Policja przeprasza za wtargnięcie funkcjonariuszy na Politechnikę Warszawską. "Wyrazy ubolewania"

Komendant Stołeczny Policji skierował do rektora Politechniki Warszawskiej pismo, w którym odnosi się do wtargnięcia funkcjonariuszy na teren uczelni w nocy z 28 na 29 listopada. "Doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Chciałbym złożyć na ręce Pana Rektora wyrazy ubolewania z tego powodu" - przyznaje.

Komendant Stołeczny Policji nadinsp. Paweł Dobrodziej zwrócił się w oficjalnym piśmie do rektora Politechniki Warszawskiej, prof. dr. hab. inż. Krzysztofa Zaremby. Odnosi się w nim do zdarzenia, do którego doszło podczas protestów w nocy z 28 na 29 listopada - wówczas funkcjonariusze policji podczas działań prowadzonych w czasie Strajku Kobiet wtargnęli na teren Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej PW. Wcześniej na teren uczelni wbiegła część protestujących. - Widziałam niedużą grupę ludzi stojących przy stacji paliw na ul. Polnej, kordon policji blokował wyjście na plac Unii Lubelskiej. Nagle wbiegli policjanci w kaskach, z pałkami. Zgromadzeni zaczęli uciekać, niektórzy wbiegli na teren Politechniki Warszawskiej. Za nimi wbiegli policjanci i natychmiast zaczęli ich gazować oraz pałować. Policja nie miała zgody rektora na wejście na teren uczelni, nie reagowała też na nawoływania straży uczelnianej o opuszczenie terenu politechniki - relacjonowała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" mecenas Olga Ziegler.

Zobacz wideo Policja tłumaczy się z użycia gazu wobec posłanki. Śmiszek: To jest kpina

Strajk Kobiet. Policja przeprasza za wtargnięcie funkcjonariuszy na teren Politechniki Warszawskiej. "Ubolewanie"

Po zajściu rektor Politechniki Warszawskiej zażądał od Komendanta Stołecznego Policji wyjaśnień. Władze uczelni w wydanym oświadczeniu napisały: "Wydarzenie przyjęliśmy z wielkim niepokojem, bowiem takich aktów naruszenia autonomii uczelni nie notowaliśmy od wielu dekad. Dlatego Rektor skierował do Komendanta Stołecznego Policji pismo wzywające do przedstawienia okoliczności podjęcia przez służby akcji na terenie Uczelni, wyjaśnienia przyczyn incydentu i do zapewnienia, że w przyszłości nie dojdzie do podobnych zdarzeń".

Teraz policja przeprasza. W liście Komendanta Stołecznego Policji do rektora PW czytamy:

Na wstępie chciałbym zapewnić Pana Profesora, że powyższe działania nie były w żadnym zakresie skierowane przeciw społeczności akademickiej, ani autonomii Politechniki Warszawskiej. Autorzy przeważającej części wypowiedzi dotyczących tego zdarzenia całkowicie pomijają tę bardzo istotną kwestię. Stołeczna policja od lat utrzymuje dobre relacje z Politechniką Warszawską, poparte wzajemnym szacunkiem i wieloma płaszczyznami udanej współpracy.

Dalej nadinsp. Paweł Dobrodziej wskazuje:

Nie zmienia to oczywiście faktu, że doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Chciałbym złożyć na ręce Pana Rektora wyrazy ubolewania z tego powodu
Policjanci, którzy dostali się na teren Politechniki Warszawskiej - Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej, opuścili go niezwłocznie po tym, gdy zostali poinformowani o fakcie przebywania w jej obrębie.

Jak wskazuje, wierzy, że "ten jednostkowy incydent" nie położy się cieniem na relacjach policji i Politechniki Warszawskiej. "Ze swojej strony zapewniam o stałej gotowości do udzielenia wszechstronnego wsparcia kierowanej przez Pana Profesora uczelni w zakresie, który uzna ona za stosowny" - czytamy w oświadczeniu policji.