Jerzy Dziewulski o sobotnich działaniach policji. "Operacja burdel"

W trakcie sobotnich strajków w Warszawie doszło do kilku niebezpiecznych zdarzeń z udziałem policji - użyto np. gazu pieprzowego wobec Barbary Nowackiej, mimo iż ta okazywała legitymację poselską. Były antyterrorysta Jerzy Dziewulski przyznał, że "takie sytuacje nie miały prawa zaistnieć" i nazwał działania funkcjonariuszy "operacją burdel".

W czwartek 22 października Trybunał Konstytucyjny uznał, że aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z konstytucją. Spowodowało to falę protestów w całej Polsce. Demonstranci manifestowali swój sprzeciw pod siedzibami TK i PiS, pod kuriami czy kościołami, a także przed domem Jarosława Kaczyńskiego.

Politechnika Warszawska - 7,7 kandydatów na miejsce. Najpopularniejsze kierunki: cyberbezpieczeństwo (22 osób na miejsce), inżynieria Internetu Rzeczy (20), zarządzanie (20), automatyka i robotyka (17), mechanika i projektowanie maszyn (16).Politechnika Warszawska o policji: Takich aktów naruszenia autonomii nie notowaliśmy od dekad

Strajk Kobiet. Policja użyła gazu pieprzowego

Podczas sobotnich demonstracji Strajku Kobiet ponownie doszło do użycia gazu pieprzowego przeciwko posłankom. Tym razem ucierpiała Barbara Nowacka. Wcześniej, podczas manifestacji 18 listopada pod Sejmem, policjanci potraktowali gazem posłankę Lewicy Magdalenę Biejat, która również pokazywała funkcjonariuszom legitymację poselską.

W sobotę policja kilkukrotnie próbowała zatrzymać przemarsz, zamykając demonstrujących na ulicach w kotle, czyli otaczając ich szczelnym kordonem. Bożena Przyłuska, działaczka warszawskiego Strajku Kobiet, która brała w nim udział razem z mężem, tak relacjonowała jeden z incydentów na Twitterze: "Mój mąż ma połamane kości obu rąk. Uciekaliśmy przed szarżą 'policji'. Umieram ze strachu przed tymi bandziorami, którzy noszą policyjne mundury. Nie ma już w Warszawie policji".

W niedzielę na twitterowym koncie KSP pojawiło się wiele wpisów na temat użycia gazu wobec Barbary Nowackiej oraz innych działań funkcjonariuszy. Kilkukrotnie głos w sprawie zabierał także rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak. We wpisach na Twitterze KSP można m.in. przeczytać, że funkcjonariusz "użył ręcznego miotacza gazu krótko" i wyłącznie "w kierunku osoby, która pomimo licznych wezwań sprawiała wrażenie, że chce przedostać się przez kordon".

Jerzy Dziewulski o sobotnich wydarzeniach: Taka sytuacja nie miała prawa zaistnieć

Były antyterrorysta, Jerzy Dziewulski w programie "Debata Dnia" wypowiedział się na temat sobotnich wydarzeń. - To, co było ostatnio, to była operacja burdel. Widziałem masę policjantów, którzy naprawdę nie wiedzieli, co mają ze sobą zrobić. Dlaczego tak nazwałem tę operację? Jeżeli jest sytuacja, że policja daje się w pewnym momencie kompletnie otoczyć, to z punktu widzenia taktyki operacyjnej jest to sytuacja nie do pomyślenia. To był błąd dowódcy, który po prostu dopuścił do sytuacji, która dla mnie nie miała prawa zaistnieć. Policja wzywa przez megafony "proszę się rozejść" i zamyka przejścia. Ludzie chcą się rozejść, a policja ich nie wypuszcza, bo chodzi o legitymowanie - mówił.

W dalszej części wypowiedzi Dziewulski ocenił, kto według niego powinien być odpowiedzialny za zachowanie porządku podczas manifestacji. - Kiedy dochodzi do sytuacji, że ma mieć miejsce potężny protest to decyzje o tym, jakie mają być relacje policji, podejmuje się na szczeblu politycznym, a nie kierownictwa Komendy Głównej. Odpowiedzialny jest za to albo wicepremier albo premier albo szef partii poprzez Ministra Spraw Wewnętrznych - ocenił.

Policjant pryska gazem w twarz posłanki Barbary Nowackiej (pokazuje legitymację poselską). Strajk Kobiet - pikieta przeciw zaostrzaniu prawa aborcyjnego. Warszawa, 28 listopada 2020Tomczyk o pryskaniu gazem w twarz: To nie skandal, ale przestępstwo

Zdaniem byłego antyterrorysty polecenia dotyczące użycia gazu pieprzowego podczas strajków wydawane są "w sposób delikatny i subtelny". - Nie są one na piśmie. To są polecenia wydawane w stylu: "to jest groźne, to jest niebezpieczne, musimy się pozbyć tego typu demonstracji, które stawiają nas w niewłaściwym świetle" - powiedział Dziewulski.

Zobacz wideo Policja gromadząca się w rejonie komendy przy ul. Wilczej
Więcej o: