Bielsko-Biała. Kierowca zwolniony za sprzeciw wobec Strajku Kobiet? MZK: Manipulacja

Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin domaga się przywrócenia do pracy kierowcy autobusu, który zerwał tęczową flagę z samochodu uczestników Strajku Kobiet w Bielsku-Białej. MZK odpiera zarzuty, twierdząc, że mężczyzna nie został zwolniony z powodu swoich poglądów politycznych.
Zobacz wideo Emilewicz: Aborcja na życzenie jest dla mnie moralnie i etycznie nieakceptowalna

Petycja w sprawie kierowcy bielskiego autobusu miejskiego została skierowana do prezydenta Bielska-Białej Jarosława Klimaszewskiego. Działacze Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin twierdzą, że mężczyzna został zwolniony dyscyplinarnie, ponieważ sprzeciwił się Strajkowi Kobiet.

Strajk Kobiet. Kierowca autobusu zerwał flagę LGBT. "Swoisty artystyczny performance"

ZChR, powołując się na artykuł "Gazety Wyborczej", pisze w petycji, że kierowca autobusu miejskiego nr 7 "stracił cierpliwość" podczas Strajku Kobiet 23 listopada, w wyniku czego "wyrwał flagę zawieszoną na jednym z samochodów i rzucił ją na ziemię". Jedna z uczestniczek protestu złożyła skargę do MZK, jednak mężczyzna nie przyznał się do winy. Kamery monitoringu zarejestrowały jednak, że doszło do takiej sytuacji. Zdaniem szefowej bielskich struktur ZChR i autorki petycji Moniki Sochy-Czyż zachowanie kierowcy to "swoisty artystyczny performance".

"Zwolniony kierowca autobusu linii nr 7 – mając świadomość, że w czasie epidemii obowiązuje zakaz zgromadzeń publicznych, którzy bielscy macherzy LGBT próbowali obejść, organizując tzw. autoprotest - zareagował emocjonalnie. [...] Zwolnienie pracownika za dosadne wyrażenie poglądów - swoisty artystyczny performance, polegający na usunięciu szturmówki LGBT, która nie podlega ochronie prawnej w RP przy jednoczesnym utrzymaniu zatrudnienia kierowców popierających nielegalne zgromadzanie Strajku Kobiet przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, są podstawą do roszczenia odszkodowawczego, który obciąży budżet spółki miejskiej" - czytamy w petycji opublikowanej na Facebooku. 

Była posłanka PiS Krystyna Pawłowicz podczas posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Trwa opiniowanie wniosków ws. wyboru na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Pawłowicz jest współautorką i gorącą zwolenniczką przepisu, stanowiącego, że sędzia ma przejść w stan spoczynku w wieku 65 lat . Wówczas chodziło o usunięcie z urzędu pierwszej prezes SN Małgorzaty Gersdorf. Dziś, na mocy tego przepisu Pawłowicz nie może zostać sędzią TK (ostatecznie partia ten przepis zignorowała). Warszawa, 20 listopada 2019Kraków. Sąd zadecyduje, czy Krystyna Pawłowicz odpowie za słowa o LGBT

Monika Socha-Czyż wskazała także, że zwolniony pracownik nie popełnił wykroczenia ani przestępstwa, "a przynajmniej nie zostało to mu udowodnione przez prawomocny wyrok sądu". 

"Zamanifestował jedynie swoje przeciwstawne poglądy polityczne, a także w interesie społecznym wyraził artystyczny protest przeciwko łamaniu przez polityków niekonstruktywnej opozycji obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa" - napisała Socha-Czyż.

Działaczka stwierdziła także, prezes MZK Hubert Maślanka jest "politykiem PO", a zwolnienie kierowcy jest świadectwem tego, że "bielska Platforma Obywatelska dyskryminuje pracownika spółki miejskiej za odmienne poglądy polityczne".

Bielsko-Biała. MZK odpiera zarzuty. Na kierowcę trzykrotnie nakładano karę

Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej odniósł się do pisma Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin i stanowczo odparł zarzuty. Z oświadczenia spółki wynika, że kierowca został zwolniony z zachowaniem okresu wypowiedzenia ze względu na "ocenę całokształtu pracy zawodowej", a w szczególności "trzykrotnego nałożenia na niego, w przeciągu roku 2020, kary upomnienia za nieprzestrzeganie przepisów wewnętrznych".

"Incydent, o którym mowa w petycji, był oceniany przez prezesa wyłącznie w kategoriach naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego i kodeksu etyki pracowników MZK. Nie jest zatem prawdą, że podstawą decyzji o wypowiedzeniu umowy o pracę były poglądy kierowcy, które notabene spółce nie są znane" - czytamy w piśmie cytowanym przez Polsat News.

MZK podkreśla w oświadczeniu, że "jest pracodawcą, który przestrzega przepisów prawa" a "zarzuty i twierdzenia zawarte w petycji są w zasadniczej części nieprawdziwe i nieprecyzyjne". Przewoźnik twierdzi także, że autor petycji posługuje się manipulacją, godząc m.in. w dobra osobiste Huberta Maślanki.

Hubert Maślanka jest prezesem bielskiego MZK od lata 2020 roku. W 2019 roku bez powodzenia kandydował z list Koalicji Obywatelskiej, starając się o mandat senatora.

Sąd (zdjęcie ilustracyjne)Poznań. 240 godzin prac społecznych za homofobiczne naklejki

Więcej o: