ma rzekomo być dyrektorka marketingu i PR w jednej z brytyjskich firm. "Wracając do pokoju zauważyła idącą za nią gwiazdę publicystyki TVP INFO. Nie spodziewała się, że kiedy otworzy drzwi do pokoju - mężczyzna wepchnie ją do środka. Tam - jak powiedziała śledczym kobieta - miał ją zgwałcić" - opisał Krysiak. Dodał, że kobieta miała trudności z szybkim zgłoszeniem gwałtu policji. Funkcjonariuszom, których wezwał lekarz z izby przyjęć, powiedziała, kto jest sprawcą, jednak miała zostać skierowana do szpitala psychiatrycznego.

"Zadzwonił do nas lekarz z izby przyjęć i powiedział krótko: Jeśli za 10 minut nie pojawi się w szpitalu policja z zestawem do wymazów by zbadać ofiarę gwałtu, której nie zbadaliście wczoraj, to natychmiast powiadomię dziennikarzy. Policjanci byli po 7 minutach - opowiada mi policjant. Wtedy też kobieta opowiedziała, jak wyglądało całe zdarzenie. Była załamana i wstrząśnięta. - Opisała dokładnie ciało mężczyzny - blizny i znaki szczególne - mówi mój informator. Według ofiary, gwiazdor miał ją straszyć, że jeśli komuś powie, to on jej nie odpuści. Chwalił się, że jest powiązany z niemiecką grupą przestępczą i groził, by lepiej uważała" - czytamy we wpisie. Dziennikarz podkreślił, że kobieta ma nagranie z tego dnia. "Nie widać na nim oprawcy. Słychać, jak kobieta prosi go, żeby nie robił jej krzywdy. Słychać też oprawcę, który nie daje za wygraną" - napisał Piotr Krysiak.

- Sytuacja z tym postępowaniem jest taka, że jest w tej chwili zawieszone. Wystosowaliśmy wniosek o pomoc prawną za granicę - powiedziała dziennikarzowi Agnieszka Kępka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Krysiak dodał, że próbował skontaktować się z "gwiazdorem" - ten nie chciał komentować sprawy.

Dlaczego dziennikarz nie podaje nazwiska domniemanego sprawcy gwałtu? "Nie jestem dzisiaj związany z żadną redakcją. Zaś publikacja na fb nie podlega pod prawo prasowe. Pozwoliłoby to gwiazdorowi pozwać mnie o naruszenie dóbr osobistych. W tej sytuacji sąd nie potraktowałbym nie jak dziennikarza działającego w interesie publicznym" - stwierdził Krysiak.

Szef TAI: Nie wpłynęły żadne informacje

Do sprawy odniósł się Jarosław Olechowski, szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, w przesłanym portalowi Wirtualne Media oświadczeniu. "Łączenie Telewizji Polskiej z opisaną w internecie historią rzekomego gwałtu jest całkowicie nieuprawnione. Nawet z ww. postu jasno wynika, że przywoływane zdarzenie nie ma związku z produkcją realizowaną przez TVP" - napisał. Dodał, że do tej pory nie wpłynęły żadne informacje, które wskazywałyby na "nieobyczajne zachowanie któregokolwiek z prowadzących czy gości programów publicystycznych TVP Info". "Opisane w internecie zdarzenie miało mieć miejsce w lutym 2020 roku. Od tamtej porty - tj. w przeciągu blisko roku - żadne instytucje państwowe, takie jak policja czy prokuratura, nie wystąpiły do Telewizji Polskiej z pytaniami lub wnioskami w ww. sprawie" - stwierdził Jarosław Olechowski. 

Jarosław Jakimowicz: Ewidentne przekłamanie, atak na moją osobę

Do sprawy odniósł się też Jarosław Jakimowicz, aktor i prezenter TVP Info. "Uprzejmie wyjaśniam, że zamieszczony opis 'gwiazdy publicystyki TVP INFO' może sugerować, że sprawa dotyczy mojej osoby - Jarosława Jakimowicza. Zaznaczam, że prawdą jest, iż rok temu brałem udział w imprezie Miss Generation 2020 na zaproszenie organizatora, jako gość specjalny" - napisał. Jak dodał, opisane przez Piotra Krysiaka zdarzenia, "przekazane mu przez anonimową osobę w jego publikacji mijają się z prawdą". 

Podkreślam z całą stanowczością, że przedstawiona przez niego wersja wydarzeń w Hotelu Parisel Palac w Klimkach ewidentnie jest przekłamaniem, atakiem na moją osobę i ma na celu wyeliminowanie mnie z życia publicznego, w tym ze współpracy z Telewizją Polską, na co nadzieję wyraził sam autor kończąc swój post

- napisał w oświadczeniu Jarosław Jakimowicz. Prezenter TVP Info zaznaczył, że nic mu nie wiadomo o zdarzeniach, które miały mieć miejsce poza hotelem, a także o jakimkolwiek postępowaniu wyjaśniającym prowadzonym przez prokuraturę. "Do dnia opublikowania postu nikt ze mną w tej sprawie się nie kontaktował. Reasumując powyższe post Pana Piotra Krysiaka godzi w moje dobre imię i cześć, i w związku z tym podejmę kroki prawne dla ochrony moich dobór osobistych" - podsumował.

 

Także w rozmowie z Onetem Jakimowicz zaprzeczył oskarżeniom. - Dlaczego od wielu miesięcy trwa śledztwo, a ja - podobno podejrzewany o gwałt - nawet nie zostałem przesłuchany?! Nikogo nie zgwałciłem! Przysięgam na zdrowie moich dzieci! Nie jestem zdolny do takich czynów, brzydzę się agresją wobec kobiet - powiedział portalowi.

Zobacz wideo Piekło kobiet. Przemoc seksualna to w Polsce codzienność