Prof. Matyja o groźbach antyszczepionkowców: Organy ścigania odmawiają wszczęcia postępowania

Prof. Andrzej Matyja i prof. Krzysztof Simon przyznali, że od dawna otrzymują pogróżki od antyszczepionkowców. Matyja poinformował także, że ma pełny segregator odmów wszczęcia postępowania w takich sprawach, dlatego zwątpił w działanie polskich organów ścigania.
Zobacz wideo Szczepienia w Polsce. Kiedy wrócimy do normalności?

W niedzielę 27 grudnia w Polsce ruszyły szczepienia na koronawirusa. Wśród pierwszych zaszczepionych znalazł się m.in. ekspert ds. chorób zakaźnych prof. Krzysztof Simon. Lekarz przyznał, że otrzymuje pogróżki od tzw. antyszczepionkowców i osób, które nie wierzą w epidemię.

- Właśnie dostałem, oprócz świątecznych serdeczności, pierników i kwiatów od pacjentów "serdeczne życzenia śmierci za propagowanie szczepień ochronnych przeciw COVID-19". Oraz groźby zabicia mnie i wysadzenia klinki. Nieźle jak na jeden dzień - mówił prof. Simon, którego słowa cytuje portal medonet.pl.

Minister rodziny Marlena MalągKoronawirus. Maląg: Jesteśmy świadkami wielkiego przełomu

Prof. Matyja: Organy ścigania wpisują się w ruchy szkalujące ludzi nauki

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja przyznał w rozmowie z Wirtualną Polską, że problem pogróżek dotyczy także jego. 

- Te pogróżki w stosunku do mojej osoby pojawiły się bardzo, bardzo dawno. (...) Kiedy mówi się prawdę, to te ruchy antyszepionkowe natychmiast uruchamiają "małe rączki" i piszą o nas bardzo złe słowa - powiedział prof. Matyja.

Lekarz opowiedział, że na jednym ze znanych portali pojawił się wpis, którego autor nazwał go zabójcą i "współczesnym doktorem Mengele". Prof. Matyja wystąpił z prośbą o identyfikację osoby, która to napisała, ale mu odmówiono. Medyk przyznał także, że wielokrotnie zwracał się do prokuratury o ściganie takich osób.

- Mam pełen segregator odmów wszczęcia postępowania. (...) To, że gnębią pana profesora to nic szczególnego. Gdyby to jednak dotyczyło polityka, myślę, że reakcja organów ścigania byłaby inna - powiedział prof. Matyja.

Lekarz opowiedział, że w jednym z uzasadnień odmowy wszczęcia postępowania przeczytał, że nie jest osobą nieporadną i powinien dać sobie radę z zaistniałym problemem. Zapytany o to, czy wciąż będzie zgłaszał pogróżki organom ścigania, przyznał, że zwątpił w ich działanie.

- Jeśli organy ścigania odmawiają wszczęcia [postępowania - red.] ze względu na małą szkodliwość czynu, to według mnie wpisują się w te wszystkie ruchy szkalujące ludzi, którzy mówią prawdę, którzy posługują się językiem nauki. (...) Jak to inaczej ocenić, skoro nie mamy wsparcia państwa - powiedział prof. Matyja. 

Koronawirus w Polsce"Byliśmy nieodpowiedzialni, rzeczywistość boleśnie nas zweryfikowała"

Więcej o: