Bielsko-Biała. Proces strażnika miejskiego, który zabił ciężarną żonę. "Mówiła, że dziecko nie jest moje"

Przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej ruszył proces Piotra S., który został oskarżony o zamordowanie ciężarnej żony. Choć mężczyzna przyznał się do zbrodni, zaprzecza, że działał ze szczególnym okrucieństwem.

Piotr S. miał zabić swoją żonę 17 października 2019 roku. Kobieta była wówczas w szóstym miesiącu ciąży. Mężczyzna został oskarżony nie tylko o zamordowanie żony ze szczególnym okrucieństwem, ale także o to, że doprowadził do przerwania ciąży. Śledczy zarzucają mu także, że znęcał się nad swoją partnerką, bijąc ją, grożąc jej śmiercią i wyzywając - pisze serwis wiadomosci.com

Sudety. W Chatce pod Śnieżnikiem znaleziono zwłoki mężczyzny (zdjęcie ilustracyjne)Sudety. W Chatce pod Śnieżnikiem znaleziono zwłoki mężczyzny

Bielsko-Biała. Strażnik miejski zamordował żonę. "Do dnia zdarzenia nie uderzyłem żony"

Piotr S. i Izabela S. wzięli ślub w 2010 roku. Para starała się o dziecko, jednak miała z tym problemy, dlatego konsultowała sprawę z lekarzami. Mężczyzna przyznał przed sądem, że cieszył się, iż będzie mieć z żoną upragnione dziecko. 

- Wszystko pogorszyło się po śmierci mojego taty w czerwcu 2019 roku. Zacząłem się wtedy oddalać się od żony, bo małżonka robiła awantury o koszty pogrzebu. (...) Była już wtedy w ciąży. Uważaliśmy bardzo, żeby nie stracić kolejnego dziecka. Z początku żona nikomu nie mówiła, że jest w ciąży, bo gdyby je utraciła, byłby to cios. Nie chciała mówić szczególnie mojej rodzinie - mówił Piotr S.

NIK weźmie pod lupę policję. Sprawdzi, czy nadużyto siły wobec protestującychNIK sprawdzi, czy policja nadyżywała siły wobec protestujących

Mężczyzna powiedział, że jego relacja z żoną zaczęła się sypać podczas remontu mieszkania. Piotr S. miał wówczas pracować w dwóch miejscach, żeby więcej zarobić, ale żona zaczęła mu zarzucać brak odpowiedniej opieki.

- Żona wdała się w romans. Awantury od września zaczęły się nasilać. Czasem żądała rozwodu. Mówiła, że dziecko nie jest moje. Chciała, żebym się wyprowadził. Groziła mi założeniem "niebieskiej karty". Do dnia zdarzenia nie uderzyłem żony - zeznawał Piotr S., którego słowa cytuje RMF FM.

Zamordował żonę i zgłosił jej zaginięcie. Policjanci znaleźli dowody na jego winę

Po zabójstwie żony, Piotr S. zgłosił policji jej zaginięcie. Mundurowi mieli wątpliwości, czy mężczyzna mówi prawdę. Dwa dni po śmierci ciężarnej kobiety, przypadkowy przechodzień znalazł jej ciało w lesie pod Będzinem. Następnego dnia Piotr S. został aresztowany. Sąd może go skazać na dożywotni pobyt w więzieniu. 

- Początkowo mężczyzna kwestionował zabójstwo i był przekonany o tym, że jego żona zaginęła. Po okazaniu dowodów, które policja zgromadziła, podejrzany przyznał się do zarzutu zabójstwa. Motywem był konflikt małżeński - powiedział Bogusław Strządała, prokurator rejonowy Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim"

Zobacz wideo Piekło kobiet. Przemoc seksualna to w Polsce codzienność