Policjant złamał rękę 19-latce. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur: Może mu grozić więzienie

"Obowiązkiem funkcjonariuszy Policji jest działanie w sposób proporcjonalny gwarantujący poszanowanie godności ludzkiej oraz przestrzeganie podstawowych praw człowieka" - wskazują specjaliści z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. To reakcja na doniesienia o 19-latce, której podczas środowej manifestacji w Warszawie jeden z funkcjonariuszy złamał rękę.

Środowa manifestacja pod hasłem "Spacer dla przyszłości" odbyła się w Alejach Ujazdowskich, później część osób przeszła przed komendę policji przy ul. Wilczej. Uczestnicy domagali się m.in. działań w kierunku przeciwdziałania zmianom klimatu.

Sprawę złamania ręki podczas demonstracji nagłośnił w czwartek poseł KO Michał Szczerba. "Po interwencji na komisariacie przy Wilczej zawiozłem na ostry dyżur 19-letnią Aleksandrę, której policjant złamał rękę. Czeka ją operacja. Uczestniczyła w pikiecie solidarnościowej. Została siłą zabrana do radiowozu. Zażądałem wyjaśnień od stołecznej policji" - informował na Twitterze polityk.

'Spacer dla klimatu' - protest ruchów klimatycznych i Strajku KobietMłodzież w policyjnym kotle dla klimatu. "Nie dam się zastraszyć"

Poszkodowana 19-latka opisała zajście na Telegramie. "Najpierw trafiłam do kotła, w którym policja zamknęła kilka osób. Potem zostałam przyduszona poprzez ciągnięcie mnie przez funkcjonariusza za szalik, następnie zaprowadzona siłą do radiowozu. Po drodze wykręcona została mi zupełnie niepotrzebnie lewa ręka - i tak byłam eskortowana przez kilku z nich, nie stawiałam oporu" - relacjonuje aktywistka.

"Policjant który to zrobił, zrobił to z taką siłą, że złamał mi rękę, konkretniej, zacytuję, jest to 'złamanie spiralne z odłamem pośrednim trzonu kości ramiennej lewej - kwalifikujące się do leczenia operacyjnego'. Co to oznacza? Że moja ręka jest złamana w kilku miejscach, unieruchomiona na trzy miesiące i muszę poddać się operacji, ponieważ jest to typ złamania, na które nie można założyć gipsu, a także mogę mieć w tej ręce zaburzenia unerwienia lub krążenia" - twierdzi.

Dalej manifestantka opisuje, że nie wezwano pomocy medycznej, choć po drugiej stronie ulicy miała stać "grupa medyków". Gdy jedna z policjantek zadzwoniła po karetkę, ta nie przyjechała, prawdopodobnie z powodu innych interwencji. 

Policja: Sprawdzamy każdą sytuację

- Niestety bywa tak, że na skutek użycia siły, może do takiego uszczerbku na zdrowiu dojść. Zdarzają się one niezwykle rzadko, ale jednak mają miejsce - powiedział nadkom. Sylwester Marczak z Komendy Stołecznej Policji cytowany w depeszy PAP, opublikowanej w RMF FM.

Demonstracja / zdjęcie ilustracyjnePolicjant złamał rękę 19-latce. Rzecznik mówi o "braku reakcji"

- W tym przypadku, jak w wielu innych przypadkach, my nie wyrokujemy - my przede wszystkim sprawdzamy każdą sytuację, w której na skutek użycia środków przymusu bezpośrednio dochodzi do spowodowania uszczerbku na zdrowiu - dodał.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur o wydarzeniach z 9 grudnia

Głos w sprawie zabrał Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur. Jest to organ, za który odpowiada Rzecznik Praw Obywatelski. Celem KMPT jest podejmowanie działań zmierzających do eliminowania ryzyka zaistnienia tortur lub nieludzkiego albo poniżającego traktowania. Członkami tego zespołu są m.in. psycholodzy i prawnicy.

Nawet w przypadkach, w których dochodzi do tłumienia protestów, policjanci powinni stosować tylko i wyłącznie środki adekwatne do sytuacji, którą starają się opanować. Należy zatem przypomnieć, że obowiązkiem funkcjonariuszy Policji jest działanie w sposób proporcjonalny, gwarantujący poszanowanie godności ludzkiej oraz przestrzeganie podstawowych praw człowieka

- podkreślono.

Specjaliści z KMPT wskazują, że jeśli sąd uzna działanie policjanta za nieproporcjonalne i stanowiące przekroczenie uprawnień, grozi mu nawet do 5 lat więzienia. "To, co najbardziej bulwersujące to fakt, że zatrzymanej nie zagwarantowano również dostępu do pomocy lekarskiej. Należy powiedzieć, że działania opisane przez zatrzymaną, tj. próba wezwania pomocy medycznej, były nie tylko nieskuteczne, ale również spóźnione" - czytamy w oświadczeniu.

W opisywanej sytuacji pomoc winna być udzielona niezwłocznie, w przypadku odmowy ze strony dyspozytora, funkcjonariusze powinni przewieźć zatrzymaną na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Tymczasem, pierwsze próby wezwania karetki pogotowia, zgodnie z oświadczeniem zatrzymanej, zostały podjęte około pół godziny od zdarzenia

- wskazuje Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur.

"Opisywana sprawa została podjęta z urzędu przez Wydział do Spraw Postępowań Organów Ścigania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, a sposób jej wyjaśnienia będzie na bieżąco monitorowany" - zapowiedziano w komunikacie.

Zobacz wideo Policja interweniowała wobec uczestników protestu klimatycznego
Więcej o: