Rocznica pacyfikacji Kopalni "Wujek". Andrzej Duda: Wolna Polska nigdy nie zapomni o tej zbrodni

W środę w Katowicach odbyły się obchody 39. rocznicy pacyfikacji Kopalni "Wujek". Prezydent Andrzej Duda zaznaczył, że jest to jedna z najbardziej wstrząsających kart najnowszej historii Polski. W liście skierowanym do uczestników i organizatorów uroczystości upamiętniających to tragiczne wydarzenia prezydent napisał, że łączy się we wspólnocie zadumy i modlitwy z tymi, którzy wspominają tamte wydarzenia.

Andrzej Duda napisał, że krwawa pacyfikacja strajku w kopalni "Wujek" wpisuje się w łańcuch najboleśniejszych symboli polskiej martyrologii i nieugiętej walki o wolność. "Przeciw protestującym górnikom wyprowadzono czołgi, transportery opancerzone, oddziały milicji, wojska i ZOMO-wców uzbrojonych w broń z ostrą amunicją. Zrobiono to, aby bezwzględnie zgnieść opór tych, którzy ujęli się za aresztowanym kolegą, przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność" - czytamy w liście.

Prezydent podkreślił, że śmiertelne strzały oddane w kopalni "Wujek" na zawsze pozostaną wielkim, krzyczącym oskarżeniem. "W całej pełni odsłonięte zostało to, co zawsze stanowiło istotę panowania PRL-owskiej władzy: ucisk i przemoc. Długa jest lista śmiertelnych ofiar stanu wojennego; wiele tysięcy osób zostało internowanych i uwięzionych, wielu zmuszono do emigracji, licznych dotknęły represje i szykany. Jednak największa tragedia rozegrała się tutaj, w stolicy Górnego Śląska" - zaznaczył Andrzej Duda w liście.

Wolna Polska nigdy nie zapomni o tej zbrodni, która niestety przez długie lata czekała na rozliczenie, osądzenie i ukaranie. Nigdy nie wygaśnie nasza wdzięczna pamięć i hołd składany bohaterom z Wujka. Cześć Ich pamięci!

- napisał prezydent.

50. rocznica robotniczych protestów na Wybrzeżu

Uroczystościami na Placu Solidarności i Mszą świętą w Bazylice pod wezwaniem świętej Brygidy uczczono w Gdańsku ofiary i uczestników robotniczych protestów na Wybrzeżu w grudniu w 1970 roku. W czwartek w rocznicowych obchodach weźmie udział prezydent Andrzej Duda. 50 lat temu ludzie wyszli na ulice, by zaprotestować przeciwko, wprowadzonej przez komunistyczne władze, podwyżce cen żywności. W wyniku starć z wojskiem i milicją zginęło 41 osób, ponad 1100 zostało rannych i to głównie o nich mówił w homilii biskup Jacek Jezierski, Administrator Apostolski Archidiecezji Gdańskiej. Zdaniem duchownego dziś wiele wiemy o dramacie 1970 roku. To zasługa świadków tamtych zdarzeń, dzięki dociekliwych historyków, autorów wspomnień, a także dziennikarzy i nauczycieli.

Obliczono ile osób wtedy zginęło, chociaż - jak mówił biskup Jezierski - zebrane dane nie muszą być ostateczne. Ustalono gdzie odbyły się pogrzeby ofiar strajku, często pospieszne, bez udziału bliskich. Sytuacja wymknęła się spod kontroli władzy i ta wybrała najgorsze rozwiązanie - przemoc.

W uroczystościach wzięli udział uczestnicy tamtych wydarzeń. Doskonale pamiętają strach i determinację, które im towarzyszyły. Mówią o czołgach na ulicy i uzbrojonych żołnierzach. Demolujących wszystko funkcjonariuszach Milicji Obywatelskiej. Co do jednego są zgodni - to było najgorsze doświadczenie w ich życiu.

Czwartkowe uroczystości rocznicowe rozpoczną się o 5.45 przed Pomnikiem Ofiar Grudnia 1970 w Gdyni.

Zobacz wideo 13 grudnia 1981 roku wprowadzono stan wojenny
Więcej o: