Łuków. Zakonnica oskarżona o znęcanie się nad dziećmi. Miała je wiązać i zaklejać im usta taśmą

Siostra Sylwia Maria J., która pracowała jako wychowawczyni w Przedszkolu Sióstr Nazaretanek w Łukowie, odpowie za znęcanie się nad dziećmi, którymi się zajmowała. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do sądu.
Zobacz wideo Reportaż "Czy Bóg wybaczy siostrze Barnadetcie" wstrząsnął Polską, teraz powstał film dokumentalny "Dzieci siostry Bernadetty" [ZWIASTUN]

Siostra Sylwia Maria J. miała znęcać się nad dziećmi przez ponad rok. Sprawa wyszła na jaw w 2019 roku, gdy rodzice jednego z pokrzywdzonych dzieci poinformowali o zdarzeniu kuratorium oświaty. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Puławach. Ta zarzuca zakonnicy, że znęcała się nad podopiecznymi psychicznie i fizycznie, szarpiąc je, zaklejając ich usta taśmą, wiążąc ich ręce i nogi, a także zamykając ich w ciemnym pomieszczeniu przeznaczonym do przechowywania sprzętu - pisze "Dziennik Wschodni"

Zakonnica miała znęcać się nad ośmiorgiem dzieci. Dziewczynce miała naderwać ucho, z kolei małemu chłopcu wymierzyć cios w pośladki. Jednego z chłopców, który uczęszczał do Przedszkola Sióstr Nazaretanek w Łukowie, miała z kolei złapać w okolicy pachy, powodując obrzęk i zaczerwienienie w miejscu ucisku.

Niektórzy z rodziców zdecydowali się na przeniesienie swoich dzieci do innych placówek. Kuratorium oświaty skierowało sprawę do Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie Lubelskim. Sprawa jest w toku. Prokuratura w Puławach skierowała akt oskarżenia do sądu. Zakonnica nie pracuje już w łukowskim przedszkolu.

Julia PrzyłębskaJulia Przyłębska służbową limuzyną i z ochroną pojechała po okulary

Zakonnica oskarżona o znęcanie się nad dziećmi: Czasami musimy dać sobie chwilę na przywrócenie harmonii

Gdy rodzice jednego z poszkodowanych dzieci nagłośnili sprawę, siostra Sylwia Maria J. wydała oświadczenie, które w grudniu 2019 roku opublikował portal lukow24.pl. Zakonnica zapewnia w nim, że osoby zatrudnione w Przedszkolu Sióstr Nazaretanek w Łukowie mają "pogłębioną wiedzę o relacjach, jakie nawiązują dzieci, o odczytywaniu ich potrzeb i oczekiwań". 

"Czasami zdarza się, że któreś dziecko przekroczy pewną granicę, niebezpiecznym zachowaniem, wtedy wszyscy musimy się zatrzymać i po prostu dać sobie chwilę na przywrócenie tej harmonii, która na ogół nam towarzyszy. Tak było i w tym przypadku. To jest sytuacja, która się powtarza na przestrzeni lat w rozwoju dziecka. Dzieci przychodzą ze swoimi emocjami, problemami, nastrojami, ale my umiemy wychodzić im naprzeciw i są to metody działań pozytywnych. Czasami, jeżeli dochodzi do jakiś niefortunnych zdarzeń, to one są dla nas wielką nauką, która sprawia, że udaje nam się ich uniknąć w przyszłości" - napisała zakonnica.

Siostra Sylwia Maria J. zapewniła także, że jest spokojna o kwestie prawne, bo "wszelkie rozstrzygnięcia nie mogą odbiegać od rzeczywistości, która miała miejsce, a ta jest znakomicie inna od tej, która ukazała się w tych czy innych mediach". 

Dyskoteka (zdjęcie ilustracyjne)Pomorze. Mimo obostrzeń chcą otworzyć biznesy. "Będą statyści jak w TVP"

Więcej o: