Są wyniki sekcji zwłok 13-letniej Patrycji. Prokuratura: była w ciąży, przyczyną śmierci rana kłuta

13-letnia Patrycja z Bytomia, której ciało znaleziono na terenie nieużytków w Piekarach Śląskich, była w ciąży - przekazała prokuratura, powołując się na wyniki sekcji zwłok. Śledczy ustalili też, że bezpośrednią przyczyną śmierci nastolatki była "rana kłuta serca".

Są nowe informacje w sprawie śmierci 13-letniej Patrycji z Bytomia, do zabójstwa której przyznał się wcześniej 15-letni chłopak dziewczyny. Jak pisaliśmy wcześniej na Gazeta.pl, według wstępnych ustaleń śledztwa nastolatek dopiero po pewnym czasie przyznał się do winy. Początkowo czynnie uczestniczył w poszukiwaniach. - On ją zabił, a później stał obok mnie całą noc na komisariacie - mówił ojciec zamordowanej. Na jaw wyszło też, że zabójstwa miał dokonać dzień przed swoimi piętnastymi urodzinami - za zbrodnię zgodnie z prawem będzie więc najprawdopodobniej odpowiadał jako nieletni.  

Zobacz wideo Policja zatrzymała 27-latka, który pobił i utopił w stawie swojego znajomego

Śledztwo w spawie zabójstwa 13-letniej Patrycji

15-latek podczas przesłuchania przez policję powiedział, że zamordował 13-letnią Patrycję, bo ta była z nim w ciąży. Teraz - jak podaje RMF FM - prokuratura ma już wyniki sekcji zwłok 13-latki, która potwierdziła te doniesienia. Jak przekazali śledczy, nastolatka zmarła w wyniku "rany kłutej serca".

Oprócz tego na jej ciele ujawniono liczne rany kłute okolic klatki piersiowej, brzucha i gardła. Potwierdzamy, że rzeczywiście była w ciąży, natomiast nie udzielamy żadnych dodatkowych informacji z uwagi na dobro prowadzonego postępowania 

- powiedziała cytowana przez RMF FM rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, Joanna Smorczewska.

Rodzice nastolatki w rozmowie z PAP przekazali, że ich córka wybierała się do ginekologa, a 15-latek najprawdopodobniej dowiedział się o tym i wiedział, że sprawa ciąży wyszłaby wówczas na jaw. - On to [ciążę - red.] podejrzewał i widział, że to by wyszło z badania u ginekologa, dlatego przed badaniem ją zabrał - powiedział ojciec dziewczynki.

W czwartek sąd rodzinny na niejawnym posiedzeniu zdecydował o umieszczeniu 15-latka na trzy miesiące w schronisku dla nieletnich. Decyzja w sprawie jego przyszłości - jak podkreślają śledczy - zapadnie po zgromadzeniu materiału dowodowego. Na razie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ten, że trafi on to ośrodka poprawczego. 

Epidemia koronawirusa. Branża turystyczna traci silnie na lockdownieRMF FM nieoficjalnie: Służby dostały rekomendację. Masowe kontrole firm