Protest sędziów. "Ziobro nie oferuje więc Polakom nic, upolityczniając sądy na skalę niespotykaną"

W geście solidarności z Beatą Morawiec, Igorem Tuleyą i Pawłem Juszczyszynem sędziowie w poniedziałek mają nie wchodzić na sale rozpraw i nie orzekać.

Beata Morawiec, Igor Tuleya i Paweł Juszczyszyn to sędziowie, którzy zostali odsunięci od orzekania przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. "18 stycznia będzie pierwszym dniem akcji protestacyjnej sędziów. Sędziowie żądają przywrócenia do pracy zawieszonych przez Izbę Dyscyplinarną: Igora Tuleyi - zawieszonego od dwóch miesięcy, Beaty Morawiec - od trzech miesięcy, Pawła Juszczyszyna - od roku" - czytamy na stronie Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Sąd (zdjęcie ilustracyjne)Sędzia z Łodzi może stracić stanowisko. "Nakłaniała" do protestu ws. Igora Tulei

- Zwróciliśmy się do wszystkich sędziów o powstrzymywanie się od wyznaczania rozpraw w tym dniu i każdym kolejnym 18. dniu miesiąca. Akcja ma z założenia charakter akcji narastającej, gdyż jeśli ktoś nie mógł jeszcze w styczniu odwołać rozpraw, to już w lutym, marcu itd. ich po prostu nie wyznaczy. Chodzi o to, aby na tej formie protestu nie ucierpieli obywatele - podkreśla rzecznik prasowy "Iustitii" Bartłomiej Przymusiński.

Akcja protestacyjna trwa w wielu polskich miastach. Sędzia Katarzyna Wróbel-Zumbrzycka, która uczestniczy w demonstracji przed gmachem Sądu Najwyższego w Warszawie, w rozmowie z RMF FM wyjaśnia, że jest tutaj, "żeby nie było sytuacji, kiedy władza wymyśli sobie, że trzeba wypuścić panów z policji na dzieciaki na ulicach". - Jesteśmy tutaj, żeby na końcu tego dziwnego procesu był sąd, który powie, że: hola, hola, tak robić nie wolno - mówi.

Tuleya wezwany na przesłuchanie. Gest Międzynarodowego Stowarzyszenia SędziówTuleya wezwany na przesłuchanie. Gest Międzynarodowego Stowarzyszenia Sędziów

"Ziobro nie oferuje więc Polakom nic, upolityczniając sądy na skalę niespotykaną"

Prezes "Iustiti" prof. Krystian Markiewicz podkreśla, że w efekcie działań Ministerstwa Sprawiedliwości i szefa resortu Zbigniewa Ziobry czas trwania postępowań wydłużył się o 38 proc., a sędziowie niewygodni dla polityków są usuwani. - Zbigniew Ziobro nie oferuje więc Polakom nic, upolityczniając sądy na skalę niespotykaną. To zaraz może okazać się ogromnym problemem dla poszkodowanych skutkami lockdownu, protestujących czy broniących wolności słowa - jeśli ich sprawy mieliby rozpoznawać polityczni nominaci, a nie niezależni sędziowie - zaznacza. Jak dodaje, władzy nie interesuje los pokrzywdzonych, którzy czekają latami na sprawiedliwość.

Zobacz wideo Mike Pence: Prezydent Duda robi to, co słuszne i właściwe
Więcej o: