Otwarte Klatki zawiadomiły prokuraturę. Lider Agrounii: Dmuchają w trąbę Prawa i Sprawiedliwości

Stowarzyszenie Otwarte Klatki zawiadomiło prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez protestujących rolników, którzy wyrzucili na drogę martwą świnię. Lider Agrounii stwierdził, że aktywiści "dmuchają w trąbę Prawa i Sprawiedliwości".

W sobotę 13 grudnia w Warszawie odbyła się demonstracja przeciwko rządom PiS, w której brali udział m.in. rolnicy. Wybrali oni formę protestu, która zbulwersowała wiele osób - na jednej ulic w pobliżu domu Jarosława Kaczyńskiego zostawili jajka, ziemniaki, kapustę i martwą świnię. Krytycy takiego sposobu manifestowania swoich poglądów wskazują m.in., że rolnicy zmarnowal żywność, a pozostawianie ciała świni na ulicy w dobie walki z ASF było nieodpowiedzialne. Sprawie przyjrzała się organizacja Otwarte Klatki, która postanowiła zawiadomić prokuraturę

Grupa 'Lotna Brygada Opozycji' w czasie protestu przed domem Jarosława KaczyńskiegoRocznica stanu wojennego pod znakiem protestów obok domu Kaczyńskiego

"Widok marnowanej żywności oraz zwierzęcia zabitego bezkarnie i bezsensownie szokuje i boli. Dla okrucieństwa brakuje komentarza. Jako Otwarte Klatki złożyliśmy w tej sprawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Ubój zwierzęcia dozwolony jest jedynie w celu pozyskania mięsa i skór – w innym wypadku jest to znęcanie się nad zwierzęciem" - czytamy na stronie internetowej stowarzyszenia

Kołodziejczak o obrońcach praw zwierząt: Lepiej niech zainteresują się sytuacją na polskiej wsi

Do zarzutów stowarzyszenia Otwarte Klatki odniósł się lider Agrounii Michał Kołodziejczak, który był rozmówcą Interii.

- Fajnie jest robić pozytywne akcje, ale dużo ważniejsze jest, by problemy, z którymi borykamy się na co dzień, stały się wyzwaniem dla władzy. A one wyzwaniem nie są. Widzę, że Otwarte Klatki dmuchają w trąbę Prawa i Sprawiedliwości - powiedział Michał Kołodziejczak.

Stwierdził także, że lepiej by było, gdyby aktywiści zainteresowali się problemami polskiej wsi. 

- W tej chwili mogą wysyłać zawiadomienia do prokuratury czy gdziekolwiek, ale to sytuacji polskiej wsi nie zmieni. Dla nas to bardzo trudne, bo rząd nie chce rozmawiać od dłuższego czasu. Bardzo łatwo się to komentuje, ale problemów ludzi nikt nie chce rozwiązać - mówił lider Agrounii.

Działacz przyznał, że akcja była organizowana spontanicznie, a jeśli będzie taka potrzeba, osoby, które przywiozły świnię do Warszawy, będą udzielać potrzebnych informacji. Stwierdził też, że sam może powiedzieć, skąd pochodzą wyrzucone na drogę ziemniaki i kapusta. 

Zatrzymano trzech rolnikówTrzech rolników zatrzymanych. Wywiesili transparenty przed domem posła PiS

Więcej o: