Historyk zbadał przeszłość "Lalka". Podejrzenie o wydanie Żyda, strzelanina z żydowskimi partyzantami

Historyk z lubelskiego IPN opisał wydarzenia, które mogą kłaść się cieniem na biografii Józefa Franczaka, ps. "Lalek" - żołnierza podziemia, który przetrwał w konspiracji do 1963 roku. Z kwerendy przeprowadzonej przez badacza wynika, że "ostatni niezłomny" strzelał do żydowskich partyzantów. Pojawiają się także podejrzenia, że "Lalek" mógł brać udział w wydaniu Niemcom żydowskiego krawca.

Artykuł pt. "Czy okupacyjna przeszłość sierż. Józefa Franczaka 'Lalusia' miała wpływ na powojenne losy 'ostatniego zbrojnego'?" dr. Sławomira Poleszaka z oddziału IPN w Lublinie pojawił się w piśmie "Zagłada Żydów". Autor artykułu przyznaje we wstępie, że chciał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ostatni członkowie podziemia niepodległościowego nie ujawnili się mimo amnestii ogłoszonej w 1956 roku. 

Kadr z reportażu 'Superwizjera' TVN24 pt. 'Żydowskie sierocińce na Podhalu'W "Superwizjerze" o atakach na żydowskie sierocińce. "Strzelano z bliska"

Następnie historyk opisuje strzelaninę, do której doszło w jednym z gospodarstw Kolonii Skrzyni prawdopodobnie w lutym 1943 roku. Jak czytamy, Józef Franczak razem z towarzyszącymi mu braćmi Franciszkiem i Władysławem Beciami w ciągu ponad miesiąca odwiedził trzy razy gospodarstwo Ludwika Niedźwiadka w Kolonii Skrzynice (gmina Piotrków, powiat lubelski). 

Nowe ustalenia nt. życia Józefa Franczaka, ps."Lalek"

Podczas jednej z takich wizyt w obejściu gospodarstwa przebywało od siedmiu do dziewięciu żydowskich partyzantów. Jak czytamy, wartownik pod bronią zaprowadził Franczaka i jednego z braci Beciów zaprowadził do budynku mieszkalnego, gdzie poza partyzantami przebywała rodzina Niedźwiadków. "Przybysze znaleźli się w bardzo niekorzystnym położeniu. Zaczęła się walka o przeżycie" - czytamy. Dalej w artykule znajduje się dynamiczny opis wydarzeń: "Po wprowadzeniu ich do środka domu jeden z Żydów (być może dowódca grupy) zażądał od nich okazania dowodów tożsamości. Prawdopodobnie Władysław Beć niechętnie oddawał swoją kenkartę (być może chciał zyskać na czasie), wtedy towarzyszący mu Franczak, rzekomo sięgając po swój dowód, wydobył pistolet i zaczął strzelać. Po chwili to samo uczynił i Beć. W wyniku oddanych strzałów zginęło dwóch Żydów".

Zobacz wideo Kim byli Żołnierze Wyklęci?

W dalszej części artykułu dowiadujemy się, że w domu wybuchła panika. Żydowscy partyzanci zaczęli wyskakiwać przez okna, natomiast Franczak i Beć po zabraniu trzech karabinów i kilku granatów zaczęli się wycofywać. "Nie wiedzieli zapewne, że w sąsiednich gospodarstwach Piotra Rudzkiego i Andrzeja Skórskiego kwaterowały dwie inne grupy żydowskie - w sumie w trzech obejściach znajdowało się około trzydziestu partyzantów. Mimo pościgu i ostrzału Beciowi i Franczakowi udało się uciec. W trakcie pogoni Franczak z zabranego karabinu ostrzeliwał partyzanta żydowskiego ścigającego ich na koniu, w wyniku czego zabił konia" - opisuje badacz.

Następnie Poleszak opisuje kierowanych wobec Franczaka podejrzeń, dotyczących wydania Niemcom żydowskiego krawca Szmula Helfmana. Franciszek Beć w 1947 roku zeznał, że Franczak i kontroler mleczarni w miejscowości Jabłonna złapali Szmula Helfmana i odwieźli furmanką do Piask. W 1950 r. Beć, wówczas referent Wydziału Socjalnego KW PZPR, podczas ponownego przesłuchania podtrzymał swoje zeznania nt. Franczaka. "Zaproponowali mu, ażeby z nimi pojechał do Kozic, ponieważ tam będzie coś szył, na co on się zgodził. Franczak i drugi nieznany osobnik kazali, ażeby ów żydek wyszedł pieszo za sad, na gościniec i oni tam wyjadą. [...] zabrali go na sanie i prawdopodobnie zatkali mu usta słomą, i zamiast pojechać z nim do Kozic, to zawieźli go do posterunku policji w Piaskach" - czytamy w zeznaniach przytaczanych przez historyka.

Zeznania na temat szczegółowego przebiegu tego zdarzenia są rozbieżne i często się wykluczają, wobec tego historyk nie przesądza z całą pewnością, kto wydał Helfmana Niemcom. "(...) Na podstawie materiału zgromadzonego w śledztwie nie sposób z pełną odpowiedzialnością wskazać bezpośrednich sprawców oddania Szmula Helfmana niemieckim żandarmom. Wiadomo, że następstwem tego było powieszenie go na lipie rosnącej na tzw. targowicy, czyli na placu targowym w Piaskach. Zbrodni tej dokonał żandarm Daniel Schultz z miejscowego posterunku żandarmerii" - opisuje. 

Dalej historyk przytacza relację Heleny Brody, która oskarżyła Franczaka i jego współtowarzyszy o napaść. "Treść zeznania wskazuje, że zimą z 1943 na 1944 r., około północy, pod jej dom przyszło kilku mężczyzn. Jeden z nich, uderzając w drzwi, miał powiedzieć: 'Otwórz, ty stryju żydowski!'. Nie mogąc liczyć na dobrowolne otwarcie drzwi, któryś rozbił je kolbą karabinu i wdarli się do środka. Kobieta wymieniła nazwiska trzech z nich: Józefa Franczaka, Eugeniusza Marciniaka i Króla (w czasie gdy była przesłuchiwana, miał pracować w Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie" - pisze dr Poleszak. Dalej przytacza zeznania Brody: "Po krótkim wymuszaniu na mnie i mężu przez wspomnianych bandytów wydania Żydów poczęli nas bić do nieprzytomności i szukać tych Żydów". Helena Broda i jej mąż mieli zostać dotkliwie pobici

Syn "Lalka" o "pomówieniach w zeznaniach"

"Dziennik Wschodni" o publikację Poleszaka zapytał Marka Franczaka, syna "Lalka".  - Dr Poleszak zajmuje się historią mojego taty od 2000 roku. Doskonale zna wszystkie dokumenty i fakty. Przez 20 lat go gloryfikował, zrobił o nim film, książkę, a teraz nagle radykalnie zmienia poglądy - powiedział. -  To była wojna. Wpadli w ręce żydowskiej bandy komunistycznej, jakich wiele działało w Lubelskiem. Gdyby pierwszy nie strzelił, to oni by ich zabili. Co do Szmulika to są tylko pomówienia w zeznaniach wymuszonych po wojnie przez ubeków i milicjantów. Sugeruję panu doktorowi spotkanie z panią Marianną Krasnodębską, Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata. Doskonale znała mojego tatę i jego historię - podkreślił.