List otwarty dziekanów z WUM. "Nie akceptujemy nacechowanego wrogością hejtu"

Dziekani wydziałów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego opublikowali list otwarty, w którym ustosunkowali się do okoliczności ujawniania nieprawidłowości związanych ze szczepieniami na uczelni. Jak wskazali, nie są w stanie "akceptować hejtu jako formy dyskusji i presji".

27 grudnia w Polsce rozpoczęły się szczepienia osób z grupy zero, czyli między innymi pracowników sektora ochrony zdrowia. Mimo to o przyjęciu dawki poinformowali były premier Leszek Miller, aktorzy Krystyna Janda, Maria Seweryn czy Wiktor Zborowski, a także dyrektor programowy TVN Edward Miszczak.

Były szef NFZ o szczepionkach dla aktorów: Incydent, na który można machnąć ręką (zdjęcie ilustracyjne)Były szef NFZ i poseł Porozumienia o szczepionkach dla aktorów: Incydent

Treść listu otwartego dziekanów WUM

Pod opublikowanym na stronie internetowej WUM-u listem podpisali się dziekani pięciu wydziałów: lekarskiego - Rafał Krenke; farmaceutycznego - Joanna Kolmas, lekarsko-stomatologicznego - Dorota Olczak-Kowalczyk, medycznego - Dariusz Białoszewski oraz Nauk o Zdrowiu - Mariusz Gujski.

"Wydarzenia, których jesteśmy świadkami w ostatnich dniach, budzą nasz najgłębszy niepokój i dezaprobatę. Nie jest naszym zamiarem podejmowanie kolejnej oceny przebiegu szczepień przeciw COVID-19 realizowanych przez Centrum Medyczne WUM. Chcemy natomiast zwrócić uwagę na niedopuszczalne formy wyrażania opinii oraz pochopne formułowanie oskarżeń, które pojawiają się w przestrzeni medialnej" - rozpoczęli autorzy listu.

W dalszej części czytamy o kwestii wyrażania swoich opinii. "Jakkolwiek wszyscy członkowie naszej społeczności mają pełne i równe prawo wyrażania swoich sądów, to jednak treść licznych, częściowo anonimowych komentarzy dalece odbiega od standardów, których powinni przestrzegać lekarze, pracownicy naukowi, doktoranci i studenci wyższej uczelni. Pamiętajmy, że każdemu Członkowi Społeczności Akademickiej należy się prawo do zachowania godności" - napisali.

Dziekani wskazali również, w czym tkwi największy problem. "Nie możemy więc zaakceptować hejtu nacechowanego wrogością i agresją jako formy dyskusji i presji. Tym bardziej że przy okazji ujawnienia nieprawidłowości w zakresie szczepień pojawiają się opinie o charakterze szkalującym, odnoszące się do przeszłości. Uważamy za niegodne anonimowe formułowanie oskarżeń i przypisywania win bez możliwości bezstronnej interpretacji zdarzeń. Opinie te dotyczą m.in. jakości nauczania w naszym Uniwersytecie. Jest to wysoce krzywdzące dla całej rzeszy zaangażowanych nauczycieli akademickich, którzy starają się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki, dzielić się wiedzą i doświadczeniem, pomimo szeregu obiektywnych trudności" - dodali.

"Stanowczo przeciwstawiamy się jednak kreowaniu w zewnętrznych mediach krzywdzącego wizerunku Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jako uczelni niedbającej o poziom kształcenia, tolerującej nieakceptowalne zachowania, takie jak zastraszanie, mobbing czy też nierówność w traktowaniu" - zakończyli.

Na list otwarty zareagowali studenci. Swoją odpowiedź zamieścili na profilu "ZUM na WUM", na którym informacje o nieprawidłowościach przy szczepieniach pojawiły się jako pierwsze. Po przytoczeniu części stanowiska dziekanów, prowadzący profil poprosili o wyjaśnienie, "które oskarżenia są pochopne bądź nieprawdziwe, które z pojawiających się w mediach doniesień zostały zbadane oraz wyjaśnione, a jeśli zostały zbadane, to kiedy możemy oczekiwać raportu z prac komisji lub ewentualnego pisma do danego medium z żądaniem sprostowania".

"Naszym zdaniem kilkanaście razy zmieniana wersja wydarzeń dot. szczepień w Centrum Dydaktycznym WUM oraz kolejne pojawiające się w mediach informacje, mające charakter „odkrywania prawdy”, sugerujący brak transparentności Uczelni w tej sprawie, służą znacznie gorzej prestiżowi i wizerunkowi naszej Alma Mater jako jednej z najlepszych szkół wyższych w Polsce" - czytamy w dalszej części odpowiedzi.

Studenci odwołali się również do stanowiska dziekanów w kwestii tego, że "treść licznych, częściowo anonimowych komentarzy, dalece odbiega od standardów, których powinni przestrzegać lekarze, pracownicy naukowi, doktoranci i studenci wyższej uczelni". "Szanowni Państwo, w końcu doczekaliśmy się stanowiska, na które czekała cała nasza Społeczność Akademicka!" - skwitowali autorzy.

Kontrowersje wokół szczepień. Prezes zarządu odwołana

Taka sytuacja doprowadziła do zorganizowania kontroli placówki. Komisja rektorska wspomniała o braku należytego doboru osób, którym zaproponowano wykonanie szczepienia. Najpoważniejszym efektem kontrowersji było odwołanie przez radę nadzorczą spółki Centrum Medyczne WUM Sp. z o.o. dotychczasowej prezes zarządu, dr n. med. Ewy Trzepli.

Zdjęcie ilustracyjneAdwokaci chcą być szczepieni w grupie "0". "Jest apel do ministra zdrowia

Kontrola realizacji szczepień na WUM odbyła się na zlecenie ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. W ostatni wtorek szef resortu przyznał, że z całą pewnością można przyznać, iż w placówce doszło do celowego złamania zasad realizacji Narodowego Programu Szczepień.

W argumentacji tego stanowiska Niedzielski wskazał, że osoby, które przyjęły szczepionkę poza kolejnością, były rejestrowane jako personel niemedyczny pracujący w szpitalu. Rzecznik MZ, Wojciech Andrusiewicz zapowiedział ponadto, że na WUM rozpoczęła się kontrola w biurze promocji.

Zobacz wideo Czy będzie szansa na szybsze przyjęcie szczepionki, jeśli nie będzie chętnych z grupy priorytetowej?
Więcej o: