Katowice. Lekarz wda si w szarpanin z policjantami. Poszo o pacjenta z podejrzeniem Covidu

Do Szpitala Zakonu Bonifratrw pod wezwaniem Aniow Strw w Katowicach karetka przywioza 34-latka z urazem klatki piersiowej i gowy. Istniao podejrzenie, e jest zakaony koronawirusem. Policja chciaa, by lekarz wykona badanie na obecno alkoholu, ten odmwi, wskazujc, e najpierw trzeba wykona test na Covid. Doszo do scysji.

Mężczyzna brał udział w wypadku w Mysłowicach - stracił panowanie nad autem wartym ponad 200 tys. złotych na łuku drogi i uderzył w betonową barierę.Zanim mężczyzna został przetransportowany do szpitala, stwierdził, że nie ma węchu i smaku, a ponadto miał kontakt z osobą zakażoną koronawirusem. W efekcie tego 34-latek został skierowany do izolatki, podpięto mu kroplówkę i przeprowadzono mu test antygenowy - opisuje sytuację "Gazeta Wyborcza".

Jeden z polskich żołnierzy odznaczonych za służbę w IrakuDane o leczeniu żołnierzy w Iraku wyciekły ze szpitala w Bydgoszczy

Katowice. Szamotanina lekarza z policjantami. Pracownicy podejrzewali, że mają do czynienia z "przebierańcami"

Niedługo później w szpitalu pojawili się policjanci z Mysłowic, którzy wiedząc, że poszkodowany miał kontakt z osobą zakażoną ubrali się w kombinezony ochronne. Funkcjonariusze poprosili lekarza dyżurnego o zbadanie krwi 34-latkowi pod kątem obecności alkoholu.

Lekarz jednak odmówił. Stwierdził, że najpierw musi go przebadać, a dopiero później będzie mógł się zająć kwestią krwi. Policjanci weszli więc do izolatki i osobiście poprosili przebywającego tam lekarza, aby pobrał od 34-latka krew. - Lekarz wszczął awanturę, odmówił pobrania krwi, a także podania swoich danych osobowych. Nasi ludzie uprzedzili go, że popełnia wykroczenie, utrudnia czynności i zostanie przewieziony do komisariatu w celu zweryfikowania tożsamości - powiedział starszy sierżant Damian Sokołowski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach.

Pracownicy szpitala twierdzą jednak, że policjanci nie przedstawili się z imienia i nazwiska, nie okazali legitymacji, a ponadto nie było widać ich mundurów spod kombinezonów ochronnych. - Jeden z pracowników izby przyjęć zadzwonił nawet na komendę w Katowicach z prośbą o interwencję, że w szpitalu pojawili się przebierańcy udający policjantów - mówi jeden z pracowników szpitala. Po tym telefonie w szpitalu pojawił się patrol z Katowic.

W tym samym czasie funkcjonariusze z Mysłowic próbowali obezwładnić lekarza i doprowadzić go do radiowozu. - Dyżur wtedy pełnił młody lekarz, który nie był agresywny, tylko zszokowany tą akcją. Policjanci podczas szamotaniny zerwali mu z ręki zegarek - mówi jeden z pracowników szpitala. Lekarz uprosił funkcjonariuszy, aby pozwolili mu telefonicznie porozmawiać z dyżurnym komendy w Mysłowicach. Ten potwierdził, że wysłał do szpitala policjantów, aby dopilnowali badania krwi. Lekarz stwierdził, że zostanie ona pobrana, ale najpierw pacjent musi zostać przebadany.

Katowice. Kierowca był pod wpływem alkoholu. Nie był zakażony

Funkcjonariusze następnie podjęli próbę zbadania 34-latka alkomatem. Mężczyzna przyznał jednak, że w wyniku wypadku ma problemy z oddychaniem, przez co nie może długo dmuchać w ustnik. - W trakcie wykonywania tej czynności policjanci zostali zamknięci z pacjentem w izolatce na klucz i nikt nie chciał ich stamtąd wypuścić - mówi starszy sierżant Sokołowski.

Prof. Karolina Sieroń wygrała walkę z COVID-19. 'Wróciłam do domu'"Bohaterka czasu próby" wygrała walkę z COVID-19. "Wróciłam do domu"

Jedna z pielgniarek ostatecznie pobrała od poszkodowanego krew. Wynik badania potwierdził, że doprowadził do wypadku pod wpływem alkoholu, a jednocześnie ustalono, że nie jest zakażony koronawirusem. W związku z przemieszczaniem się policjantów po całej izbie przyjęć, na kilka godzin została ona zamknięta w celu dezynfekcji.

Zobacz wideo Brak miejsc w szpitalach. Czemu łóżka na Stadionie Narodowym stoją puste?