Była rzeczniczka Antoniego Macierewicza prawomocnie skazana. "Pomówienie oficerów kontrwywiadu"

Była rzeczniczka Antoniego Macierewicza w MON, Katarzyna Szymańska-Jakubowska, została prawomocnie skazana za pomówienie oficerów kontrwywiadu - podał tygodnik "Polityka". Jak wskazano w uzasadnieniu, z odpowiedzialności nie zwalnia jej fakt, że działała na zlecenie swojego szefa. Musi zapłacić grzywnę w wysokości 2 tys. zł oraz przekazać 5 tys. zł na hospicjum dla dzieci.

Sąd okręgowy utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji z marca 2018 roku i orzekł, że była rzeczniczka Antoniego Macierewicza, Katarzyna Szymańska-Jakubowska, jest winna "pomówieniu oficerów polskiego kontrwywiadu cywilnego i wojskowego" - pisze "Polityka".

Była rzeczniczka MON skazana

Chodzi o podpisany przez nią i opublikowany na stronach MON w grudniu 2016 roku komunikat. Zarzuciła w nim uczestniczącym w uniwersyteckiej debacie oficerom, m.in. gen. Januszowi Noskowi (szefowi Służby Kontrwywiadu Wojskowego w latach 2008–2013) i Krzysztofowi Bondarykowi (szefowi Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 2007–2013), że są "podejrzewani o współpracę ze służbami wrogimi Polsce i NATO". Szymańska-Jakubowska nie podała dowodów na domniemane szpiegostwo - dodała jednak, że odpowiadają za "tolerowanie środowisk mafijnych wyrosłych ze Służby Bezpieczeństwa oraz inwigilację niepodległościowych partii politycznych a nawet przestępczą działalność na rzecz obcych służb”. 

Zobacz wideo Macierewicz przed Trybunał Stanu? Kosiniak-Kamysz: Zagłosowałbym za tym

Sąd: Działała na polecenie Antoniego Macierewicza

Komunikat Szymańskiej-Jakubowskiej był reakcją na zorganizowaną w Collegium Civitas konferencję na temat stanu polskich służb po roku rządów Prawa i Sprawiedliwości, w której wzięli udział m.in. wymienieni oficerowie. "Przestrzegamy polską opinię naukową i opinię publiczną przed dezinformacyjnymi konsekwencjami propagowania takich działań" - wskazano w odniesieniu do zaproszonych na debatę gości. Nazwiska oficerów w komunikacie nie padły, ale skierowali oni do sądu pozew o zniesławienie.

"W toku procesu wyszło na jaw, że oświadczenie zostało opublikowane na polecenie samego ministra, czyli Antoniego Macierewicza, który je sam zredagował" - podaje "Polityka".

Sprawa byłej rzeczniczki szefa MON toczyła się od 2016 roku - najpierw warszawski sąd pierwszej instancji w 2018 roku uznał ją winną i wymierzył karę grzywny w wysokości 2 tys. zł oraz 5 tys. zł nawiązki na hospicjum dla dzieci, ale w drugiej instancji została ona uniewinniona - sąd stwierdził wówczas, że nie miała świadomości popełniania przestępstwa. Jednak od tej decyzji pokrzywdzeni oficerowie odwołali się do Sądu Najwyższego - ten nakazał powtórzenie procesu, argumentując, że wykonywanie poleceń Antoniego Macierewicza nie zwalniało Szymańskiej-Jakubowskiej z winy.

Sąd okręgowy uznał ostatecznie, że była rzeczniczka działała na polecenie ówczesnego szefa MON, ale jest winna pomówieniu oficerów, a kara sądu pierwszej instancji (grzywna i nawiązka na hospicjum) pozostaje w mocy. 

Jak opisuje "Polityka", inny proces toczy się w sprawie kolejnej rzeczniczki MON, Anny Pęzioł-Wójtowicz (również pracowała w resorcie w czasie, gdy kierował nim Antoni Macierewicz). Stwierdziła  ona, że była oficer wojskowego wywiadu, mjr Magdalena E., była "winna podejmowania nielegalnych działań" podczas wykonywania operacji wydobycia z więzienia na Białorusi polskiego oficera, którego oskarżano o szpiegostwo. E. pozwała Pęzioł-Wójtowicz w trybie cywilnym.

Więcej o: