Przed wprowadzeniem stanu wojennego CIA dwa razy podnosiła alarm. Potem już czekała na "traumatyczne konsekwencje"

- Jest mało prawdopodobne, żebyśmy mieli istotne wcześniejsze ostrzeżenie, jeśli rząd zdecyduje się na wprowadzenie stanu wojennego - pisali w listopadzie 1981 roku w tajnej notatce oficerowie amerykańskiego wywiadu. Wcześniej w ich ocenie dwa razy sytuacja była krytyczna. W grudniu już tylko czekali.

Amerykanie pilnie śledzili sytuację w Polsce od lata 1980 roku, kiedy zaczął się poważny kryzys polityczny będący efektem powstania Solidarności. Regularnie produkowali analizy, memoranda, notatki na temat bieżących wydarzeń i formułowali prognozy co do rozwoju sytuacji. Większość była opatrzona klauzulą "Secret" i "Top Secret". Dzisiaj można je jednak do woli przeglądać w archiwum odtajnionych dokumentów CIA. Przynajmniej te, które odtajniono.

Oczekiwanie na "traumatyczne konsekwencje"

Jedno z memorandów opatrzone klauzulą "Secret", rozesłane na początku października 1981 roku przez National Intelligence Council (NIC - organizacja wywiadowcza odpowiedzialna za pogłębione analizy i prognozy, nadzorowana przez szefa CIA), dobrze opisuje jeden z podstawowych powodów zainteresowania Waszyngtonu sytuacją w Polsce. Nosi tytuł "Niezawodność polskich sił zbrojnych". Jest to analiza znaczenia polskiego wojska, i Polski, dla planów wojennych ZSRR i Układu Warszawskiego. Pada w niej stwierdzenie, że to znaczenie jest "krytyczne" i bez wsparcia Ludowego Wojska Polskiego i szerzej Polaków, Moskwa nie będzie w stanie prowadzić wojny z NATO. W tym kontekście sytuacja wewnętrzna w Polsce ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa w Europie.

Ten konkretny dokument nie poruszał tematu prawdopodobieństwa wprowadzenia jakiejś formy stanu nadzwyczajnego w Polsce. Stwierdzał jedynie, że niestabilna sytuacja wewnętrzna sprawiła, iż radzieckie przywództwo nie może być obecnie pewne wsparcia PRL w ewentualnej wojnie z NATO. Chodziło głównie o obywateli, szeregowych żołnierzy i znaczną część korpusu oficerskiego. Wierne i pewne miało być jedynie najwyższe przywództwo. Wobec tego oczywiście oceniano, że Moskwa jest żywotnie zainteresowana stabilizacją sytuacji. Rzecz jasna po swojej myśli, czyli poprzez zdławienie Solidarności i trendu liberalizacji.

W równolegle przygotowywanych dla szefa CIA okresowych raportach na temat potencjalnych sytuacji kryzysowych na świecie, Polska była umieszczana regularnie wśród najpoważniejszych źródeł problemów. Drugiego listopada stwierdzano, że "ryzyko przypadkowej konfrontacji może rosnąć, wobec nadmiernej pewności siebie Solidarności, która może skutkować lokalnymi strajkami i demonstracjami". Jednocześnie "partia i wojsko metodycznie przygotowują się do konfrontacji i stanu wojennego". - Jest mało prawdopodobne, żebyśmy mieli istotne wcześniejsze ostrzeżenie, jeśli rząd zdecyduje się na wprowadzenie stanu wojennego - podsumowywano.

W raporcie przekazanym szefowi CIA 18 listopada stwierdzano natomiast, że "w najbliższym czasie należy się spodziewać kontynuacji negocjacji rządu z Solidarnością". Jednocześnie podkreślano, że Jaruzelski i Wałęsa muszą uważać na presję radykałów, a zła sytuacja ekonomiczna może wywołać spontaniczne wybuchy przemocy, na które władza zareaguje "prawdopodobnie co najmniej jakimiś rozwiązaniami z zakresu stanu wojennego i użyciem wyselekcjonowanych oddziałów wojska". Podkreślano, że Sowieci póki co są skłonni pozwolić Jaruzelskiemu działać po swojemu, ale nie jest pewne, na ile wystarczy im dobrej woli i jakiego rodzaju kompromis z opozycją będą w stanie zaakceptować. - Poza tym ZSRR nie ma już wielu środków wywierania presji. Jeśli sytuacja nie będzie się rozwijać po ich myśli, to mogą sięgnąć po jakieś desperackie rozwiązania, jak na przykład drastyczne ograniczenie handlu - podsumowywano.

Późniejsze raporty, przed 13 grudnia 1981 roku, w ten sposób tematu sytuacji w Polsce już nie poruszają. W jednym z dokumentów NIC z 20 listopada, podsumowującym pokrótce wszystkie potencjalne kryzysy na świecie, Polska jest opisywana jako znajdująca się w "stanie permanentnego kryzysu".

Obecna pauza to raczej nie przejaw patowej sytuacji, ale zmiana taktyki przez reżim. Będzie miało to konsekwencje negatywne, lub pozytywne, prawdopodobnie traumatyczne, najpóźniej wiosną.
Zobacz wideo

Odwołany alarm

W dokumentach dostępnych w otwartym archiwum CIA nie ma śladu po tym, aby w pierwszej połowie grudnia podnoszono alarm z powodu bardzo prawdopodobnego użycia siły przez polski reżim. Dominują informacje na temat bieżących wydarzeń w Polsce oraz o katastrofalnej sytuacji ekonomicznej. Między innymi ambasada w Warszawie informowała, że przedstawiciele polskich władz oznajmili, iż nie zapłacą pół miliarda dolarów odsetek od kredytów zaciągniętych w zachodnich bakach, które zapadały 18 grudnia. W związku z tym, w Waszyngtonie intensywnie dyskutowano jak zaplanować na 1982 rok pomoc gospodarczą dla PRL, aby osłabić reżim i wpływy ZSRR, jednocześnie wspomagając Solidarność i prozachodnie nastawienie w kraju.

Są natomiast dokumenty wskazujące na to, że alarm o bardzo prawdopodobnym wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce prawie podniesiono we wrześniu. W archiwum jest dostępne nie samo ostrzeżenie, ale przygotowana w październiku analiza go dotycząca. Wynika z niej, że ostrzeżenie przygotowano i było blisko jego wysłania, ale się z tym wstrzymano. Sytuację uznano za podkład do dyskusji na temat sprawności działania całego systemu monitorowania sytuacji na świecie i alarmowania władz USA o nadchodzącej sytuacji kryzysowej.

Z dokumentu wynika, że w ocenie amerykańskiego wywiadu sytuacja była krytyczna w dniach poprzedzający pierwszy ogólnokrajowy zjazd Solidarności w Gdańsku na początku września 1981 roku. Wskazywano na niespodziewany i nagły powrót Jaruzelskiego do kraju 8 września, z ZSRR, gdzie obserwował gigantyczne manewry Zapad-81. Do tego są odwołania do "dowodów wskazujących na nieuchronne wprowadzenie stanu wojennego" oraz "informacji wskazujących na to, że Sowieci spodziewali się ważnych wydarzeń w Polsce w połowie września". Wiele fragmentów dokumentu jest niestety ocenzurowanych, więc nie dowiemy się, skąd i jakie konkretnie informacje mieli Amerykanie. Analitycy wywiadu w końcu doszli jednak do wniosku, że stan wojenny nie zostanie wprowadzony i zrezygnowali z wysyłania alarmu. Uznano to po fakcie za sukces, ale z drugiej strony za porażkę uznano doprowadzenie do tego, że niemal to zrobiono.

Ofiary stanu wojennegoIch rodziny do dziś szukają świadków. Bezimienne ofiary stanu wojennego

Radzieckie dywizje u granic

Dokumentów wskazujących na bardzo poważne zaniepokojenie Amerykanów sytuacją w Polsce w marcu 1981 roku jest natomiast cały szereg. Wynika z nich wyraźnie, że w drugiej połowie tego miesiąca i na początku kwietnia autentycznie obawiano się radzieckiej interwencji albo wprowadzenia stanu wojennego. 13 marca do biura szefa CIA trafiła notka opatrzona klauzulą "Top Secret", w której szef NIC Richard Lehman stwierdza: "Jak jesteś świadom, jesteśmy coraz bardziej nerwowi jeśli chodzi o sytuację w Polsce, choć nie mamy jeszcze twardych dowodów na to, że Sowieci albo Polacy, zaraz ruszą do działania". Dodaje, że najbardziej prawdopodobne jest rozpoczęcie działań w niedzielę, ale 15 marca raczej nie wchodzi w rachubę, bo "Polacy nie są jeszcze na tyle przygotowani. Niedziela 22 marca wygląda na znacznie lepszą datę". Do notki załączono memorandum, z którym według Lehmana miała się zgadzać większość analityków.

W owym memorandum liczącym dwie strony ocenzurowany autor stwierdza, że "imponujący wachlarz przesłanek" wskazuje na to, że rozmowy polskich i sowieckich władz, które odbyły się 4 marca na Kremlu, były "przełomowym momentem". Przywódcy ZSRR mieli wywrzeć "przytłaczającą presję" na Jaruzelskiego i Kanię (Stanisław Kania, ówczesny I sekretarz KC PZPR, uznawany przez Amerykanów za zwolennika pokojowego, liberalnego rozwiązania konfliktu).

Prawdopodobnie przedstawiono im ultimatum: albo wykonają zdecydowany ruch przeciw Solidarności, KOR i liberałom w partii, albo poniosą konsekwencje w postaci inwazji wojsk Układu Warszawskiego.

Podkreślano, że radzieckie przywództwo tym razem wystąpiło w tej sprawie jednogłośnie, podczas gdy wcześniej były w nim dwie frakcje, liberałów i twardogłowych. Naciskać miało zwłaszcza wojsko, według którego "sytuacja w Polsce osiągnie niedługo punkt, zza którego nie będzie powrotu". Nerwowość Amerykanów wzmagał fakt, że 10 marca ogłoszono ćwiczenia wojsk Układu Warszawskiego Sojuz-81, bez zachowania wymaganego przez traktaty 21-dniowego wyprzedzenia. Podkreślano, że co prawda nie wykryto wzmożonej aktywności sił sowieckich, ale "może to być efekt udanego ukrycia przygotowań i utrzymującej się ciągle pokrywy chmur", która ograniczała skuteczność satelitów zwiadowczych.

Stanisław KaniaZmarł Stanisław Kania. Był ostatnim z żyjących I sekretarzy KC PZPR

W archiwum jest również dostępny dokument z 12 marca 1981 roku, który najwyraźniej jest zapisem dyskusji analityków, którzy następnie przekazali swoje wnioski Lehmanowi, a ten poszedł z nimi piętro wyżej. Można w nim przeczytać jeszcze więcej szczegółowych informacji na temat ich toku rozumowania. Określają między innymi rozmowy na Kremlu 4 marca jako "najpewniej najbardziej brutalne od tych, które poprzedziły inwazję na Czechosłowację w 1968 roku".

30 marca reżim i Solidarność osiągnęły jednak tymczasowe porozumienie. Zaplanowany na 31 marca strajk generalny odwołano. W ocenie Amerykanów sytuacja była jednak nadal krytyczna. 3 marca rozesłano alert CIA o zaawansowanych przygotowaniach ZSRR do wkroczenia na terytorium Polski. Zwolennicy twardej linii na Kremlu i w Warszawie mieli być oburzeni porozumieniem władz PRL z opozycją.

Jesteśmy przekonani, że sowieckie przywództwo w obliczu ewidentnej impotencji polskiej partii i rządu, zdecydowało o konieczności militarnej interwencji. Zarządzono przygotowania, które umożliwią użycie znacznych sił w ciągu 48 godzin.

Do akcji miało być gotowych od 12 do 20 dywizji. Jednocześnie stwierdzano, że radzieckie przywództwo może chcieć poczekać tydzień na postawienie w stan gotowości 30 kolejnych, na wypadek stawiania przez Polaków oporu. Ostateczna decyzja o interwencji miała nie zostać podjęta, ale wskazywano, że krytyczny będzie nadchodzący weekend.

Jak wiemy dzisiaj, do interwencji nie doszło. Jak wynika z amerykańskich dokumentów, w kolejnych miesiącach już nie była tak prawdopodobna. Ostatecznie polski reżim zrobił to, co wolał zrobić od początku, czyli sam użył siły, wprowadzając w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku stan wojenny na obszarze całego kraju.

Zobacz wideo