Białystok. Punkt testowania nauczycieli straszył ścianą "sklejoną" taśmą. Został przeniesiony

Od poniedziałku nauczyciele mogą poddać się testom twierdzającym zakażenie koronawirusem. Badania można wykonać w 600 punktach wymazowych i to właśnie jedno z takich miejsc wzbudziło duże kontrowersje. W punkcie Białymstoku próbki pobierane były w pomieszczeniu z popękanymi ścianami, bez schodów i z prowizorycznym ogrzewaniem.
Zobacz wideo Czy COVID-19 pozostanie chorobą sezonową?

Ministerstwo Edukacji i Nauki poinformowało, że do udziału testach na koronawirusa w całym kraju zgłosiło się około 165 tysięcy osób. Są to nauczyciele klas I-III szkół podstawowych, nauczyciele szkół specjalnych i pracownicy niepedagogiczni tych placówek. Badania prowadzone są w 600 punktach wymazowych w całym kraju.

Punkt testów na COVID-19 w Białymstoku wzbudził kontrowersje. "Nie wszystkie budynki są pięknie otynkowane"

W ostatnim czasie największe kontrowersje wzbudził punkt pobrań wymazów, który znajdował się przy ulicy Malmeda w Białymstoku - obecnie punkt działa w kontenerze przed budynkiem. Na portalach społecznościowych udostępniono zdjęcia, na których widać popękane ściany, które "trzymają się" na szarą taśmę klejącą, brak schodów ułatwiających dostęp do pomieszczenia i prowizoryczne ogrzewanie.

Jak podaje kurierporanny.pl, sprawą zajął się już Podlaski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia. Instytucja zwróciła się o wyjaśniania do MS Medica - organizatora punktu pobrań. - Uważam, że spełniamy wymogi. Rzeczywiście przez jakiś czas punkt mieścił się wewnątrz budynku, w którym była restauracja, ale teraz punkt jest w kontenerze - z ogrzewaniem, z dostępem do ciepłej wody, toalety - mówi właścicielka MS Medica.

Prawie 70 proc. rodziców chce, żeby 1 września dzieci poszły do szkoły (zdjęcie ilustracyjne)Dlaczego nauczyciele nie są szczepieni pierwsi? "Bo są młodzi i inteligentni"

- Wydaje mi się, że wszystko jest tak jak powinno być. A że budynek wygląda jak wygląda, to już niestety inna sprawa. Nie wszystkie budynki są pięknie otynkowane. Często też punkty organizowane są tylko w autach. To nie są punkty szczepienne, ani przychodnie - mówi dalej.

Do sytuacji odniósł się także Główny Inspektor Sanitarny. "W sprawie warunków panujących w punkcie poboru interweniowano od razu po jego otwarciu, co pozwoliło w przeciągu dwóch dni przenieść miejsce poboru do punktu mobilnego znajdującego się w tej lokalizacji" - napisano w komunikacie.

SzczepionkiZmarnowało się już 818 dawek szczepionki. "Martwi nas wysoka liczba strat"

Więcej o: